Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

The Righteous Gemstones

Jako rekomendację (lub wręcz przeciwnie) może służyć to, że to serial z tej samej stajni, co ”Vice Principals”. Tym razem zamiast szkoły jest skomplikowana rodzina zamożnych amerykańskich kaznodziejów - Gemstone’ów. Senior, Eli, jest wdowcem i ciągnie interes głównie z tego względu, że jest intratny, bo prawdziwą duszą kościoła była wcześniej jego żona, Aimee-Leigh, ostoja cnót wszelakich (tyle że paliła). Nie chce się wycofać, bo trójka jego dzieci - Jessie, Judy i Kelvin - mentalnie są nastolatkami i głównie zajmują się imprezowaniem oraz kłótniami, a czasem działalnością absolutnie niezgodną z Pismem, ale jakoś trzeba kościół utrzymać. W każdym z sezonów pojawia się inny wątek - szantaż, konflikt pokoleń, rywalizacja z innymi kościołami, dziennikarz, który chce obłudę środowiska kaznodziejskiego ujawnić, a Gemstone’owie radzą sobie raz lepiej, raz gorzej.

To nie jest tak, że to nie jest śmieszne, bo chociażby zestawienie namaszczonego stylu nauczania z jakże odległym od tego zachowaniem w życiu poza ołtarzem, wygrane jest doskonale. Może nieco odrzucać fakt, że to serial z wysokim poziomem kutasów na odcinek (nie, nie żartuję; tak jak gdzie indziej emitowane są bez skrępowania gołe panie, tak tutaj większość bohaterów i statystów ochoczo macha kuśkami, czy ma to fabularnie sens, czy nie), możliwe, że ktoś policzył i wyciągnął statystyki, nie będę szukać, czy to najszczodrzej obdarzony serial wszech czasów. Estetyka oczywiście w ulubionym stylu “złote, ale skromne”, rozwiązania fabularne często zdążają w stronę żenujących, śmiałam się jak norka, ale czasem raczej czułam wstyd zastępczy.

Jest trzeci serial tego zespołu, “It's Florida, Man”, trochę się boję.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 22, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


The Righteous Gemstones

Jako rekomendację (lub wręcz przeciwnie) może służyć to, że to serial z tej samej stajni, co ”Vice Principals”. Tym razem zamiast szkoły jest skomplikowana rodzina zamożnych amerykańskich kaznodziejów - Gemstone’ów. Senior, Eli, jest wdowcem i ciągnie interes głównie z tego względu, że jest intratny, bo prawdziwą duszą kościoła była wcześniej jego żona, Aimee-Leigh, ostoja cnót wszelakich (tyle że paliła). Nie chce się wycofać, bo trójka jego dzieci - Jessie, Judy i Kelvin - mentalnie są nastolatkami i głównie zajmują się imprezowaniem oraz kłótniami, a czasem działalnością absolutnie niezgodną z Pismem, ale jakoś trzeba kościół utrzymać. W każdym z sezonów pojawia się inny wątek - szantaż, konflikt pokoleń, rywalizacja z innymi kościołami, dziennikarz, który chce obłudę środowiska kaznodziejskiego ujawnić, a Gemstone’owie radzą sobie raz lepiej, raz gorzej.

To nie jest tak, że to nie jest śmieszne, bo chociażby zestawienie namaszczonego stylu nauczania z jakże odległym od tego zachowaniem w życiu poza ołtarzem, wygrane jest doskonale. Może nieco odrzucać fakt, że to serial z wysokim poziomem kutasów na odcinek (nie, nie żartuję; tak jak gdzie indziej emitowane są bez skrępowania gołe panie, tak tutaj większość bohaterów i statystów ochoczo macha kuśkami, czy ma to fabularnie sens, czy nie), możliwe, że ktoś policzył i wyciągnął statystyki, nie będę szukać, czy to najszczodrzej obdarzony serial wszech czasów. Estetyka oczywiście w ulubionym stylu “złote, ale skromne”, rozwiązania fabularne często zdążają w stronę żenujących, śmiałam się jak norka, ale czasem raczej czułam wstyd zastępczy.

Jest trzeci serial tego zespołu, “It's Florida, Man”, trochę się boję.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela luty 22, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 0 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Nawet umarli kłamią

Franek Kociuba, znany z tomiku ”Czerwona nitka”, pracuje aktualnie w Warszawie, ale nie jest zadowolony, bo nie może się wykazać. Do tego tęskni za wsią, w Warszawie spaliny, a córka jego gospodyni - początkowo nie wiedząc, że pracuje w milicji[1] - usiłuje go swatać z niejaką Klaudią, która okazuje się być nieco problematyczna[2]. Nagle pojawiają się jednocześnie dwie sprawy - zaginięcie amerykańskiego turysty polskiego pochodzenia, pana Ratajskiego oraz zamordowanie macochy Klaudii i jednak Kociuba prosi o wsparcie, bo nie wie, jak to wszystko ugryźć. Na szczęście dostaje się z powrotem pod skrzydła majora Downara i razem rozpracowują dwie pozornie niezwiązane sprawy. Są przebieranki - Kociuba udaje szukającego pracy chłopaka ze wsi, a potem brodatego motocyklistę, wielbiciela “mocnego uderzenia”, a obie sprawy rozwiązują się dzięki niespotykanie długiemu szaremu sznurowadłu (“kto używa szarych sznurowadeł?!”).

Się je: jajecznicę z 6 jaj, pierogi ruskie i popija litrem zsiadłego mleka albo dokłada do jajecznicy naleśniki (w barze mlecznym), malutkie kanapeczki, również z kawiorem (na prywatce), kruche ciasteczka (do kawy), kiełbasę pod bigos i wódkę.

Się pije: koktajle w dzbankach, koniak, mocną aromatyczną herbatę, wermut (ale nie na służbie, jak już funkcjonariusze muszą, to tylko maczają usta w trunku), jałowcówkę, dry martini, eksportowy winiak (na zakończenie śledztwa), wodę sodową, nienadzwyczajną herbatę z elektrycznego samowaru, z cytryną.

Się imprezuje: tańcząc półnago miłosne pieśni murzyńskie oraz uczestnicząc w orgii (sprawdzić, czy nie Kociuba, który woli poprowadzić mercedesa, więc zwiewa z imprezy).

Szowinizm powszechny: Makertowa “ubrana była pretensjonalnie i kolorowo, jak się to zdarza kobietom w pewnym wieku” (ten wiek to 35-40 lat), a “na jej twarzy kosmetyki walczyły z przysłowiowym zębem czasu”. Nie zawsze jest miarodajne, co mówi żona. Jeden z przesłuchiwanych nie interesuje się charakterami kobiet, z którymi flirtuje oraz twierdzi, że “nie łatwo poznać jest duszę kobiety, zakładając, że kobieta w ogóle ma duszę”.

Erotycznie: jeden z panów określany jest jako blagier, łobuz i zboczeniec seksualny, bo podobno bije kobiety zabytkowym nahajem (sic!).

Społecznie: babki klozetowe to doskonałe źródło informacji (zwłaszcza jak dostaną czekoladę w podziękowaniu), a śmieciarze wprawdzie gazet nie czytają, ale znajdują różne dziwne rzeczy.

Się pali: giewonty. Chyba że się jest Downarem, to się nie pali, bo się rzuciło.

Się jest mężczyzną luksusowym: nosi się jedwabną bonżurkę i pachnie lawendą.

Się żartuje: o dawkowaniu leku (“to zależy, jakie masz zamiary w stosunku do teściowej, uśmiechnął się Downar”, ha ha, zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu).

[1] Po co kto ma wiedzieć, gdzie pracuje Kociuba. Bezpieczniej powiedzieć, że w Radzie Narodowej.

[2] Jej rodzice nie żyją, mieszka z toksyczną macochą, gorylowaty mąż macochy próbuje ją uwieść, poza tym dziewczyna się go boi, bo jest brutalny, a do podejrzewa, że wuj wspomnianego męża macochy nie umarł śmiercią naturalną. Nie może się wyprowadzić, bo chce skończyć studia. Straszna histeryczka. Szkoda tylko, że w toku akcji okazuje się, że miała cały czas rację. Ale łatwiej zbagatelizować i stwierdzić, że „babka ma niewąskiego szmergla”.

Inne tego autora, inne z tej serii.

#22/#5

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 21, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, prl, kryminal, klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


Zygmunt Zeydler-Zborowski - Nawet umarli kłamią

Franek Kociuba, znany z tomiku ”Czerwona nitka”, pracuje aktualnie w Warszawie, ale nie jest zadowolony, bo nie może się wykazać. Do tego tęskni za wsią, w Warszawie spaliny, a córka jego gospodyni - początkowo nie wiedząc, że pracuje w milicji[1] - usiłuje go swatać z niejaką Klaudią, która okazuje się być nieco problematyczna[2]. Nagle pojawiają się jednocześnie dwie sprawy - zaginięcie amerykańskiego turysty polskiego pochodzenia, pana Ratajskiego oraz zamordowanie macochy Klaudii i jednak Kociuba prosi o wsparcie, bo nie wie, jak to wszystko ugryźć. Na szczęście dostaje się z powrotem pod skrzydła majora Downara i razem rozpracowują dwie pozornie niezwiązane sprawy. Są przebieranki - Kociuba udaje szukającego pracy chłopaka ze wsi, a potem brodatego motocyklistę, wielbiciela “mocnego uderzenia”, a obie sprawy rozwiązują się dzięki niespotykanie długiemu szaremu sznurowadłu (“kto używa szarych sznurowadeł?!”).

Się je: jajecznicę z 6 jaj, pierogi ruskie i popija litrem zsiadłego mleka albo dokłada do jajecznicy naleśniki (w barze mlecznym), malutkie kanapeczki, również z kawiorem (na prywatce), kruche ciasteczka (do kawy), kiełbasę pod bigos i wódkę.

Się pije: koktajle w dzbankach, koniak, mocną aromatyczną herbatę, wermut (ale nie na służbie, jak już funkcjonariusze muszą, to tylko maczają usta w trunku), jałowcówkę, dry martini, eksportowy winiak (na zakończenie śledztwa), wodę sodową, nienadzwyczajną herbatę z elektrycznego samowaru, z cytryną.

Się imprezuje: tańcząc półnago miłosne pieśni murzyńskie oraz uczestnicząc w orgii (sprawdzić, czy nie Kociuba, który woli poprowadzić mercedesa, więc zwiewa z imprezy).

Szowinizm powszechny: Makertowa “ubrana była pretensjonalnie i kolorowo, jak się to zdarza kobietom w pewnym wieku” (ten wiek to 35-40 lat), a “na jej twarzy kosmetyki walczyły z przysłowiowym zębem czasu”. Nie zawsze jest miarodajne, co mówi żona. Jeden z przesłuchiwanych nie interesuje się charakterami kobiet, z którymi flirtuje oraz twierdzi, że “nie łatwo poznać jest duszę kobiety, zakładając, że kobieta w ogóle ma duszę”.

Erotycznie: jeden z panów określany jest jako blagier, łobuz i zboczeniec seksualny, bo podobno bije kobiety zabytkowym nahajem (sic!).

Społecznie: babki klozetowe to doskonałe źródło informacji (zwłaszcza jak dostaną czekoladę w podziękowaniu), a śmieciarze wprawdzie gazet nie czytają, ale znajdują różne dziwne rzeczy.

Się pali: giewonty. Chyba że się jest Downarem, to się nie pali, bo się rzuciło.

Się jest mężczyzną luksusowym: nosi się jedwabną bonżurkę i pachnie lawendą.

Się żartuje: o dawkowaniu leku (“to zależy, jakie masz zamiary w stosunku do teściowej, uśmiechnął się Downar”, ha ha, zatrzymajcie tę karuzelę śmiechu).

[1] Po co kto ma wiedzieć, gdzie pracuje Kociuba. Bezpieczniej powiedzieć, że w Radzie Narodowej.

[2] Jej rodzice nie żyją, mieszka z toksyczną macochą, gorylowaty mąż macochy próbuje ją uwieść, poza tym dziewczyna się go boi, bo jest brutalny, a do podejrzewa, że wuj wspomnianego męża macochy nie umarł śmiercią naturalną. Nie może się wyprowadzić, bo chce skończyć studia. Straszna histeryczka. Szkoda tylko, że w toku akcji okazuje się, że miała cały czas rację. Ale łatwiej zbagatelizować i stwierdzić, że „babka ma niewąskiego szmergla”.

Inne tego autora, inne z tej serii.

#22/#5

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota luty 21, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Czytam, Słucham (literatury) - Tagi: panowie, prl, kryminal, klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


O zimie w Rogalinie

(Prawie się rymuje).

[6.01.2026]

Cofam wszelkie narzekania na wolne Trzech Króli w tym roku, że wolałabym wolne latem. Było zimowe słonko, lekki mróz, puszysty świeży śnieg i eloy dał się zabrać do Rogalina na spacer. Nastolatka nie chciała opuszczać ciepłej gawry, więc tym razem nikt nie wpadł do podmarzniętego stawu w przeciwieństwie do poprzedniego razu. Bez przygód, bardzo zadowolona.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 18, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Wielkopolska w weekend - Tag: rogalin - 0 komentarzy - Skomentuj


O zimie w Rogalinie

(Prawie się rymuje).

[6.01.2026]

Cofam wszelkie narzekania na wolne Trzech Króli w tym roku, że wolałabym wolne latem. Było zimowe słonko, lekki mróz, puszysty świeży śnieg i eloy dał się zabrać do Rogalina na spacer. Nastolatka nie chciała opuszczać ciepłej gawry, więc tym razem nikt nie wpadł do podmarzniętego stawu w przeciwieństwie do poprzedniego razu. Bez przygód, bardzo zadowolona.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu środa luty 18, 2026

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Wielkopolska w weekend - Tag: rogalin - 0 komentarzy - Skomentuj


Marian Keyes - Grown Ups

Caseyowie to skomplikowana, patchworkowa rodzina. Johnny ma trzech braci, Liama i Eda, i jest drugim mężem Jessie, która ma dwójkę dzieci z poprzedniego związku i kolejną trójkę już z Johnnym. Liam ma drugą żonę, sporo młodszą od niego Nell, a dzieci była żona zabrała do Stanów, nie do końca wbrew woli Liama. Ed i Cara jako jedyni są ze sobą od zawsze, ale Cara ma zaburzenia odżywiania i dość ciążą jej rodzinne spotkania, które potem odchorowuje. Bo sednem życia rodzinnego są spotkania, które organizuje Jessie, bo tylko wtedy jest spełniona, kiedy jest otoczona rodziną męża, bo swoich rodziców straciła, a po śmierci pierwszego męża, jego rodzina nie zaakceptowała drugiego związku. Dlatego uparcie finansuje luksusowe hotele, willę w Toskanii i bilety lotnicze dla wszystkich, żeby wyciszyć wewnętrzny głos, który sugeruje, że nikt jej nie lubi. I przychodzi feralna impreza, podczas której Cara, cierpiąca na wstrząśnienie mózgu, z niezwykłą szczerością niespodziewanie wyjawia rodzinne tajemnice i powoduje kilka jednoczesnych rodzinnych kataklizmów. Narracja zostaje cofnięta o kilka miesięcy do wydarzeń, które sukcesywnie doprowadziły do afery.

Tak, to również książka częściowo o uzależnieniu, więc absolutnie nie dziwię się, że czytałam jak przymurowana, mimo że z appki w telefonie (niech wysypka oblezie pomysłodawcę plików zabezpieczonych DRM-em). Uwielbiam rodzinne sympatie i antypatie, patologie (starsi państwo Caseyowie, cud miód i orzeszki), skrywane namiętności i kompleksy. Jest ładna scena łóżkowa (w latarni morskiej!), ale całość jest - nic nowego u Keyes - wciągającym rollercosterem emocji.

W 2026 ma być serial! Z Robertem Sheehanem w roli Liama, nie mogę się doczekać.

Inne tej autorki.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 17, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2026 - 2 komentarze - Skomentuj


Marian Keyes - Grown Ups

Caseyowie to skomplikowana, patchworkowa rodzina. Johnny ma trzech braci, Liama i Eda, i jest drugim mężem Jessie, która ma dwójkę dzieci z poprzedniego związku i kolejną trójkę już z Johnnym. Liam ma drugą żonę, sporo młodszą od niego Nell, a dzieci była żona zabrała do Stanów, nie do końca wbrew woli Liama. Ed i Cara jako jedyni są ze sobą od zawsze, ale Cara ma zaburzenia odżywiania i dość ciążą jej rodzinne spotkania, które potem odchorowuje. Bo sednem życia rodzinnego są spotkania, które organizuje Jessie, bo tylko wtedy jest spełniona, kiedy jest otoczona rodziną męża, bo swoich rodziców straciła, a po śmierci pierwszego męża, jego rodzina nie zaakceptowała drugiego związku. Dlatego uparcie finansuje luksusowe hotele, willę w Toskanii i bilety lotnicze dla wszystkich, żeby wyciszyć wewnętrzny głos, który sugeruje, że nikt jej nie lubi. I przychodzi feralna impreza, podczas której Cara, cierpiąca na wstrząśnienie mózgu, z niezwykłą szczerością niespodziewanie wyjawia rodzinne tajemnice i powoduje kilka jednoczesnych rodzinnych kataklizmów. Narracja zostaje cofnięta o kilka miesięcy do wydarzeń, które sukcesywnie doprowadziły do afery.

Tak, to również książka częściowo o uzależnieniu, więc absolutnie nie dziwię się, że czytałam jak przymurowana, mimo że z appki w telefonie (niech wysypka oblezie pomysłodawcę plików zabezpieczonych DRM-em). Uwielbiam rodzinne sympatie i antypatie, patologie (starsi państwo Caseyowie, cud miód i orzeszki), skrywane namiętności i kompleksy. Jest ładna scena łóżkowa (w latarni morskiej!), ale całość jest - nic nowego u Keyes - wciągającym rollercosterem emocji.

W 2026 ma być serial! Z Robertem Sheehanem w roli Liama, nie mogę się doczekać.

Inne tej autorki.

#21

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek luty 17, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2026 - 2 komentarze - Skomentuj


Remigiusz Grzela - Z kim tak ci będzie źle jak ze mną?

Historia Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata. Ona - polska Marylin Monroe, skandalistka i seksbomba na skalę PRL-u. On - inteligentny ironista, pisarz irytujący bezpiekę, dusza towarzystwa. Królowa i król, a dookoła nich gromadził się dwór pisarzy, aktorów, ówczesnych celebrytów; niektórzy wpadali w łaski, inni trafiali pod osobistą opiekę, inni byli aktualnie pokłóceni. Oprócz szczegółowo, choć achronologicznie opisanych życiorysów, autor dodaje mnóstwo otoczki kulturalnej i obyczajowej tamtych czasów - picie w SPATiFie, wspomnienie zabójstwa Sharon Tate, przedwczesna śmierć Cybulskiego czy wielka polityka, która dotykała ludzi ją na co dzień ignorujących. Sympatia leży ewidentnie po stronie Jędrusik - wrażliwej, skrzywdzonej, zapomnianej, w plotkach odsądzanej od czci i wiary (mimo krzyżyka na bujnym biuście), a nie po stronie Dygata - wiecznego chłopca, intryganta, psotnika i manipulanta. Zgubiłam się nieco w bujnej historii przodków obojga, z dziećmi legalnymi i mniej, rozstaniami i powrotami, wymianie narzeczonych, dodatkowo wszystko to się działo na przestrzeni kilkudziesięciu lat. To, czego się nie spodziewałam, a spodziewałam się raczej lekkich anegdot z życia niegdysiejszych sław, to dojmujący kawałek wspomnień z okresu II wojny światowej - zakazu grania “dla Niemców”, który łamała pierwsza żona Dygata i przez to była odstawiona po wojnie na drugi tor, francuskiego paszportu pisarza, przez co niektórzy nie posądzali go o patriotyzm, wreszcie kontrowersyjnie “Jezioro Bodeńskie”, które chyba nawet chcę przeczytać.

Dees napisała więcej i analityczniej, ja tę książkę wymęczyłam przez kilka lat - zaczęłam czytać chyba jeszcze w 2020, dojechałam do 40% i utknęłam, miała być tematem do rozmowy z moją matką, która też czytała i była zachwycona, ale po udarze już nie było przestrzeni ani na to, żeby czytała, ani tak naprawdę na rozmowę. Podejmując lekturę kilkanaście dni temu przeczytałam całość od początku, bo okazało się, że nie pamiętam kompletnie nic, nawet zaznaczonych ciekawych fragmentów (na przykład o rączce Axera w spodniach Krafftówny). Jak lubicie biografie, to się Wam - mimo pewnego chaosu, również edycyjnego - może spodobać, mnie zabrakło fabuły. Wiem, życie, nawet kolorowe, to nie powieść.

#20

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 16, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, biografia, 2026 - 0 komentarzy - Skomentuj


Remigiusz Grzela - Z kim tak ci będzie źle jak ze mną?

Historia Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata. Ona - polska Marylin Monroe, skandalistka i seksbomba na skalę PRL-u. On - inteligentny ironista, pisarz irytujący bezpiekę, dusza towarzystwa. Królowa i król, a dookoła nich gromadził się dwór pisarzy, aktorów, ówczesnych celebrytów; niektórzy wpadali w łaski, inni trafiali pod osobistą opiekę, inni byli aktualnie pokłóceni. Oprócz szczegółowo, choć achronologicznie opisanych życiorysów, autor dodaje mnóstwo otoczki kulturalnej i obyczajowej tamtych czasów - picie w SPATiFie, wspomnienie zabójstwa Sharon Tate, przedwczesna śmierć Cybulskiego czy wielka polityka, która dotykała ludzi ją na co dzień ignorujących. Sympatia leży ewidentnie po stronie Jędrusik - wrażliwej, skrzywdzonej, zapomnianej, w plotkach odsądzanej od czci i wiary (mimo krzyżyka na bujnym biuście), a nie po stronie Dygata - wiecznego chłopca, intryganta, psotnika i manipulanta. Zgubiłam się nieco w bujnej historii przodków obojga, z dziećmi legalnymi i mniej, rozstaniami i powrotami, wymianie narzeczonych, dodatkowo wszystko to się działo na przestrzeni kilkudziesięciu lat. To, czego się nie spodziewałam, a spodziewałam się raczej lekkich anegdot z życia niegdysiejszych sław, to dojmujący kawałek wspomnień z okresu II wojny światowej - zakazu grania “dla Niemców”, który łamała pierwsza żona Dygata i przez to była odstawiona po wojnie na drugi tor, francuskiego paszportu pisarza, przez co niektórzy nie posądzali go o patriotyzm, wreszcie kontrowersyjnie “Jezioro Bodeńskie”, które chyba nawet chcę przeczytać.

Dees napisała więcej i analityczniej, ja tę książkę wymęczyłam przez kilka lat - zaczęłam czytać chyba jeszcze w 2020, dojechałam do 40% i utknęłam, miała być tematem do rozmowy z moją matką, która też czytała i była zachwycona, ale po udarze już nie było przestrzeni ani na to, żeby czytała, ani tak naprawdę na rozmowę. Podejmując lekturę kilkanaście dni temu przeczytałam całość od początku, bo okazało się, że nie pamiętam kompletnie nic, nawet zaznaczonych ciekawych fragmentów (na przykład o rączce Axera w spodniach Krafftówny). Jak lubicie biografie, to się Wam - mimo pewnego chaosu, również edycyjnego - może spodobać, mnie zabrakło fabuły. Wiem, życie, nawet kolorowe, to nie powieść.

#20

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek luty 16, 2026

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, biografia, 2026 - 0 komentarzy - Skomentuj