Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

P.D. James - Przedsmak śmierci

W niepozornym kościele w londyńskiej dzielnicy Paddington stara panna i 10-latek znajdują zwłoki byłego premiera oraz bezdomnego. Premier chwilę wcześniej podał się do dymisji, ponieważ doznał olśnienia religijnego, a dwie chwile wcześniej zwierzył się Dalglieshowi, z którym był luźno zaprzyjaźniony, że otrzymał obrzydliwy anonim, sugerujący mu udział w śmierci trzech kobiet. Bogata rodzina od pokoleń, młoda wdowa w ciąży, która męża niespecjalnie kochała (co chociażby sugerował prawie że jawny kochanek), zbuntowana przeciw establishmentowi (a więc ojcu) córka, lojalna służba oraz matka - głowa rodu; wszyscy coś ukrywają w śledztwie. Gorzej, plącze się też afera aborcyjna, prasa i kontrwywiad.

Dalgliesh z jednej strony ciągnie śledztwo tak jak wszystkie poprzednie, z drugiej czuje się jednak nieco zaangażowany osobiście. Dodatkowo na każdym kroku ludzie nazywają go poetą, a on od czterech lat niczego nie napisał i jednak chyba mu to trochę ciąży, więc snuje sobie różne przemyślenia o roli policji, człowieka i poety. Tym razem dość mocno pojawiają się drugoplanowi współpracownicy Dalgliesha, nawet - w przypadku Kate Miskin - stają się pierwszoplanowi. Kate jest pierwszą kobietą w zespole (a mamy bujne lata 80.), natyka się na niechęć, bo kobiety od biedy mogą się zajmować nieletnimi, nawracaniem prostytutek czy pocieszaniem wdów. A nie że wydział zabójstw. Każdą sytuację analizuje więc pod kątem "czy zachowałam się jak profesjonalista, czy jak kobieta", każdą swoją wypowiedź pod adresem kolegów, każdą akcję dokładnie przemyśla. Prywatnie usiłuje żyć samodzielnie, odciąć się od babki-staruszki, która ze wszystkich sił chce, żeby z nią mieszkała kosztem życia prywatnego; finał książki przynosi dość nagłe rozwiązanie tej sytuacji, nie wiem, czy zgodne z duchem książki. Massingham, drugi ze współpracowników, z pochodzenia lord, jest w porównaniu z pochodzącą z "gminu" Kate dość nieokrzesany, rzadko się zastanawia, ale podobnie jak ona usiłuje sobie poukładać stosunki (z akcentem na niezależność) z właśnie owdowiałym ojcem.

Jak na autorkę-kobietę przystało, duży akcent jest postawiony na wygląd poszczególnych postaci dramatu, na wnętrza ich domów, opisane detalicznie i ze szczegółami, czasem niekoniecznie z potrzebą dla akcji.

Inne tej autorki.

#62

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 6, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2015, cwa, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


P.D. James - Przedsmak śmierci

W niepozornym kościele w londyńskiej dzielnicy Paddington stara panna i 10-latek znajdują zwłoki byłego premiera oraz bezdomnego. Premier chwilę wcześniej podał się do dymisji, ponieważ doznał olśnienia religijnego, a dwie chwile wcześniej zwierzył się Dalglieshowi, z którym był luźno zaprzyjaźniony, że otrzymał obrzydliwy anonim, sugerujący mu udział w śmierci trzech kobiet. Bogata rodzina od pokoleń, młoda wdowa w ciąży, która męża niespecjalnie kochała (co chociażby sugerował prawie że jawny kochanek), zbuntowana przeciw establishmentowi (a więc ojcu) córka, lojalna służba oraz matka - głowa rodu; wszyscy coś ukrywają w śledztwie. Gorzej, plącze się też afera aborcyjna, prasa i kontrwywiad.

Dalgliesh z jednej strony ciągnie śledztwo tak jak wszystkie poprzednie, z drugiej czuje się jednak nieco zaangażowany osobiście. Dodatkowo na każdym kroku ludzie nazywają go poetą, a on od czterech lat niczego nie napisał i jednak chyba mu to trochę ciąży, więc snuje sobie różne przemyślenia o roli policji, człowieka i poety. Tym razem dość mocno pojawiają się drugoplanowi współpracownicy Dalgliesha, nawet - w przypadku Kate Miskin - stają się pierwszoplanowi. Kate jest pierwszą kobietą w zespole (a mamy bujne lata 80.), natyka się na niechęć, bo kobiety od biedy mogą się zajmować nieletnimi, nawracaniem prostytutek czy pocieszaniem wdów. A nie że wydział zabójstw. Każdą sytuację analizuje więc pod kątem "czy zachowałam się jak profesjonalista, czy jak kobieta", każdą swoją wypowiedź pod adresem kolegów, każdą akcję dokładnie przemyśla. Prywatnie usiłuje żyć samodzielnie, odciąć się od babki-staruszki, która ze wszystkich sił chce, żeby z nią mieszkała kosztem życia prywatnego; finał książki przynosi dość nagłe rozwiązanie tej sytuacji, nie wiem, czy zgodne z duchem książki. Massingham, drugi ze współpracowników, z pochodzenia lord, jest w porównaniu z pochodzącą z "gminu" Kate dość nieokrzesany, rzadko się zastanawia, ale podobnie jak ona usiłuje sobie poukładać stosunki (z akcentem na niezależność) z właśnie owdowiałym ojcem.

Jak na autorkę-kobietę przystało, duży akcent jest postawiony na wygląd poszczególnych postaci dramatu, na wnętrza ich domów, opisane detalicznie i ze szczegółami, czasem niekoniecznie z potrzebą dla akcji.

Inne tej autorki.

#62

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 6, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, 2015, cwa, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Jerzy Edigey - Strzał na dansingu

Motto: "Druga połowa XX wieku to epoka inżynierów i magistrów".

Nietypowo rzecz się dzieje w Łodzi, a zaczyna (i kończy) w lokalu gastronomicznym z występami. Problem z gastronomią w PRL był taki, że nie dość, że rzadko kiedy bywało coś fajnego w ofercie, to jeszcze kelnerzy konsekwentnie olewali machających na nich klientów.A w tym przypadku na dansingu impreza skończyła się słabo, bo ktoś zastrzelił jednego z gości. Przypadkowo obecny Zygmunt Żytnicki, milicjant w cywilu na randce ze studentką, opanowuje chaos, za co w nagrodę dostaje sprawę do prowadzenia. Zamordowany okazał się być paskudnym szantażystą, więc wielokrotnie w śledztwie porucznik jest przekupywany, zastraszany, a nawet idzie do łóżka z siostrą[1] zamordowanego (nie dziwi więc, że ten tomik posłużył za kanwę odcinka "07 zgłoś się").

Się zamawia: kawę i tort, flaczki i piwo, kakao i rogale.
Się nie zamawia: łososia z koniakiem i szampana (zapewne dlatego, że nie ma), kanapki ze śledziem po norwesku (bo nie ma w ofercie, robi je żona kierownika lokalu).
Się pije: Gordon's Gin (kierownik lokalu), wermut (porucznik), domową wiśniówkę (u pani majorowej).
Się pali: carmeny.
Się kradnie: gang taksówkarzy z pistoletami na wodę napada i terroryzuje wsie.
Się dostaje awans: na 22. lipca.
Powracające wątki: kradzież wagonu z żółwiami podczas okupacji.

[1] Na szczęście - ponieważ to lektura z cyklu "bawiąc-uczyć", namawia ją na zdawanie matury i tłumaczy, że udział w filmach pornograficznych nie jest pożądaną ścieżką kariery.

Inne tego autora.

#60

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 4, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2015, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Jerzy Edigey - Strzał na dansingu

Motto: "Druga połowa XX wieku to epoka inżynierów i magistrów".

Nietypowo rzecz się dzieje w Łodzi, a zaczyna (i kończy) w lokalu gastronomicznym z występami. Problem z gastronomią w PRL był taki, że nie dość, że rzadko kiedy bywało coś fajnego w ofercie, to jeszcze kelnerzy konsekwentnie olewali machających na nich klientów.A w tym przypadku na dansingu impreza skończyła się słabo, bo ktoś zastrzelił jednego z gości. Przypadkowo obecny Zygmunt Żytnicki, milicjant w cywilu na randce ze studentką, opanowuje chaos, za co w nagrodę dostaje sprawę do prowadzenia. Zamordowany okazał się być paskudnym szantażystą, więc wielokrotnie w śledztwie porucznik jest przekupywany, zastraszany, a nawet idzie do łóżka z siostrą[1] zamordowanego (nie dziwi więc, że ten tomik posłużył za kanwę odcinka "07 zgłoś się").

Się zamawia: kawę i tort, flaczki i piwo, kakao i rogale.
Się nie zamawia: łososia z koniakiem i szampana (zapewne dlatego, że nie ma), kanapki ze śledziem po norwesku (bo nie ma w ofercie, robi je żona kierownika lokalu).
Się pije: Gordon's Gin (kierownik lokalu), wermut (porucznik), domową wiśniówkę (u pani majorowej).
Się pali: carmeny.
Się kradnie: gang taksówkarzy z pistoletami na wodę napada i terroryzuje wsie.
Się dostaje awans: na 22. lipca.
Powracające wątki: kradzież wagonu z żółwiami podczas okupacji.

[1] Na szczęście - ponieważ to lektura z cyklu "bawiąc-uczyć", namawia ją na zdawanie matury i tłumaczy, że udział w filmach pornograficznych nie jest pożądaną ścieżką kariery.

Inne tego autora.

#60

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 4, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, 2015, kryminal - 0 komentarzy - Skomentuj


Co miesiąc

... patrzę w kalendarz i myślę: Nowy miesiąc. Tym razem już na pewno codziennie o czymś. Tyle się dzieje w moim pełnym przygód życiu, bo nieustające pasmo sukcesów, wiadomka. Wszystko nadaje się do prozy. Rytm i stałość, I haz it. Po czym już drugiego dnia każdego miesiąca dopada mnie chandra. Czasem mam wytłumaczenie, że się żyje, to się nie pisze. Czasem nie. Jak dziś. Albo wczoraj.

Estoy cansada.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 3, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Z głowy, czyli z niczego - - 1 komentarz - Skomentuj


Co miesiąc

... patrzę w kalendarz i myślę: Nowy miesiąc. Tym razem już na pewno codziennie o czymś. Tyle się dzieje w moim pełnym przygód życiu, bo nieustające pasmo sukcesów, wiadomka. Wszystko nadaje się do prozy. Rytm i stałość, I haz it. Po czym już drugiego dnia każdego miesiąca dopada mnie chandra. Czasem mam wytłumaczenie, że się żyje, to się nie pisze. Czasem nie. Jak dziś. Albo wczoraj.

Estoy cansada.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek lipiec 3, 2015

Link bezpośredni - Kategoria: Z głowy, czyli z niczego - - 1 komentarz - Skomentuj


Projekt Jeżyce - Zwierzyniecka

Lubię Zwierzyniecką, mimo że jest strasznie niepozorna - z jednej strony zlikwidowana zajezdnia tramwajowa, z drugiej mur Starego Zoo, po środku bruk i tory tramwajowe. Ale właśnie dzięki tej szerokiej ulicy i pustej przestrzeni w miejscu zajezdni widać, jak niebanalnie zmienia się perspektywa miasta, kiedy wprowadzi się do niej luz, jak pięknie wyglądają kamienice oglądane z odległości kilkudziesięciu metrów, a nie z szerokości chodnika.

GALERIA ZDJĘĆ (również inne ulice).

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 1, 2015

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto, Projekt Jeżyce - - 0 komentarzy - Skomentuj


Projekt Jeżyce - Zwierzyniecka

Lubię Zwierzyniecką, mimo że jest strasznie niepozorna - z jednej strony zlikwidowana zajezdnia tramwajowa, z drugiej mur Starego Zoo, po środku bruk i tory tramwajowe. Ale właśnie dzięki tej szerokiej ulicy i pustej przestrzeni w miejscu zajezdni widać, jak niebanalnie zmienia się perspektywa miasta, kiedy wprowadzi się do niej luz, jak pięknie wyglądają kamienice oglądane z odległości kilkudziesięciu metrów, a nie z szerokości chodnika.

GALERIA ZDJĘĆ (również inne ulice).

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 1, 2015

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto, Projekt Jeżyce - - 0 komentarzy - Skomentuj


Wielkopolska w weekend - Jaracz

Wymyśliłam sobie objazdówkę. Głównie chodziło o to, żeby zapytać w Starczanowie, czy aby nikt nie znalazł Majowego parasola, zostawionego tydzień temu. Najpierw Owińska, gdzie w Parku Orientacji nic się nie zmieniło, dalej jest niesamowicie, sprzęty do wyszalenia młodzieży dobrze utrzymane, dodatkowo odkryliśmy mikro kurnik oraz zagródkę z kolorowymi i chętnymi na kontakt królikami (najpiękniejszy był biszkoptowy z różowymi wnętrzami uszek!). I jeszcze niespodziewanie wpadliśmy na C. z chłopakami na A., bo w Poznaniu mamy do siebie za blisko i nie możemy się spotkać.

W Starczanowie parasol się odnalazł. Za to dla odmiany w Wełnie nie trafiłam na ruiny pałacu, chociaż może i dobrze, bo skoro był do kupienia za niespełna 500 tysięcy, to może bym chciała mieć (jak już wygram w Lotto)?

W pobliskim Jaraczu wjechaliśmy rzutem na taśmę tuż przed 16 do Muzeum Młynarstwa. Można obejrzeć modele wiatraków (już wiem, czym się różni koźlak od wieżowego), pokręcić wiatrakowym skrzydłem i wejść do wnętrza wiatraka. Miłe miejsce na niedługi spacer, jest dodatkowo plac zabaw. Majutowi udało się dotknąć interaktywnej zabawki dokładnie w tym momencie, kiedy w restauracji pod muzeum włączył się alarm przeciwpożarowy i mimo braku związku pojawiła się taka pewna niepewność.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 28, 2015

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend, Maja - Tagi: polska, jaracz, owińska, starczanowo - 2 komentarze - Skomentuj


Wielkopolska w weekend - Jaracz

Wymyśliłam sobie objazdówkę. Głównie chodziło o to, żeby zapytać w Starczanowie, czy aby nikt nie znalazł Majowego parasola, zostawionego tydzień temu. Najpierw Owińska, gdzie w Parku Orientacji nic się nie zmieniło, dalej jest niesamowicie, sprzęty do wyszalenia młodzieży dobrze utrzymane, dodatkowo odkryliśmy mikro kurnik oraz zagródkę z kolorowymi i chętnymi na kontakt królikami (najpiękniejszy był biszkoptowy z różowymi wnętrzami uszek!). I jeszcze niespodziewanie wpadliśmy na C. z chłopakami na A., bo w Poznaniu mamy do siebie za blisko i nie możemy się spotkać.

W Starczanowie parasol się odnalazł. Za to dla odmiany w Wełnie nie trafiłam na ruiny pałacu, chociaż może i dobrze, bo skoro był do kupienia za niespełna 500 tysięcy, to może bym chciała mieć (jak już wygram w Lotto)?

W pobliskim Jaraczu wjechaliśmy rzutem na taśmę tuż przed 16 do Muzeum Młynarstwa. Można obejrzeć modele wiatraków (już wiem, czym się różni koźlak od wieżowego), pokręcić wiatrakowym skrzydłem i wejść do wnętrza wiatraka. Miłe miejsce na niedługi spacer, jest dodatkowo plac zabaw. Majutowi udało się dotknąć interaktywnej zabawki dokładnie w tym momencie, kiedy w restauracji pod muzeum włączył się alarm przeciwpożarowy i mimo braku związku pojawiła się taka pewna niepewność.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela czerwiec 28, 2015

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+, Wielkopolska w weekend, Maja - Tagi: polska, jaracz, owińska, starczanowo - 2 komentarze - Skomentuj