Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

John Le Carre - Ze śmiertelnego zimna

50-letni Leamas, brytyjski szpieg w Berlinie Zachodnim, na własne oczy widzi zamordowanie swojego agenta, który ginie podczas przedarcia się przez Mur Berliński. Złamany tym zdarzeniem wraca do Londynu, chce przejść na emeryturę, ale okazuje się, że nie ma wystarczająco dużo wypracowanych lat i ląduje za biurkiem w dziale finansowym. W pewnym momencie i stąd go wyrzucają, plotka głosi, że za defraudację. Ma głodową emeryturę, wynajmuje podłe mieszkanie i szuka niewymagającej (wszak doświadczeniem szpiegowskim nie może się publicznie pochwalić, a dodatkowo nie da się ukryć, że nadużywa alkoholu) pracy w biurze pośrednictwa. Trafia do zapyziałej biblioteki, gdzie poznaje młodą i naiwną Liz, zwolenniczkę socjalizmu; mimo jego niechęci, zostają kochankami. Nagle dzieje się coś dziwnego - Leamas prosi sklepikarza o kredyt, a gdy ten odmawia, bije go i ląduje na kilka miesięcy w więzieniu. Po wyjściu zostaje zwerbowany przez aparat szpiegowski NRD, aby dostarczył im - za sowitym wynagrodzeniem, które ukoi resztki poczucia przyzwoitości - szczegółowego opisu tego, co wywiad brytyjski wie o siatce agentów w NRD. Ale czy tak jest? Wygląda na to, że całość akcji - niechlubne zwolnienie ze służby, pijaństwo, wreszcie więzienie - została zaplanowana jako ostatni przed emeryturą występ starego agenta.

O, to jest właśnie taki Le Carre, jaki mi się kojarzył - dużo polityki i mylenia tropów, mało pracy detektywistycznej, a na końcu wygrywa tylko organizacja. Dużo gorzkich słów pada zarówno pod adresem socjalizmu, budowanego na zabijaniu lub więzieniu niepokornych, jak i zachodniego wywiadu. Podsumowuje to wschodnioniemiecki szpieg: "Pan wie, wszyscy jesteśmy tacy sami, to jest najlepszy dowcip".

Inne tego autora.

#42

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 18, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2017, mwa, cwa, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


John Le Carre - Ze śmiertelnego zimna

50-letni Leamas, brytyjski szpieg w Berlinie Zachodnim, na własne oczy widzi zamordowanie swojego agenta, który ginie podczas przedarcia się przez Mur Berliński. Złamany tym zdarzeniem wraca do Londynu, chce przejść na emeryturę, ale okazuje się, że nie ma wystarczająco dużo wypracowanych lat i ląduje za biurkiem w dziale finansowym. W pewnym momencie i stąd go wyrzucają, plotka głosi, że za defraudację. Ma głodową emeryturę, wynajmuje podłe mieszkanie i szuka niewymagającej (wszak doświadczeniem szpiegowskim nie może się publicznie pochwalić, a dodatkowo nie da się ukryć, że nadużywa alkoholu) pracy w biurze pośrednictwa. Trafia do zapyziałej biblioteki, gdzie poznaje młodą i naiwną Liz, zwolenniczkę socjalizmu; mimo jego niechęci, zostają kochankami. Nagle dzieje się coś dziwnego - Leamas prosi sklepikarza o kredyt, a gdy ten odmawia, bije go i ląduje na kilka miesięcy w więzieniu. Po wyjściu zostaje zwerbowany przez aparat szpiegowski NRD, aby dostarczył im - za sowitym wynagrodzeniem, które ukoi resztki poczucia przyzwoitości - szczegółowego opisu tego, co wywiad brytyjski wie o siatce agentów w NRD. Ale czy tak jest? Wygląda na to, że całość akcji - niechlubne zwolnienie ze służby, pijaństwo, wreszcie więzienie - została zaplanowana jako ostatni przed emeryturą występ starego agenta.

O, to jest właśnie taki Le Carre, jaki mi się kojarzył - dużo polityki i mylenia tropów, mało pracy detektywistycznej, a na końcu wygrywa tylko organizacja. Dużo gorzkich słów pada zarówno pod adresem socjalizmu, budowanego na zabijaniu lub więzieniu niepokornych, jak i zachodniego wywiadu. Podsumowuje to wschodnioniemiecki szpieg: "Pan wie, wszyscy jesteśmy tacy sami, to jest najlepszy dowcip".

Inne tego autora.

#42

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 18, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2017, mwa, cwa, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Strażnicy galaktyki vol. 2

Tak samo jak w pierwszej części, ekipa Strażników ratuje wszechświat. Nawet dwukrotnie. Peter Quill, czasem nawet rozpoznawany jako Starlord, ochrania bardzo ważne ogniwa energetyczne na planecie zarozumiałych ludzi pomalowanych na złoto (i wyglądających jak Paris Hilton, bez względu na płeć) przed dość paskudnym i wytrzymałym pomiotem piekielnym, ale zamiast zebrać owoce swojej pracy musi uciekać, bo Rocket dla zabawy kradnie trochę ogniw. Z jednej strony ścigają ich Złoci ludzie, przezornie sterujący myśliwcami zdalnie z takich sprytnych klęczników, co to kiedyś były modne wśród nerdów, z drugiej pragną dopaść straszliwie szczerbaci Ravengersi pod wodzą Yondu, który wychowywał małego Quilla po porwaniu z Ziemi. WTEM Peter spotyka swojego ojca, który okazuje się bogiem i ma własną planetę oraz rozumną istotę z czułkami, która wyczuwa uczucia (ale - według Draxa, człowieka o aparycji Muru Chińskiego - jest okrutnie brzydka). Jest dużo naparzanek w kosmosie, a w decydującym momencie wchodzi mały Groot z dwoma czerwonymi przyciskami, z których jeden daje 5 minut, a drugi od razu rozwala całą okolicę. Mały Groot jest doskonały, aczkolwiek do końca nie mogłam się zdecydować, czy wolę człowieka-szopa, czy człowieka-sadzonkę.

Oraz widok Davida Hasselhofa jest wart wszystkich pieniędzy.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 17, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


Strażnicy galaktyki vol. 2

Tak samo jak w pierwszej części, ekipa Strażników ratuje wszechświat. Nawet dwukrotnie. Peter Quill, czasem nawet rozpoznawany jako Starlord, ochrania bardzo ważne ogniwa energetyczne na planecie zarozumiałych ludzi pomalowanych na złoto (i wyglądających jak Paris Hilton, bez względu na płeć) przed dość paskudnym i wytrzymałym pomiotem piekielnym, ale zamiast zebrać owoce swojej pracy musi uciekać, bo Rocket dla zabawy kradnie trochę ogniw. Z jednej strony ścigają ich Złoci ludzie, przezornie sterujący myśliwcami zdalnie z takich sprytnych klęczników, co to kiedyś były modne wśród nerdów, z drugiej pragną dopaść straszliwie szczerbaci Ravengersi pod wodzą Yondu, który wychowywał małego Quilla po porwaniu z Ziemi. WTEM Peter spotyka swojego ojca, który okazuje się bogiem i ma własną planetę oraz rozumną istotę z czułkami, która wyczuwa uczucia (ale - według Draxa, człowieka o aparycji Muru Chińskiego - jest okrutnie brzydka). Jest dużo naparzanek w kosmosie, a w decydującym momencie wchodzi mały Groot z dwoma czerwonymi przyciskami, z których jeden daje 5 minut, a drugi od razu rozwala całą okolicę. Mały Groot jest doskonały, aczkolwiek do końca nie mogłam się zdecydować, czy wolę człowieka-szopa, czy człowieka-sadzonkę.

Oraz widok Davida Hasselhofa jest wart wszystkich pieniędzy.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota czerwiec 17, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Oglądam - - 2 komentarze - Skomentuj


Wielkopolska w weekend - Szreniawa

Po rozczarowaniu 6 lat temu znęciła mnie dopiero informacja, że w muzeum jest wieża widokowa (w 2011 roku jeszcze nie była dostępna[1]). Zanim się wybierzecie - wieża jest oddalona kilkaset metrów leśnymi ścieżkami pod górkę od wejścia do skansenu, a bilety kupuje się w kasie, nie pod wieżą, więc lepiej zacząć od zakupu; można kupić bilety na samą wieżę. Dodatkowo warto sprawdzić, w jakich godzinach wieża jest czynna (np. na stronie muzeum), bo zwykle jest to ok. 30 minut co dwie godziny; przyjeżdża sympatyczny pan na rowerze, wpuszcza, czeka, aż wszyscy wejdą i zejdą, po czym zamyka i odjeżdża. W środku fantastyczne kratownice, drewniane schody, światło wpadające przez rozetowe okna, a na szczycie widok na świat cały ze szczególnym uwzględnieniem hal Amazona, Szreniawy i Poznania na horyzoncie. Trafiłam na przepiękne chmury, niestety też - czego nie słychać na zdjęciach - na niezwykle elokwentnego dżentelmena, który najpierw przez 10 minut zawracał głowę damie swojego życia, narzekając jej telefonicznie, że on tu już jest w Szreniawie, a ona ciągle niegotowa w miejscowości opodal, a potem wdając się w kolejną, tym razem biznesową rozmowę i ignorując towarzyszącego mu kolegę (słychać było nawet na dole, bo głos miał donośny). Tak czy tak - wieża Bierbaumów warta wspięcia.

Sam skansen niewiele się zmienił - wypchane zwierzęta są dość straszne, zagroda z żywymi na szczęście lepiej doczyszczona (małe świnki prześliczne), catspottning: 2 (oraz miauczący za drzwiami obory kociak). Dla młodzieży o zainteresowaniach technicznych - niezła kolekcja samolotów i samochodów wykorzystywanych w rolnictwie.

GALERIA ZDJĘĆ + poprzednia wizyta - 2011.

[1] Może to i dobrze, bo 216 schodów w górę i dół z ówczesną dwulatką to jednak pewna niedogodność. Prawie ośmiolatka biegnie sama, licząc schody i poganiając tych bardziej gnuśnych.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 15, 2017

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend, Maja - Tagi: polska, szreniawa - 6 komentarzy - Skomentuj


Wielkopolska w weekend - Szreniawa

Po rozczarowaniu 6 lat temu znęciła mnie dopiero informacja, że w muzeum jest wieża widokowa (w 2011 roku jeszcze nie była dostępna[1]). Zanim się wybierzecie - wieża jest oddalona kilkaset metrów leśnymi ścieżkami pod górkę od wejścia do skansenu, a bilety kupuje się w kasie, nie pod wieżą, więc lepiej zacząć od zakupu; można kupić bilety na samą wieżę. Dodatkowo warto sprawdzić, w jakich godzinach wieża jest czynna (np. na stronie muzeum), bo zwykle jest to ok. 30 minut co dwie godziny; przyjeżdża sympatyczny pan na rowerze, wpuszcza, czeka, aż wszyscy wejdą i zejdą, po czym zamyka i odjeżdża. W środku fantastyczne kratownice, drewniane schody, światło wpadające przez rozetowe okna, a na szczycie widok na świat cały ze szczególnym uwzględnieniem hal Amazona, Szreniawy i Poznania na horyzoncie. Trafiłam na przepiękne chmury, niestety też - czego nie słychać na zdjęciach - na niezwykle elokwentnego dżentelmena, który najpierw przez 10 minut zawracał głowę damie swojego życia, narzekając jej telefonicznie, że on tu już jest w Szreniawie, a ona ciągle niegotowa w miejscowości opodal, a potem wdając się w kolejną, tym razem biznesową rozmowę i ignorując towarzyszącego mu kolegę (słychać było nawet na dole, bo głos miał donośny). Tak czy tak - wieża Bierbaumów warta wspięcia.

Sam skansen niewiele się zmienił - wypchane zwierzęta są dość straszne, zagroda z żywymi na szczęście lepiej doczyszczona (małe świnki prześliczne), catspottning: 2 (oraz miauczący za drzwiami obory kociak). Dla młodzieży o zainteresowaniach technicznych - niezła kolekcja samolotów i samochodów wykorzystywanych w rolnictwie.

GALERIA ZDJĘĆ + poprzednia wizyta - 2011.

[1] Może to i dobrze, bo 216 schodów w górę i dół z ówczesną dwulatką to jednak pewna niedogodność. Prawie ośmiolatka biegnie sama, licząc schody i poganiając tych bardziej gnuśnych.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 15, 2017

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend, Maja - Tagi: polska, szreniawa - 6 komentarzy - Skomentuj


Olga Rudnicka - Zacisze 13 / Zacisze 13 powrót

Marta, kobieta po przejściach (eks-mąż psychopata, wbrew rozsądkowi wspierany przez równie psychopatyczną matkę Marty) jest samotną nauczycielką w śremskiej szkole. Zaskakuje ją znalezienie zwłok rosłego mężczyzny z rozwaloną głową w swoim ogródku, więc - ze strachu - nie waha się przygarnąć pod swój dach przyjaciółkę ze szkoły, Anetę, której mieszkanie uległo zalaniu. Niespodziewanie pozostawiona w domu Aneta napotyka na drugiego intruza, przypadkiem zrzuca go ze schodów, ze skutkiem śmiertelnym. Ponieważ Marta ma uraz do organów ścigania (były mąż próbował ją zaatakować nożem, a kiedy przypadkiem się obroniła i go pokaleczyła, oskarżył ją o próbę zabójstwa i udało mu się doprowadzić do skazania Marty), obie panie decydują się zwłoki dyskretnie ukryć[1], co - o dziwo - udaje im się, mimo że ich dom jest obserwowany przez różne grupy zainteresowanych. Po koniec tomu wyjaśnia się, czemu pojawili się denaci, kim jest Damian i Dorota, kto obserwował dom Marty oraz kim była prostytutka o ksywie Barbie. Zwłoki spoczywają pod podłogą piwnicy.

W części drugiej Marta wyjeżdża z nowym mężem (tak, mąż został pozyskany w tomie pierwszym) i w ciąży do Krakowa, zostawiając na posesji Anetę (i zwłoki). Anetę ktoś szantażuje, tyle że Aneta jest na tyle zirytowana problemami z byłym mężem (nie psychopatą, ale wiarołomnym łajdusem), aktualnym chłopakiem i wścibską sąsiadką[2], iż nie zwraca na szantażystę uwagi. Niestety, sąsiadka zapewnia co chwilę wizyty policji, bo zgłasza każdą "dziwną" rzecz, więc trudno najpierw obu damom (a potem trzem, bo Dorota przypadkiem się dowiaduje o trefnej zawartości piwnicy) wymyślić sposób na utylizację zwłok. Ale, ponieważ to powieść, ekhm, humorystyczna, wszystko się udaje, zwłoki lądują na cmentarzu, nikt nie zadaje pytań o świeżo rozkopaną mogiłę, szantażystę dopada karma, a skruszony narzeczony Anety wraca z kwiatami.

Oba tomy zachwalane były jako "najlepsze" autorki. Niestety, mam wrażenie, że przeczytałam już te gorsze i wszystkie trzymają jeden poziom. Lokalizacja (Śrem) dalej jest potraktowana pretekstowo (wszystko dzieje się na ulicy Zacisze[3]), a pozostałe miejsca są absolutnie anonimowe (sklep, basen, cmentarz, szkoła, rozgłośnia radiowa). Tutaj dodatkowo bohaterki są wyjątkowymi idiotkami (które wysyłają sobie maile[4] "nie rozmawiajmy przez telefon o trupach, morderstwie i zakopywaniu zwłok, bo mogą nas podsłuchać... o, napisałam o tym w mailu, siet, jestem taką idiotką"), nie będącymi w stanie przeczytać instrukcji ze zrozumieniem. Cud prawdziwy, że wszystko im się udaje.

[1] Najpierw kupując zamrażarkę, potem betonując panów pod podłogą piwnicy, co jest przyczynkiem do zabawnej historii o kupnie wieprzowiny "od rolnika" oraz kilkudziesięciu stron dywagacji, jak to trudno się zorientować (mając internet i markety budowlane), w jakich proporcjach rozrobić beton oraz co jest jastrych i wylewka samopoziomująca.

[2] Zagadująca sąsiadka, włażąca do domu bez pozwolenia, zatrzymująca na ulicy i wciągająca do siebie do domu i nikt nie jest w stanie jej powiedzieć, żeby oddaliła się rączo?

[3] Clou intrygi to pomylenie numeru domu przez złoczyńców, którzy nie wiedzą, że dom numer 13 został rozebrany, a posesja połączona z sąsiadującą, więc aktualnie Zacisze 15 to Zacisze 13. W życiu nie słyszałam, żeby w takiej sytuacji ktoś przenumerowywał pozostałe domy na ulicy, ale może mało słyszałam.

[4] Ćwierć drugiego tomu to wymiana maili między Martą i Anetą, Martą i Damianem oraz Dorotą i Anetą, zawsze z nagłówkami. Wierszówka, te sprawy, bardzo szybko się czyta.

Inne tej autorki.

#40/41

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 15, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2017, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Olga Rudnicka - Zacisze 13 / Zacisze 13 powrót

Marta, kobieta po przejściach (eks-mąż psychopata, wbrew rozsądkowi wspierany przez równie psychopatyczną matkę Marty) jest samotną nauczycielką w śremskiej szkole. Zaskakuje ją znalezienie zwłok rosłego mężczyzny z rozwaloną głową w swoim ogródku, więc - ze strachu - nie waha się przygarnąć pod swój dach przyjaciółkę ze szkoły, Anetę, której mieszkanie uległo zalaniu. Niespodziewanie pozostawiona w domu Aneta napotyka na drugiego intruza, przypadkiem zrzuca go ze schodów, ze skutkiem śmiertelnym. Ponieważ Marta ma uraz do organów ścigania (były mąż próbował ją zaatakować nożem, a kiedy przypadkiem się obroniła i go pokaleczyła, oskarżył ją o próbę zabójstwa i udało mu się doprowadzić do skazania Marty), obie panie decydują się zwłoki dyskretnie ukryć[1], co - o dziwo - udaje im się, mimo że ich dom jest obserwowany przez różne grupy zainteresowanych. Po koniec tomu wyjaśnia się, czemu pojawili się denaci, kim jest Damian i Dorota, kto obserwował dom Marty oraz kim była prostytutka o ksywie Barbie. Zwłoki spoczywają pod podłogą piwnicy.

W części drugiej Marta wyjeżdża z nowym mężem (tak, mąż został pozyskany w tomie pierwszym) i w ciąży do Krakowa, zostawiając na posesji Anetę (i zwłoki). Anetę ktoś szantażuje, tyle że Aneta jest na tyle zirytowana problemami z byłym mężem (nie psychopatą, ale wiarołomnym łajdusem), aktualnym chłopakiem i wścibską sąsiadką[2], iż nie zwraca na szantażystę uwagi. Niestety, sąsiadka zapewnia co chwilę wizyty policji, bo zgłasza każdą "dziwną" rzecz, więc trudno najpierw obu damom (a potem trzem, bo Dorota przypadkiem się dowiaduje o trefnej zawartości piwnicy) wymyślić sposób na utylizację zwłok. Ale, ponieważ to powieść, ekhm, humorystyczna, wszystko się udaje, zwłoki lądują na cmentarzu, nikt nie zadaje pytań o świeżo rozkopaną mogiłę, szantażystę dopada karma, a skruszony narzeczony Anety wraca z kwiatami.

Oba tomy zachwalane były jako "najlepsze" autorki. Niestety, mam wrażenie, że przeczytałam już te gorsze i wszystkie trzymają jeden poziom. Lokalizacja (Śrem) dalej jest potraktowana pretekstowo (wszystko dzieje się na ulicy Zacisze[3]), a pozostałe miejsca są absolutnie anonimowe (sklep, basen, cmentarz, szkoła, rozgłośnia radiowa). Tutaj dodatkowo bohaterki są wyjątkowymi idiotkami (które wysyłają sobie maile[4] "nie rozmawiajmy przez telefon o trupach, morderstwie i zakopywaniu zwłok, bo mogą nas podsłuchać... o, napisałam o tym w mailu, siet, jestem taką idiotką"), nie będącymi w stanie przeczytać instrukcji ze zrozumieniem. Cud prawdziwy, że wszystko im się udaje.

[1] Najpierw kupując zamrażarkę, potem betonując panów pod podłogą piwnicy, co jest przyczynkiem do zabawnej historii o kupnie wieprzowiny "od rolnika" oraz kilkudziesięciu stron dywagacji, jak to trudno się zorientować (mając internet i markety budowlane), w jakich proporcjach rozrobić beton oraz co jest jastrych i wylewka samopoziomująca.

[2] Zagadująca sąsiadka, włażąca do domu bez pozwolenia, zatrzymująca na ulicy i wciągająca do siebie do domu i nikt nie jest w stanie jej powiedzieć, żeby oddaliła się rączo?

[3] Clou intrygi to pomylenie numeru domu przez złoczyńców, którzy nie wiedzą, że dom numer 13 został rozebrany, a posesja połączona z sąsiadującą, więc aktualnie Zacisze 15 to Zacisze 13. W życiu nie słyszałam, żeby w takiej sytuacji ktoś przenumerowywał pozostałe domy na ulicy, ale może mało słyszałam.

[4] Ćwierć drugiego tomu to wymiana maili między Martą i Anetą, Martą i Damianem oraz Dorotą i Anetą, zawsze z nagłówkami. Wierszówka, te sprawy, bardzo szybko się czyta.

Inne tej autorki.

#40/41

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek czerwiec 15, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2017, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Agatha Christie - Zabójstwo Rogera Acroyda

W małej, rozplotkowanej wiosce King's Abbot nic się nie ukryje przed siostrą lokalnego lekarza, Karoliną. Ani śmierć bogatej wdowy, która przedawkowała środki nasenne (a wcześniej podejrzewana była o zamordowanie męża-tyrana), ani obecność niepozornego dżentelmena z wąsikiem, który zgadza się, że nie jest Francuzem. Kiedy zostaje zamordowany przyjaciel wdowy, bogaty Roger Acroyd, niepozorny dżentelmen włącza się do akcji i z pomocą brata Karoliny, doktora Shepparda, rozwiązuje tajemnicę zbrodni.

Znalazłam ostatnio przypadkiem listę 100 najlepszych powieści kryminalnych i, o zgrozo, przeczytałam tylko jakieś 25-30% (nie do końca pamiętam, co czytałam niektórych autorów, a co nie). Stąd kompulsywna konieczność uzupełnienia zaległości. "ZRA" trafiło na listę zasłużenie ze względu na ciekawy zabieg fabularny (chociaż oczywiście nie przebija finału "Kurtyny" tejże autorki).

Inne tej autorki.

#39

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 12, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2017, mwa, cwa, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Agatha Christie - Zabójstwo Rogera Acroyda

W małej, rozplotkowanej wiosce King's Abbot nic się nie ukryje przed siostrą lokalnego lekarza, Karoliną. Ani śmierć bogatej wdowy, która przedawkowała środki nasenne (a wcześniej podejrzewana była o zamordowanie męża-tyrana), ani obecność niepozornego dżentelmena z wąsikiem, który zgadza się, że nie jest Francuzem. Kiedy zostaje zamordowany przyjaciel wdowy, bogaty Roger Acroyd, niepozorny dżentelmen włącza się do akcji i z pomocą brata Karoliny, doktora Shepparda, rozwiązuje tajemnicę zbrodni.

Znalazłam ostatnio przypadkiem listę 100 najlepszych powieści kryminalnych i, o zgrozo, przeczytałam tylko jakieś 25-30% (nie do końca pamiętam, co czytałam niektórych autorów, a co nie). Stąd kompulsywna konieczność uzupełnienia zaległości. "ZRA" trafiło na listę zasłużenie ze względu na ciekawy zabieg fabularny (chociaż oczywiście nie przebija finału "Kurtyny" tejże autorki).

Inne tej autorki.

#39

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek czerwiec 12, 2017

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2017, mwa, cwa, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj