Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Tag: mlodziezowe

Jerzy Broszkiewicz - Wielka większa i największa

Dwójka rezolutnych 9-latków - Ika i Groszek - mieszkają w jednej kamienicy, chodzą do jednej klasy i zwyczajnie lubią ze sobą spędzać czas. Wtem jeden z sąsiadów wtacza na podwórko zdezelowanego Opla Kapitäna, planując go naprawić. Pewnego deszczowego popołudnia nudzące się dzieci słyszą w radio komunikat o zaginięciu małego Jacusia, po czym okazuje się, że samochód mruga do nich światłami. To początek pierwszej z przygód - samochód potrafi mówić, sam się prowadzi i pomaga Ice i Groszkowi odnaleźć porwanego chłopca. Podczas przygody drugiej podwozi dzieci na opuszczone lotnisko, gdzie odbiera ich równie wiekowy Jak, z którym lecą do Afryki ratować pasażerów zaginionego samolotu. Wreszcie podczas leniwego popołudnia w Kazimierzu (gdzie jechało się z Warszawy 4 godziny pociągiem, a potem godzinę autobusem) Kapitan zabiera dwójkę bohaterów do statku kosmicznego, gdzie - nieświadomi - mają przekonać mieszkańców planety Vega, że wbrew krążącej w mediach opinii, ludzie nie są tak do końca źli.

Zacznę od tego, że żałuję, że nie przeczytałam tej książki w dzieciństwie, bo zapewne - patrząc na mój eklektyczny gust - byłaby jedną z moich ulubionych. Co jest o tyle dziwne, że maniakalnie czytałam wszystkie lektury, a mój egzemplarz oznaczony jest jako lektura klasy V. Więc jakim cudem?! Teraz już za bardzo przeszkadza mi dydaktyczny smrodek, jakim książka jest przepojona. Samochód zaczyna swoją opowieść od historii wojennej, wyjaśniając, że był Dobrym Niemcem[1] (sic!). Dzieci wzajemnie się mitygują, żeby nikt nie zarzucił im, że są niegrzeczne, bo grzeczność przede wszystkim. Milicjanci są pomocni, no chyba że przypadkiem mają tak samo na imię jak poszukiwany listem gończym. Wreszcie dwójka dzieci jako niewinni ambasadorowie - tu już przewracałam oczami co chwila.

[1] Muszę zresztą przyznać - choć tu, w Warszawie, brzmi to trochę… niedobrze - że rzecz się działa w Niemczech. Bo ja właśnie stamtąd pochodzę. Ale umówmy się, że porządny samochód tak jak porządny człowiek potrafi zachować swoją porządność na każdym miejscu kuli ziemskiej.

#123/#22

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 17, 2026

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 3 komentarze - Skomentuj


Gabrielle Zevin - Zapomniałam, że Cię kocham

17-letnia Naomi ulega wypadkowi, w wyniku czego traci pamięć - ostatnie cztery lata jej nastoletniego życia są dla mniej niedostępne, przy czym doskonale pamięta to, co wcześniej. Zaskakuje ją fakt, że jej rodzice się rozstali, że ma popularnego chłopaka Ace’a, że gra w tenisa, że redaguje księgę pamiątkową, nie pamięta nawet najbliższych przyjaciół, w tym ekscentrycznego Willa, współredaktora. Do tego zakochuje się w Jamesie, tym “dziwnym” chłopcu, który o jej wypadku zawiadomił szpital i przyjechał z nią karetką. A, jeszcze za semestr czekają ją egzaminy, do których absolutnie nie jest przygotowana.

To typowa literatura YA, więc zaskoczki fabularne są dość przewidywalne, największą tajemnicą jest, z którym z trzech chłopców Naomi ostatecznie zostanie. Bo czy wróci jej pamięć i przypomni sobie wszystko przed egzaminami, czy wybaczy obojgu rodzicom, czy odkryje siebie na nowo - to oczywiste. Nie jest to zła książka, ale w porównaniu z poprzednią to taki zwyklak.

Inne tej autorki.

#29

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 14, 2026

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj


Gabrielle Zevin - Zapomniałam, że Cię kocham

17-letnia Naomi ulega wypadkowi, w wyniku czego traci pamięć - ostatnie cztery lata jej nastoletniego życia są dla mniej niedostępne, przy czym doskonale pamięta to, co wcześniej. Zaskakuje ją fakt, że jej rodzice się rozstali, że ma popularnego chłopaka Ace’a, że gra w tenisa, że redaguje księgę pamiątkową, nie pamięta nawet najbliższych przyjaciół, w tym ekscentrycznego Willa, współredaktora. Do tego zakochuje się w Jamesie, tym “dziwnym” chłopcu, który o jej wypadku zawiadomił szpital i przyjechał z nią karetką. A, jeszcze za semestr czekają ją egzaminy, do których absolutnie nie jest przygotowana.

To typowa literatura YA, więc zaskoczki fabularne są dość przewidywalne, największą tajemnicą jest, z którym z trzech chłopców Naomi ostatecznie zostanie. Bo czy wróci jej pamięć i przypomni sobie wszystko przed egzaminami, czy wybaczy obojgu rodzicom, czy odkryje siebie na nowo - to oczywiste. Nie jest to zła książka, ale w porównaniu z poprzednią to taki zwyklak.

Inne tej autorki.

#29

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota marzec 14, 2026

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj


Robert Louis Stevenson - Wyspa skarbów

Jakoś tak jest, że “chłopackie” książki się lepiej starzeją niż dla dziewcząt. Mogę się oczywiście czepiać rasizmu czy szowinizmu, ale to tak oczywiste jak oddychanie. “Wyspa” jest całkiem zacną przygodową opowieścią o młodym chłopcu, Jimie Hawkinsie, który wraz z owdowiałą matką prowadził tawernę “Admiral Benbow” i mieli pecha (czy - jak się potem okazuje - szczęście), że zalągł im się lokator: stary, paskudny marynarz. Po nagłej śmierci gościa w jego bagażu znalazło się tajemnicze zawiniątko z mapą skarbu, udało się odeprzeć atak jego dawnych kamratów, a potem matkę-karczmarkę zostawiono samą sobie (oddychanie, tak), a młody Jim z lokalnym lordem, zaufanym służącym i domowym lekarzem kupili okręt, zebrali załogę i wybrali się w podróż życia. Oczywiście wnikliwa czytelniczka od razu wiedziała, że dziwnie wyglądająca załoga zebrana przez jednonogiego kucharza niekoniecznie będzie posłusznie wykonywać rozkazy kapitana, ale protagoniści dowiedzieli się o tym dopiero na wyspie, kiedy wtem większość załogi okazała się piratami. Trochę strzelania i biegania po wyspie, sprytny ocaleniec, dyplomacja lekarza oraz brawura młodego Jima, to wszystko przyczyniło się do pokonania piratów i triumfalnego powrotu ze skarbem.

#116/#30

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 20, 2025

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj


Robert Louis Stevenson - Wyspa skarbów

Jakoś tak jest, że “chłopackie” książki się lepiej starzeją niż dla dziewcząt. Mogę się oczywiście czepiać rasizmu czy szowinizmu, ale to tak oczywiste jak oddychanie. “Wyspa” jest całkiem zacną przygodową opowieścią o młodym chłopcu, Jimie Hawkinsie, który wraz z owdowiałą matką prowadził tawernę “Admiral Benbow” i mieli pecha (czy - jak się potem okazuje - szczęście), że zalągł im się lokator: stary, paskudny marynarz. Po nagłej śmierci gościa w jego bagażu znalazło się tajemnicze zawiniątko z mapą skarbu, udało się odeprzeć atak jego dawnych kamratów, a potem matkę-karczmarkę zostawiono samą sobie (oddychanie, tak), a młody Jim z lokalnym lordem, zaufanym służącym i domowym lekarzem kupili okręt, zebrali załogę i wybrali się w podróż życia. Oczywiście wnikliwa czytelniczka od razu wiedziała, że dziwnie wyglądająca załoga zebrana przez jednonogiego kucharza niekoniecznie będzie posłusznie wykonywać rozkazy kapitana, ale protagoniści dowiedzieli się o tym dopiero na wyspie, kiedy wtem większość załogi okazała się piratami. Trochę strzelania i biegania po wyspie, sprytny ocaleniec, dyplomacja lekarza oraz brawura młodego Jima, to wszystko przyczyniło się do pokonania piratów i triumfalnego powrotu ze skarbem.

#116/#30

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 20, 2025

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj


Mark Twain - Przygody Tomka Sawyera

Spieszę donieść zaniepokojonym, że to w dalszym ciągu jest świetnie napisana książka przygodowa, zabawna, ironiczna, oczywiście nie wolna od znaków czasu, ale niebolesna w czytaniu.

Tomek mieszka u ciotki Polly, która załamuje ręce, co z niego wyrośnie. Bo to pędziwiatr, niekoniecznie sobie radzi z emocjami, lubi wdawać się w bójki, nie lubi się uczyć, a braki wiedzy nadrabia sprytem. Historia kary w postaci bielenia płotu, którą Tomek zamienił w zysk i chwałę w szkółce niedzielnej, to chyba jedna z moich ulubionych w książce. Bo wspólnym mianownikiem wszystkich przygód jest entuzjazm, dzięki któremu nawet z kiepskiej sytuacji - znudzenia zabawą w piratów, mrocznej wizyty na cmentarzu, lania od ciotki czy zagubienia się w grotach - Tomek potrafi wyjść z podniesioną głową. Niekoniecznie czysty, ale zadowolony.

Oczywiście jest i drugie dno - mimo pozornej opieki dzieci są zaniedbane, przemoc, głód i choroby są normą. Rzecz się dzieje na Południu, temat niewolnictwa jest potraktowany dość oględnie (Czarni są, tylko do kogoś należą), a naczelnym wrogiem jest metys Joe, który zupełnie przypadkiem zszedł na drogę zbrodni po tym, jak został ukarany za “włóczęgostwo”. Wiem, Twain doskonale wiedział, co robi, ale pewne didaskalia się mogą przydać, zwłaszcza jak się czyta książkę młodzieży.

#108/#28

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 4, 2025

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj


Mark Twain - Przygody Tomka Sawyera

Spieszę donieść zaniepokojonym, że to w dalszym ciągu jest świetnie napisana książka przygodowa, zabawna, ironiczna, oczywiście nie wolna od znaków czasu, ale niebolesna w czytaniu.

Tomek mieszka u ciotki Polly, która załamuje ręce, co z niego wyrośnie. Bo to pędziwiatr, niekoniecznie sobie radzi z emocjami, lubi wdawać się w bójki, nie lubi się uczyć, a braki wiedzy nadrabia sprytem. Historia kary w postaci bielenia płotu, którą Tomek zamienił w zysk i chwałę w szkółce niedzielnej, to chyba jedna z moich ulubionych w książce. Bo wspólnym mianownikiem wszystkich przygód jest entuzjazm, dzięki któremu nawet z kiepskiej sytuacji - znudzenia zabawą w piratów, mrocznej wizyty na cmentarzu, lania od ciotki czy zagubienia się w grotach - Tomek potrafi wyjść z podniesioną głową. Niekoniecznie czysty, ale zadowolony.

Oczywiście jest i drugie dno - mimo pozornej opieki dzieci są zaniedbane, przemoc, głód i choroby są normą. Rzecz się dzieje na Południu, temat niewolnictwa jest potraktowany dość oględnie (Czarni są, tylko do kogoś należą), a naczelnym wrogiem jest metys Joe, który zupełnie przypadkiem zszedł na drogę zbrodni po tym, jak został ukarany za “włóczęgostwo”. Wiem, Twain doskonale wiedział, co robi, ale pewne didaskalia się mogą przydać, zwłaszcza jak się czyta książkę młodzieży.

#108/#28

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek grudzień 4, 2025

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj


Jenny Han - P.S. Wciąż cię kocham / Zawsze i na zawsze

Jak całkiem wkręciłam się w rozterki miłosne Lary Jean w pierwszym tomie, gdzie niechcący wyszła na jaw jej miłość do sympatycznego sąsiada Josha, eks-chłopaka siostry i najładniejszego ciacha w szkole, Petera, tak kolejne książki cyklu nie wnoszą wiele więcej. W drugiej części związek Petera i LJ jest zagrożony wrednymi akcjami byłej dziewczyny, Genevieve, która nie waha się opublikować intymnego filmiku pary w jacuzzi i bez przerwy wchodzi między bohaterów. Dodatkowo odzywa się adresat trzeciego listu miłosnego, John Ambrose, dawny przyjaciel Petera i okazuje się, że też się w LJ kochał, więc wchodzimy znowu w miłosny trójkąt między spokojnym, uroczym Johnem a kapryśnym, ale przystojnym Peterem. Tom trzeci to głównie rozterki Lary Jean w kwestii wyboru uczelni, bo nie dostała się na tę samą, co Peter oraz planowanie ślubu owdowiałego ojca, nieco na przekór najstarszej siostrze.

Tak, to są przyjemne młodzieżówki, takie “grzeczne” - Lara wprawdzie raz się upija, ale to dla niej nauczka, zostaje podejrzana podczas namiętnego pocałunku i walczy z famą puszczalskiej, rozważa pierwszy raz z ukochanym, ale finalnie (spoiler alert) w książce do niego nie dochodzi. Miło się czyta, bo to taka celebracja codzienności - rozmowy z siostrami, pieczenie ciast, klejenie scrapbooków, wolontariat w domu spokojnej starości. Ale są zwyczajnie nudne, całość dałoby się skomasować w jeden tom.

Inne tej autorki.

#52-53

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 24, 2024

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj


Jenny Han - P.S. Wciąż cię kocham / Zawsze i na zawsze

Jak całkiem wkręciłam się w rozterki miłosne Lary Jean w pierwszym tomie, gdzie niechcący wyszła na jaw jej miłość do sympatycznego sąsiada Josha, eks-chłopaka siostry i najładniejszego ciacha w szkole, Petera, tak kolejne książki cyklu nie wnoszą wiele więcej. W drugiej części związek Petera i LJ jest zagrożony wrednymi akcjami byłej dziewczyny, Genevieve, która nie waha się opublikować intymnego filmiku pary w jacuzzi i bez przerwy wchodzi między bohaterów. Dodatkowo odzywa się adresat trzeciego listu miłosnego, John Ambrose, dawny przyjaciel Petera i okazuje się, że też się w LJ kochał, więc wchodzimy znowu w miłosny trójkąt między spokojnym, uroczym Johnem a kapryśnym, ale przystojnym Peterem. Tom trzeci to głównie rozterki Lary Jean w kwestii wyboru uczelni, bo nie dostała się na tę samą, co Peter oraz planowanie ślubu owdowiałego ojca, nieco na przekór najstarszej siostrze.

Tak, to są przyjemne młodzieżówki, takie “grzeczne” - Lara wprawdzie raz się upija, ale to dla niej nauczka, zostaje podejrzana podczas namiętnego pocałunku i walczy z famą puszczalskiej, rozważa pierwszy raz z ukochanym, ale finalnie (spoiler alert) w książce do niego nie dochodzi. Miło się czyta, bo to taka celebracja codzienności - rozmowy z siostrami, pieczenie ciast, klejenie scrapbooków, wolontariat w domu spokojnej starości. Ale są zwyczajnie nudne, całość dałoby się skomasować w jeden tom.

Inne tej autorki.

#52-53

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 24, 2024

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 0 komentarzy - Skomentuj


Jenny Han - Do wszystkich chłopców, których kochałam

W życiu Lary Jean zmienia się wszystko, kiedy jej starsza siostra Margot - najbliższa osoba - wyjeżdża na studia do Szkocji. Tuż przed wyjazdem Margot zrywa z Joshem, chłopakiem z sąsiedztwa, w którym też kochała się Lara Jean, co powoduje niespodziewany ciąg wydarzeń: Lara kłóci się z najmłodszą Kitty, po czym w jakiś sposób[1] jej listy, które pisała do kolejnych chłopców, w których się kochała, trafiają do adresatów, w tym do Josha. Żeby dochować wierności siostrze, nastolatka twierdzi, że to nieprawda i wdaje się w udawany związek z Peterem, adresatem nr 2. I się w nim ponownie zakochuje. Po czym następuje mnóstwo detalicznie nastolatkowych will-they won’t-they, koniec tomu pierwszego.

Świetna książka na leżaczek, tak ogromnie się wciągnęłam, że tydzień po lekturze nie pamiętałam, jak ma bohaterka na imię. Trochę klisz - rodzina osierocona przez matkę (tu uderzyła się w głowę, bo poślizgnęła się na właśnie umytej przez siebie podłodze i zasnęła snem ostatecznym), rywalizacja dwóch (a nawet trzech, bo najmłodsza się też w Joshu kocha), trochę niezręcznych sytuacji, od których przewracałam oczami, oczywiście muszę wygrzebać pozostałe dwa tomy. A i film jest.

[1] Serio, autorka próbowała zmylić tropy, wprowadzając idiotyczną akcję pt. bardzo zapracowany i nieobecny ojciec wtem decyduje się oddać “potrzebującym” rzeczy Lary, ale kto ma młodsze rodzeństwo, ten wie, do czego jest zdolne po kłótni.

Inne tej autorki.

#45

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 6, 2024

Link bezpośredni - Tag: mlodziezowe - 2 komentarze - Skomentuj