Książka to szereg historyjek, asynchronicznie opowiadających historię Lupina, kulturalnego włamywacza. Kultura jego objawiała się tym, że grzecznie zapowiadał dokonanie przestępstwa, a następnie je skrupulatnie wykonywał. Dodatkowo autor wprowadza czasem czytelnika w błąd, manipulując osobą narratora, dzięki czemu nie wiadomo do pewnego momentu, czy historię opowiada jakiś widz czy może sam Lupin. A to ktoś okrada pasażerów luksusowego liniowca mimo telegramu, że na pokładzie jest włamywacz, a to przestępca zapowiada, że ucieknie z więzienia i rzeczywiście ucieka, dodatkowo wyjaśniając całą sprawę prześladującemu go detektywowi Ganimardowi, a to podaje się za malarza, żeby okraść zamek ze zgromadzonych skarbów czy niespodziewanie rozwiązuje tajemnicę zamachów na życie pewnej nadobnej dziewczyny. W finałowym opowiadaniu spotyka się z detektywem Herlockiem Sholmesem i okazuje się równie sprytny, co Anglik. Autor nieco dwuznacznie sugeruje, że poszkodowani przez Lupina zostają tylko zarozumialcy i ludzie, którzy mają zbyt dużo i uzyskali swój majątek niekoniecznie uczciwą drogą, biednych i sprawiedliwych nie rusza. Spryt włamywacza przejawia się głównie w umiejętności przebieranek, posługiwania pseudonimami i udawania zręcznie innych osób, dużej sprawności fizycznej, inteligencji i zmysłowi obserwacji oraz zwyczajnie prestigitatorskim sztuczkom, mającym skierować uwagę celów na dystrakcję.
Oczywiście książka - poza wprowadzeniem pomysłu "ideowego" włamywacza, nie była kanwą dla współczesnego serialu, ale to całkiem przyjemna do czytania / słuchania ramotka.
Inne z tej serii.
#8/#4
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 21, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panowie, kryminal, klub-srebrnego-klucza, 2025
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Książka to szereg historyjek, asynchronicznie opowiadających historię Lupina, kulturalnego włamywacza. Kultura jego objawiała się tym, że grzecznie zapowiadał dokonanie przestępstwa, a następnie je skrupulatnie wykonywał. Dodatkowo autor wprowadza czasem czytelnika w błąd, manipulując osobą narratora, dzięki czemu nie wiadomo do pewnego momentu, czy historię opowiada jakiś widz czy może sam Lupin. A to ktoś okrada pasażerów luksusowego liniowca mimo telegramu, że na pokładzie jest włamywacz, a to przestępca zapowiada, że ucieknie z więzienia i rzeczywiście ucieka, dodatkowo wyjaśniając całą sprawę prześladującemu go detektywowi Ganimardowi, a to podaje się za malarza, żeby okraść zamek ze zgromadzonych skarbów czy niespodziewanie rozwiązuje tajemnicę zamachów na życie pewnej nadobnej dziewczyny. W finałowym opowiadaniu spotyka się z detektywem Herlockiem Sholmesem i okazuje się równie sprytny, co Anglik. Autor nieco dwuznacznie sugeruje, że poszkodowani przez Lupina zostają tylko zarozumialcy i ludzie, którzy mają zbyt dużo i uzyskali swój majątek niekoniecznie uczciwą drogą, biednych i sprawiedliwych nie rusza. Spryt włamywacza przejawia się głównie w umiejętności przebieranek, posługiwania pseudonimami i udawania zręcznie innych osób, dużej sprawności fizycznej, inteligencji i zmysłowi obserwacji oraz zwyczajnie prestigitatorskim sztuczkom, mającym skierować uwagę celów na dystrakcję.
Oczywiście książka - poza wprowadzeniem pomysłu "ideowego" włamywacza, nie była kanwą dla współczesnego serialu, ale to całkiem przyjemna do czytania / słuchania ramotka.
Inne z tej serii.
#8/#4
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek styczeń 21, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panowie, kryminal, klub-srebrnego-klucza, 2025
- 0 komentarzy
- Skomentuj
I mam nie lada zgryz, bo z jednej strony ten film ma już 5 lat, kto miał obejrzeć, to obejrzał, z drugiej strony ja się jakoś uchowałam aż do przedwczoraj nie wiedząc o tym filmie nic poza tym, że jest koreański i dotyczy konfliktu klasowego, co podobno dobrze robi na odbiór. Oraz że Oscar. Więc jeśli nie oglądałyście, to nie czytajcie, tylko idźcie obejrzeć.
Rodzina Kim żyje z dorywczych prac, ledwie wiążą koniec z końcem. Mieszkają w zatęchłej suterenie, regularnie widzę świat przechodniów od pasa w dół, niestety również wtedy, kiedy ktoś im sika na okno. Ki-woo dowiaduje się od swojego zamożniejszego kolegi, że jest do wzięcia posada korepetytora w domu zamożnej rodziny Parków, fałszuje więc dokumenty i zaopatrzony w rekomendację pracę dostaje. Jako że jest sprytny, organizuje sprawy tak, że jego siostra zostaje terapeutką sztuki u młodszego dziecka, a ojciec i matka zastępują aktualnego kierowcę i gospodynię. Państwo Park są nie dość, że bardzo bogaci, to jeszcze wystarczająco mili i dość łatwowierni, rodzina Kim zaczyna się więc szybko czuć w pięknej rezydencji jak u siebie; widzka oczywiście już gryzie pazury i powtarza coraz głośniej “Andżej, to j*bnie”. I wtedy niespodziewanie wraca poprzednia gospodyni, która zapomniała czegoś z piwnicy, n xbaxergavr zężn, xgóel bq xvyxh yng żlwr j gharyh/cnavp ebbzvr cbq ermlqrapwą.
Pewną podpowiedzią jest określenie “czarna komedia”, można się spodziewać więc rozlewu krwi i rozwiązań dość raptownych. Mimo osadzenia akcji w Korei, wymowa filmu jest uniwersalna - wszędzie tam, gdzie mamy styk dwóch klas społecznych - klasy niższej z apetytem, ale bez środków i wyższej, często bez umiejętności własnych, ale z ogromnym zapleczem finansowym i społecznym, to ta pierwsza ma większe szanse na zmianę status quo i budzi sympatię. Obiektywnie państwo Park nie są tymi “złymi”, jak na przykład w porównywanym z tym filmem “Saltburnem” czy “Utalentowanym panu Ripley”, ale ich ignorancja, odklejenie i poczucie wyższości oraz fakt, że posiadają przepiękny, designerski i luksusowy dom, który traktują jak oczywistość, nieświadomi tego, w jakich warunkach żyją ludzie tuż obok, sprawia, że się oczywiście kibicuje państwu Kim bez względu na to, co ryzykownego zrobią. W filmie nie pada jednak wprost wyjaśnienie, kto jest tytułowym pasożytem - państwo Kim, którzy wykorzystują łatwowiernych pracodawców, ale zdejmują z nich jakiekolwiek troski wysiłkiem swoich rąk i czasem godności (scena z pióropuszami!), czy państwo Park, którzy traktują służbę jak meble, ale jednak hojnie ich za to wynagradzają.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 20, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 2 komentarze
- Skomentuj
I mam nie lada zgryz, bo z jednej strony ten film ma już 5 lat, kto miał obejrzeć, to obejrzał, z drugiej strony ja się jakoś uchowałam aż do przedwczoraj nie wiedząc o tym filmie nic poza tym, że jest koreański i dotyczy konfliktu klasowego, co podobno dobrze robi na odbiór. Oraz że Oscar. Więc jeśli nie oglądałyście, to nie czytajcie, tylko idźcie obejrzeć.
Rodzina Kim żyje z dorywczych prac, ledwie wiążą koniec z końcem. Mieszkają w zatęchłej suterenie, regularnie widzę świat przechodniów od pasa w dół, niestety również wtedy, kiedy ktoś im sika na okno. Ki-woo dowiaduje się od swojego zamożniejszego kolegi, że jest do wzięcia posada korepetytora w domu zamożnej rodziny Parków, fałszuje więc dokumenty i zaopatrzony w rekomendację pracę dostaje. Jako że jest sprytny, organizuje sprawy tak, że jego siostra zostaje terapeutką sztuki u młodszego dziecka, a ojciec i matka zastępują aktualnego kierowcę i gospodynię. Państwo Park są nie dość, że bardzo bogaci, to jeszcze wystarczająco mili i dość łatwowierni, rodzina Kim zaczyna się więc szybko czuć w pięknej rezydencji jak u siebie; widzka oczywiście już gryzie pazury i powtarza coraz głośniej “Andżej, to j*bnie”. I wtedy niespodziewanie wraca poprzednia gospodyni, która zapomniała czegoś z piwnicy, n xbaxergavr zężn, xgóel bq xvyxh yng żlwr j gharyh/cnavp ebbzvr cbq ermlqrapwą.
Pewną podpowiedzią jest określenie “czarna komedia”, można się spodziewać więc rozlewu krwi i rozwiązań dość raptownych. Mimo osadzenia akcji w Korei, wymowa filmu jest uniwersalna - wszędzie tam, gdzie mamy styk dwóch klas społecznych - klasy niższej z apetytem, ale bez środków i wyższej, często bez umiejętności własnych, ale z ogromnym zapleczem finansowym i społecznym, to ta pierwsza ma większe szanse na zmianę status quo i budzi sympatię. Obiektywnie państwo Park nie są tymi “złymi”, jak na przykład w porównywanym z tym filmem “Saltburnem” czy “Utalentowanym panu Ripley”, ale ich ignorancja, odklejenie i poczucie wyższości oraz fakt, że posiadają przepiękny, designerski i luksusowy dom, który traktują jak oczywistość, nieświadomi tego, w jakich warunkach żyją ludzie tuż obok, sprawia, że się oczywiście kibicuje państwu Kim bez względu na to, co ryzykownego zrobią. W filmie nie pada jednak wprost wyjaśnienie, kto jest tytułowym pasożytem - państwo Kim, którzy wykorzystują łatwowiernych pracodawców, ale zdejmują z nich jakiekolwiek troski wysiłkiem swoich rąk i czasem godności (scena z pióropuszami!), czy państwo Park, którzy traktują służbę jak meble, ale jednak hojnie ich za to wynagradzają.
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek styczeń 20, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Oglądam -
- 2 komentarze
- Skomentuj
Jerry Burton, pilot po wypadku, wprowadza się wraz ze swoją siostrą do małej wsi, żeby - polecenie lekarskie - odpocząć w czasie rekonwalescencji. Wynajmują przytulny domek z dość obcesową gospodynią, powoli poznają lokalnych mieszkańców, wizyty, rewity, kiedy wtem przychodzi anonim, w którym ktoś sugeruje, że jego siostra Joanna nie jest wcale jego siostrą, tylko żyją bez ślubu. Okazuje się, że cała lokalna społeczność podobne anonimy dostaje, a jeden z nich prawdopodobnie staje się powodem samobójstwa żony bankiera. Jerry zaprzyjaźnia się z osieroconą 20-latką, Megan i zabawia się w Pigmaliona, wykrzesując z zaniedbanej, uznawanej za stukniętą late teen piękną kobietę[1], a w międzyczasie prowadzi z siostrą śledztwo w kwestii autorstwa anonimów. Śledztwo się ciągnie, ktoś morduje służącą bankiera[2], więc żona pastora[3] zaprasza swoją znajomą, pannę Marple, która rozpykuje tajemnicę. Spektakularne zapobieżenie kolejnej zbrodni kończy akcję.
Się je: cynaderki i szynkę na śniadanie. Co takiego jest w cynaderkach?
[1] Zabiera dziewczynę spontanicznie do Londynu, żeby ją ubrać i uczesać, a wcześniej wielokrotnie porównuje Megan do przyjemnego konika, którego trzeba oporządzić. Efekt oczywisty, oświadcza się jej i po perypetiach zostaje przyjęty, Christie uwielbia swatać, frywolną Joannę też zaręcza w finale.
[2] Chociaż to żadna szkoda, bo dziewczyna była dość tępa, a jej chłopiec nie był w niej aż tak zakochany (sic!).
[3] Żony pastorów są karykaturami kobiet według jednej z postaci.
Inne tej autorki.
#7/#3
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 19, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panie, kryminal, 2025
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jerry Burton, pilot po wypadku, wprowadza się wraz ze swoją siostrą do małej wsi, żeby - polecenie lekarskie - odpocząć w czasie rekonwalescencji. Wynajmują przytulny domek z dość obcesową gospodynią, powoli poznają lokalnych mieszkańców, wizyty, rewity, kiedy wtem przychodzi anonim, w którym ktoś sugeruje, że jego siostra Joanna nie jest wcale jego siostrą, tylko żyją bez ślubu. Okazuje się, że cała lokalna społeczność podobne anonimy dostaje, a jeden z nich prawdopodobnie staje się powodem samobójstwa żony bankiera. Jerry zaprzyjaźnia się z osieroconą 20-latką, Megan i zabawia się w Pigmaliona, wykrzesując z zaniedbanej, uznawanej za stukniętą late teen piękną kobietę[1], a w międzyczasie prowadzi z siostrą śledztwo w kwestii autorstwa anonimów. Śledztwo się ciągnie, ktoś morduje służącą bankiera[2], więc żona pastora[3] zaprasza swoją znajomą, pannę Marple, która rozpykuje tajemnicę. Spektakularne zapobieżenie kolejnej zbrodni kończy akcję.
Się je: cynaderki i szynkę na śniadanie. Co takiego jest w cynaderkach?
[1] Zabiera dziewczynę spontanicznie do Londynu, żeby ją ubrać i uczesać, a wcześniej wielokrotnie porównuje Megan do przyjemnego konika, którego trzeba oporządzić. Efekt oczywisty, oświadcza się jej i po perypetiach zostaje przyjęty, Christie uwielbia swatać, frywolną Joannę też zaręcza w finale.
[2] Chociaż to żadna szkoda, bo dziewczyna była dość tępa, a jej chłopiec nie był w niej aż tak zakochany (sic!).
[3] Żony pastorów są karykaturami kobiet według jednej z postaci.
Inne tej autorki.
#7/#3
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela styczeń 19, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Czytam, Słucham (literatury) -
Tagi:
panie, kryminal, 2025
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[2017 - 2025]
W tym roku nie wyjeżdżam zimą w ciepłe, nad czym ubolewam w przeciwieństwie do nastolatki, która jest przeszczęśliwa, że może całe ferie spędzić w swoim pokoju. Dlatego okazjonalnie idę się nieco ogrzać, a to na balkon Teatru Wielkiego, o czym niebawem, a to planuję dzień w spa, czy - jacy jesteście domyślni - właśnie do Palmiarni. Ciepłe, wilgotne albo kontrastowo suche powietrze, zależy od sali, akwaria z rybkami (mniej paletek i chyba zniknęły rybki-szkieletorki!), kawa i ciasto w “7 kontynentach”. Poniżej eklektyczny zbiór niepublikowanych zdjęć z ostatnich ośmiu lat, ta zima będzie zimą wspominkowo-archiwalną, chyba że jakimś cudem jednak się wyrwę gdzieś, gdzie kolor.















GALERIA ZDJĘĆ
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 18, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
palmiarnia, ogrod-botaniczny
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[2017 - 2025]
W tym roku nie wyjeżdżam zimą w ciepłe, nad czym ubolewam w przeciwieństwie do nastolatki, która jest przeszczęśliwa, że może całe ferie spędzić w swoim pokoju. Dlatego okazjonalnie idę się nieco ogrzać, a to na balkon Teatru Wielkiego, o czym niebawem, a to planuję dzień w spa, czy - jacy jesteście domyślni - właśnie do Palmiarni. Ciepłe, wilgotne albo kontrastowo suche powietrze, zależy od sali, akwaria z rybkami (mniej paletek i chyba zniknęły rybki-szkieletorki!), kawa i ciasto w “7 kontynentach”. Poniżej eklektyczny zbiór niepublikowanych zdjęć z ostatnich ośmiu lat, ta zima będzie zimą wspominkowo-archiwalną, chyba że jakimś cudem jednak się wyrwę gdzieś, gdzie kolor.















GALERIA ZDJĘĆ
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota styczeń 18, 2025
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
palmiarnia, ogrod-botaniczny
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bardzo rzetelny klasyczny angielski kryminał. W wannie architekta, znajomego matki lorda Petera Wimseya, zostają znalezione nagie zwłoki w złotych binoklach. Policja podejrzewa, że należą do zaginionego niedawno finansisty pochodzenia żydowskiego, ale okazuje się, że nie. Dodatkowo znajdujący się nieopodal szpital twierdzi, że nie zginęły im żadne zwłoki do badań. Inspektor wydelegowany do sprawy zbywa ślady, aresztuje architekta, a sprawę zaginionego traktuje pobieżnie. Lord Wimsey we współpracy z zaprzyjaźnionym inspektorem Parkerem dokonuje szeregu rozmów, wizji lokalnych i zaawansowanego kombinowania, które czasem wymaga przebieranek[1] żeby wykryć powiązania między dwiema tajemnicami oraz znaleźć mordercę. Do tego jest całkiem bogate tło - rzecz się dzieje po I wojnie światowej, Wimsey okazjonalnie cierpi na PTSD oraz jest lordem pełną gębą, z wiernym acz cynicznym służącym Bunterem[2]. Dodatkowo są liczne smaczki językowe typu “twarz sprawiała wrażenie, jakby wyrosła samoczynnie z cylindra niczym biała larwa ze słynnego sera casu marzu”.
Się jada: kanapki z szynką, do tego piwo (Bunter), bulion lub krem (w klubie, oba niejadalne, ale bulion łatwiej zlizać z łyżki), potrawkę z dziczyzny, boczek i cynaderki (na śniadanie), ser (nijaką bladą substancję znaną Anglikom jako “ser” w przeciwieństwie do stiltona, camemberta, gruyere, wensleydale’a czy gongonzoli).
Się popija: montrachet rocznik 1908 (niezdatny do picia).
Się pali: cygara.
Się morduje seryjnie: panny młode po ślubie, na szczęście brzydkie, więc w porządku.
[1] Parker przebiera się za gazownika i hycla ze schroniska.
[2] Który na przykład twardo dba, żeby lord ubierał się stosownie do okazji.
Inne tej autorki.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 16, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bardzo rzetelny klasyczny angielski kryminał. W wannie architekta, znajomego matki lorda Petera Wimseya, zostają znalezione nagie zwłoki w złotych binoklach. Policja podejrzewa, że należą do zaginionego niedawno finansisty pochodzenia żydowskiego, ale okazuje się, że nie. Dodatkowo znajdujący się nieopodal szpital twierdzi, że nie zginęły im żadne zwłoki do badań. Inspektor wydelegowany do sprawy zbywa ślady, aresztuje architekta, a sprawę zaginionego traktuje pobieżnie. Lord Wimsey we współpracy z zaprzyjaźnionym inspektorem Parkerem dokonuje szeregu rozmów, wizji lokalnych i zaawansowanego kombinowania, które czasem wymaga przebieranek[1] żeby wykryć powiązania między dwiema tajemnicami oraz znaleźć mordercę. Do tego jest całkiem bogate tło - rzecz się dzieje po I wojnie światowej, Wimsey okazjonalnie cierpi na PTSD oraz jest lordem pełną gębą, z wiernym acz cynicznym służącym Bunterem[2]. Dodatkowo są liczne smaczki językowe typu “twarz sprawiała wrażenie, jakby wyrosła samoczynnie z cylindra niczym biała larwa ze słynnego sera casu marzu”.
Się jada: kanapki z szynką, do tego piwo (Bunter), bulion lub krem (w klubie, oba niejadalne, ale bulion łatwiej zlizać z łyżki), potrawkę z dziczyzny, boczek i cynaderki (na śniadanie), ser (nijaką bladą substancję znaną Anglikom jako “ser” w przeciwieństwie do stiltona, camemberta, gruyere, wensleydale’a czy gongonzoli).
Się popija: montrachet rocznik 1908 (niezdatny do picia).
Się pali: cygara.
Się morduje seryjnie: panny młode po ślubie, na szczęście brzydkie, więc w porządku.
[1] Parker przebiera się za gazownika i hycla ze schroniska.
[2] Który na przykład twardo dba, żeby lord ubierał się stosownie do okazji.
Inne tej autorki.
#6
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek styczeń 16, 2025
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, kryminal, 2024
- 0 komentarzy
- Skomentuj