Tag:
panowie
Maciej Z. Bordowicz - Off side #103
Spis osób:
- Zdzisław Kaczmarek - rasowa twarz, leciutka siwizna na skroniach, bujna czupryna, a w ogóle to siła i prężność, mógłby reklamować asortyment w ilustrowanych tygodnikach
- James Norton - nie tyle niski, ale jakby krótki, silnie rozwinięte barki i potężna łysina, sztucznie białe zęby
- lokaj Nortona - w białym, niemal operetkowym uniformie
- Florence Norton - młoda żona Jamesa, niebieskie oczy ze strzałkami kierunkowymi, prowadzącymi do sypialni
- Mecenas Tubolicz - przyjaciel Nortona w czasach pobytu w Polsce
- Helena Walstein - ówczesna sympatia Nortona
- Jasio Karpat - przysadzisty mężczyzna w poplamionym smarami kombinezonie
- Kazio Grzonka - rosły blondyn o fizjonomii Misia Yogi, unerwionej małymi, rozbieganymi oczkami
- Maniek Kubisz - niewysoki, z wyraźną nadwagą, autor poczytnych kryminałów
- kapitan Olecki - przypala papierosa od papierosa, fan piłki nożnej
- plutonowy Zbigniew Ciech - wysoki i jakby trochę niezdarny
- porucznik Iza Ogalska - posiada dar gromadzenia danych szybciej niż komputer, charakterystyczny, skośny wykrój oczu
- Anna Seciak - przystojna pięćdziesiąciolatka o bezbłędnym makijażu i równie efektownej fryzurze
- Marek Tubolicz - syn mecenasa, wysoki i przystojny, porusza się miękko i nonszalancko
- pani Stenia - efektowna pani po pięćdziesiątce, na jej twarzy zacierają się już ostatnie ślady dawnej, nieprzeciętnej urody
- Johnny Padewsky - całkiem dobrze mówi po polsku
- wywiadowca Krawczyk - w celu inwigilacji udaje zawianego
- pułkownik Gawecki - zwalisty i wysoki 60-latek
- Nowakowa - dozorczyni w bloku Anny Seciak, chętna na współpracę z milicją
Kalifornia. Kaczmarek czuje się tu jak ryba w wodzie, nawet z językiem sobie świetnie radzi. Szantażuje biznesmena Nortona zyskownymi, choć do nie końca legalnymi interesami na darach UNRRY dla powojennej Polski. Jakiś czas później, już w Warszawie, Kaczmarek okazuje się być prawą ręką niejakiego Dziadka, szefa lokalnej grupy przestępczej. Zirytowany Karpat, szantażowany przez Kaczmarka, idzie na poważną rozmowę, ale wybiega zakrwawiony i z pomocą wiecznie pijanego Grzonki pozoruje wypadek w celu uzyskania alibi. Kapitan Olecki, oderwany od meczu, traktuje sprawę osobiście, bo zamordowanego Kaczmarka - jak się okazuje Dziadka - usiłuje złapać na gorącym uczynku już od dawna. Karpata wkopuje Anna, flama Kaczmarka, rozpoznając zapach smaru i benzyny, dodatkowo Olecki wyciąga z niego wyznanie za pomocą blefu na temat zeznań Grzonki. Poczucie kapitana, że tu coś śmierdzi (i nie jest to smar) potwierdza się, kiedy okazuje się, że Kaczmarek został zastrzelony z colta, a nie parabellum, którym dysponował Karpat. Ekipa milicyjna co jakiś czas udziela sobie “opeerów”, ale śledztwo posuwa się do przodu aż do dramatycznego finału na zewnętrznej klatce schodowej. Ślad prowadzi w przeszłość, a dodatkowo jedna z osób okazuje się być powojennym szpiegiem.
Się pije: zimną whisky, dry martiny (pisownia oryginału) z kropelką vodka Smirnoff, żytniówkę (w warsztacie), jugosłowiańską śliwowicę (pod mecz), pełne królewskie (na rybach).
Się pali: sporty.
Inne tego autora tu.
Inne z tego cyklu tutaj.
#152 (przeczytałam też po raz kolejny EW104 i EW105).
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela grudzień 20, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Bard Imp z Llamedos na rozstajach wybiera drogę do Ankh Morpork (zamiast do Quirmu), gdzie z krasnoludem Buogiem (oczywiście, że pojawia się fraza o misji od Buoga) i trollem Liasem zakładają zespół (wyk)rokowy. Podczas pierwszego koncertu w Załatanym Bębnie dzieje się coś dziwnego - Imp, zwany niebawem Buddym Hollym, na gitarze kupionej w magicznym sklepiku doprowadza publiczność - w tym statecznych magów - do szaleństwa. Cudem unika tragicznego końca, co obserwuje Susan, wnuczka Antopomorficznej Personifikacji oraz córka Morta i Ysabell, mająca odebrać duszę Impa; w klepsydrze barda zamiast piasku jest błękitne światło. Skąd się wzięła Susan, pytacie zapewne. Wzięła się z pensji dla panien w Quirmie, gdzie pewnej nocy obudził ją mocno zirytowany Śmierć Szczurów i zawlókł do stajni, gdzie czekał już na nią Pimpuś, po drodze wyjaśniając - za pomocą mówiącego kruka - że teraz ona ma przeprowadzać dusze do wieczności. Nie tylko Susan szuka dziadka, ze Śmiercią chcą rozmawiać także magowie, którzy w sile muzyki węszą niebezpieczeństwo (i obrazę dla uniwersyteckiej moralności).
Na drugim planie rozwija się biznes muzyczny, oczywiście za sprawą przedsiębiorczego Gardło Sobie Podrzynam Dibblera, który szybko się orientuje, że może zarabiać na biletach, a dodatkowo pijany muzyką tłum chętnie przyjmie kiełbaski, szczury na patyku i minerały w wygodnej do zjedzenia na koncercie formie, nie kwestionując tego, co w środku. Śmierć szuka zapomnienia w pustelni, w Klatchiańskiej Legii Cudzoziemskiej, w alkoholu czy - finalnie - staje się jednym z niewidocznych żebraków. Pobocznie jest też trochę dywagacji nad sprawiedliwością śmierci (czemu mają umierać młodzi i dobrzy, a przeżywają źli i starzy) i wgląd w pensję dla młodych panien z dobrych rodzin.
Inne tego autora.
#147-148 (przeczytałam w międzyczasie ponownie Kosiarza)
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek grudzień 8, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jan Koprowski - Maskotka #101
Spis osób:
- kapitan Zenon Górski - z wykształcenia matematyk, umie pracować samodzielnie
- Andrzej Wirski - sportowa koszula i spodnie z teksasu, kolega ze studiów Górskiego
- plutonowy Olszewski - Międzyzdroje, najstarszy stopniem, bo [2]
- doktor Sawicki - patolog
- Władek Bojarski - stały bywalec “Kolorowej”, robi w samochodach
- Zdrojewska - zwana babcią, właścicielka “Bogdanki”, wynajmuje wesołym panienkom z Warszawy
- Basia Namirska - księgowa z Pabianic, nie tylko ładna, wręcz piękna[1]
- Irena Bojarska - eks-żona Władka, ładna była, ale wyjechała do Paryża i tam została
- Zbyszek Namirski - mąż Barbary, kierownik sklepu spożywczego, podobno nie zabiłby nawet muchy
- Jan Zalewski - z Łodzi, świadek nocnych spotkań w pensjonacie “Bogdanka”
- sierżant Paprocki - z Łodzi, lubi szybkie rozwiązania oraz przebieranki
- Bojarska - dystyngowana siostra denata
- Zbyszek Bojarski - siostrzeniec denata, trochę student, bardziej hazardzista
- Kępski - starszy mechanik, pilnuje interesu po Bojarskim
- Tomaszewski - młodszy mechanik, skłócony z szefem
- “Piękna Danka” - marzy o dżinsowym komplecie z komisu
- Regina - zadaje szyku w dżinsie, irytując Dankę
- Zuzanna - ciotka Danki, niestety niechętna sponsorowaniu zachcianek modowych siostrzenicy
- Staszek - student z Warszawy, a tak naprawdę służby incognito
- Zdzisiek - zawsze mówi prawdę, nawet jak nieco pijany
- mecenas Waniewski - zaprzyjaźniony z sierżantem, posiadacz walorów w złocie
- Edward Kowalski - Otwock, robi w zabawkach
- Wiśniewski - czasem idzie mu w kartach
Fikcyjne Wirciny pod Międzyzdrojami, kapitan Górski spędza urlop ze swoim przyjacielem ze studiów (nic zdrożnego!). Ponieważ przy drodze nad morze wczasowicze znajdują zwłoki, Górski samorzutnie włącza się w ku radości niedoświadczonego plutonowego Olszewskiego. Denat, zamożny właściciel łódzkiego zakładu samochodowego, nad morzem spotykał się z mężatką, stąd naturalny kierunek śledztwa, czyli zdradzany mąż (który o sprawie wiedział z anonimów). Mimo nie do końca ciekawej przeszłości męża i jego krętactw na przesłuchaniu, milicja szuka złodzieja złotego sygnetu w Łodzi, a finalnie sprawę wyjaśnia tytułowa maskotka w samochodzie jednego z podejrzanych oraz przebieranka, którą wykonał sierżant Paprocki.
[1]
… musiał przyznać patrząc na jej zgrabny biust i świetnie prezentującą się w letniej sukience sylwetkę. Kształtna głowa, lśniące włosy, nieco rozjaśnione, upięte w kok, piękne zęby ukazujące się przy rozchyleniu namiętnych ust; zdrowa cera i duże, niebieskie oczy, czarne brwi niewątpliwie zwracały uwagę każdego mężczyzny. Słowem babka z seksem, naprawdę warta grzechu - stwierdził Górski w myślach.
[2] Problemy kadrowe w milicji w Międzyzdrojach: komendant w sanatorium, zastępca sierżant Kozioł - chory.
Się je: chrupiące bułeczki z masłem.
Gadżety: plastikowa maskotka chłopczyka, który po zdjęciu spodenek polewa wodą.
Się pije: wermut z wodą sodową, koniak.
Inne tego autora:
Jerzy Edigey - As trefl #102
Spis osób:
- mecenas Mieczysław Ruszyński - niewierny Tomasz, czego nie dotknie palcem, to nie uwierzy
- inżynier Koryciński - mimo wykształcenia technicznego zwolennik parapsychologii
- podpułkownik Krzyżewski - wierzy w przypadek, uroczy gawędziarz
- (doktor) Boguszewski - wielbiciel pokera
- sierżant Jan Siatka - lubi zaglądać do kieliszka, więc się stacza
- Cyganka - wróży z wdzięczności za poczęstunek i bilet na pociąg
- Stanisław Prochal - przedsiębiorca budowlany ze zwłokami w domu
- Bronisława Prochalowa - handlarka recyklingiem, nie dość, że z rozbitą głową, to uduszona i utopiona
- Kazimierz Prochal (23) - syn, ekscytuje się nadchodzącym weselem
- Zofia Myszka - młoda, przystojna żona Wojciecha
- Wojciech Myszka - kierowca w Nowej Hucie z biało-niebieskim portfelem, zaginiony
- Polewnikowa - dozorczyni u Siatki, wdowa
- Bogusław Polewnik - syn dozorczyni, czuje niepohamowany wstręt do nauki
- Tadeusz Wiktorek - szatyn z tendencją do łysienia, uwielbia Bogusława
Pensjonat w Zakopanem. Major Krzyżewski nie daje się długo prosić znajomym i opowiada o ciągu łączących się ze sobą spraw. Cyganka, czekając na rzadko kursujący pociąg, wróży na komisariacie, jeden z milicjantów - sierżant Siatka - wyciąga asa trefl, co zwiastuje śmierć. Jako że zadaje się z panienkami i nadużywa alkoholu, odchodzi z milicji. Dopiero 4 lata później, już w cywilu, powraca jako zaginiony; jego rozkładające się zwłoki zostają znalezione w zamkniętym mieszkaniu, a pod stołem leży znamienna karta - as trefl. Niezależnie, zdarzają się dwa przestępstwa, które milicja poszlakowo zaczyna łączyć z zabójstwem Siatki: Prochalowa, handlarka złomem i butelkami (w latach 50. jest to zyskowny interes, nie to, co dzisiaj), zostaje znaleziona zamordowana, a pieniądze i charakterystyczny zegarek, złota Doxa, skradzione. Jakiś czas później znika niejaki Myszka, kierowca z przedsiębiorstwa budowlanego. Jego zwłoki zostają znalezione w piwnicy domu, w którym mieszkał zamordowany Siatka. Podejrzani zostają aresztowani na podstawie powiązań towarzyskich - obaj pili z Siatką, jeden młodzieniec pożyczał pieniądze od Prochalowej i kumplował się z jej synem, drugi pracował jakiś czas z Myszką. Problemem okazuje się być udowodnienie na podstawie skradzionych rzeczy, który z delikwentów dokonał zbrodni. Poszlakowy proces trwa długo, jeden z oskarżonych się nie przyznaje, drugi zrzuca winę na pierwszego, a potem odwołuje zeznania.
Jak większość tego typu “opowiadanych” spraw, ta jest dość statyczna i nudna, a narracja po latach odejmuje jakichkolwiek emocji, bo od razu wiadomo, jak się wszystko skończyło.
Inne tego autora tutaj.
Inne z tego cyklu tutaj.
#146 (przeczytałam też po raz kolejny EW100).
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota grudzień 5, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Jak już pewnie zauważyliście, lubię porównywać ekranizację z książką, jeśli jest tylko taka możliwość. Tu zaczęłam od serialu, przez co automatycznie to dla mnie jest punkt odniesienia (w tym dla nazwisk), chociaż oczywiście nie oznacza to, że serial zawsze jest lepszy.
Atticus Freeman, weteran wojny w Korei, wraca do rodzinnego miasta tylko po to, żeby udać się na poszukiwanie ojca, który - szukając przodków matki - zniknął jakiś czas wcześniej, a teraz wysyła dziwny list ze wskazówkami. Wraz z wujem Georgem, autorem przewodników dla Czarnych oraz przyjaciółką z dzieciństwa, przedsiębiorczą Letitią, trafiają do mrocznej posiadłości Arkham, siedziby mrocznego kultu Adamitów pod przewodnictwem Samuela Braithwaite’a. Atticus, ku swojemu zdziwieniu, okazuje się być potomkiem białego jak śnieg przywódcy, którego przodek był zaskakująco dobry dla swojej czarnej służby; niestety zamiast majątku jego dziedzictwem ma być ofiarowanie w magicznej ceremonii. To początek mrocznych przygód wesołej ekipy, która napotyka na pomykające po lesie potwory, nawiedzony dom z morderczą windą, klątwę, maszynę do przemieszczania się między światami, podmianę ciał czy wreszcie zdrowy, amerykański rasizm. Bo serial - mimo dramatycznych wydarzeń, hektolitrów krwi, brutalnych powidoków masakry w Tulsie oraz niezgodnych z książką śmierci - jest przede wszystkim zabawny i wykorzystuje twórczo popkulturę (wprowadzając chociażby wątki jak z Indiany Jonesa). Nie wiem jednak, czy pozostawienie tonu zgodnie z książką, mniej brutalnego, gdzie poza jednym adwersarzem nie ginie nikt (a w serialu cztery ważne dla fabuły osoby), nie poprawiłoby ekranizacji.
Książka Ruffa jest, niestety, dość płaska w zestawieniu z rozbuchaną fabułą serialu. Przeprowadza przez wydarzenia trochę na zasadzie gry fabularnej, obracając się wokół osoby Atticusa, z rzadka pozwalając na przygody Ruby, siostrze Letitii czy ciotce Hyppolycie, a te wątki w serialu są arcyciekawe. Przemyka się dygresyjnie przez wojnę w Korei, która - wraz z poznaną przez Atticusa Ji-Ah - odgrywa znaczącą rolę w ukształtowaniu postaci bohatera i w finale historii. Znacznie urozmaica też zróżnicowanie płciowe przez zmianę płci syna Braithwaite’a, Caleba, który staje się Christine (co pozwala na swobodniejszą zabawę konwencją przy podmianie ciał przez Ruby) oraz zastąpienie epizodycznego w powieści Horacego, syna George’a i Hyppolyty, przez córkę Dee z nieco szerszą rolą. Twórcy serialu ładnie wychodzą z tych nieścisłości, wprowadzając jako artefakt książkę napisaną przez syna Atticusa, w której zamiast Dee jest Horacy.
TL;DR - bohaterowie są czarni, a biali są źli. Mnie się podobało.
Inne tego autora tutaj.
#143
Napisane przez Zuzanka w dniu środa listopad 25, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 4 komentarze
- Skomentuj
Autobiografia byłego prezydenta USA, napisana w połowie lat 90., jeszcze zanim został znanym politykiem; nie jest przez to mniej ciekawa, chociaż oczywiście interesująca byłaby druga część, stworzona już przez człowieka doświadczonego. Nie jestem fanką biografii, nie będę więc streszczać życia Obamy. To, co mnie uderzyło, to życie "pomiędzy", które zdefiniowało jego poglądy. Syn Kenijczyka i Amerykanki, urodzony na Hawajach, dorastający w Indonezji, nigdy nie czuł się w pełni czarny, ale ewidentnie też nie był biały. To pozwalało mu na bogatą obserwację rasizmu i przemocy wobec osób kolorowych i efektów takiej polityki - utrudnień w edukacji, nieufności wobec władz, ubóstwa czy wreszcie niereperowalnego podziału na Czarnych i Białych. Na epizody aktywizmu i prób polepszenia socjalnego sytuacji Czarnych środowisk w Chicago, autor nakłada swoje poszukiwania śladów ojca, które prowadzą go do Kenii.
#141/#3
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek listopad 17, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Andrzej Barcz - Rendez-vous w hotelu „Royal” #098
Spis osób:
- Jan Kowalewski - awansował z gońca na doradcę handlowego mimo matury po 30-tce
- Ewa Kowalewska - budzi w mężu strach i nienawiść
- Joanna Zając - ani aktorka, ani scenografka, tylko studentka po saksach, nadspodziewanie inteligentna
- Józef Marciniak - starszy kontroler Portu Lotniczego Okęcie, ma instynkt
- porucznik Paweł Wert - szczęśliwiec, co ma urlop w sierpniu
- starszy sierżant Sypniewski - najlepszy kierowca[1] Komendy Głównej
- major Biesaga - w czasie wojny miał coś wspólnego z francuską Resistance
- kapitan Zawiśniewski - prowadzi śledztwo w sprawie przemytu
- Pierre Falba - wiceprezydent spółki Corex w Paryżu, olbrzym z ręką miękką jak duża napompowana poduszka
- Janusz Konrad - młodszy handlowiec w Corexie, wieczny prymus
- Lidia Rygielska - bardzo dzielna dziewczyna, współpracowniczka Kowalewskiego w Warszawie
- pani Halina - sekretarka majora, czterdziestoletnia blond piękność
- Powłoka - wywiadowca, przybył prosto ze szkoły w Słupsku
- Dworakowski - dyrektor warszawskiego oddziału Corexu
- Rene Pingot - Francuz, cicha obstawa Kowalewskiego
- Jacek Lewkowicz - narzeczony Rygielskiej, artysta
- major Baliński - Służba Bezpieczeństwa
- Tomasz Salski - młody, energiczny człowiek i świetny ekonomista
- portier - ma twarz, z którą nie zawsze w życiu dobrze się obchodzono
- Marie - pokojówka, nie przeszkadza jej, że przystojny cudzoziemiec ją obserwuje przy ubieraniu
- Marta Obuchowicz/Obuchowska - starszą panią o ciemnych włosach i inteligentnej twarzy
- Ela Szymańska - dziewczyna o wspaniałych oczach i odrobinę mniej wspaniałej reszcie
- monsieur Lefevre - nietuzinkowa osobistość w świecie paryskiej policji, znajomy majora Biesagi
- Witold Loup - babka zmuszała go do nauki polskiego
- Wiktor Scalny - lokalna sława półświatka paryskiego, krewny Skalskiego[2]
- madame Luiza - dawna flama Scalnego, z wyglądu 120 lat i dużo zwierząt w domu[3]
- Robert Marcos - siwy mieszczanin pochodzenia greckiego
- Paul - wysoki filmowy goryl, mogący wystraszyć niejednego staruszka
- sierżant Jurczyk - jeden z najbardziej doświadczonych ludzi Komendy Głównej
- Paul Berger - nosi ze sobą Paris Match z generałem Franco na okładce
Pan Kowalewski, przedstawiciel firmy polsko-francuskiej Corex, wraca sobie spokojnie z Paryża i nagle w jego bagażu celnicy odkrywają narkotyki. Dużo narkotyków. Zdziwiony delikwent ląduje w celi i twierdzi, że nic nie wie, a walizkę dostał od współpracowników. Niedługo potem z okna paryskiego hotelu Royal wypada Rygielska, współpracowniczka Kowalewskiego, podobno inicjatorka zakupu walizki. Porucznik Wert incognito i niby prywatnie, ale z błogosławieństwem szefa, wybiera się do Paryża, żeby zobaczyć Luwr i wieżę Eiffla, a tak naprawdę zrobić wywiad z pracownikami Corexu. Na miejscu, wraz z zaufanym następcą Kowalewskiego, Skalskim, prowadzą prywatne śledztwo, idąc śladami zamordowanej Rygielskiej, która przed śmiercią spodziewała się sporych pieniędzy. W Paryżu, ognisku rozpusty[4] i przestępstwa, dzięki wsparciu króla półświatka pochodzenia polskiego, Wert udaje desperata i załapuje się na fuchę przemytu narkotyków, a dodatkowo zakochuje się w uroczej Elżbiecie. W finale major Baliński sugeruje napisanie pracy magisterskiej pod tytułem: „Nieprawidłowości w życiu małżeńskim a przestępstwo pospolite".
Się nosi: luksusowy zegarek Seiko.
Się pali: “gituny”
Się je: jajecznicę na boczku, stary chleb, frytki i wino (w Paryżu), kabanosy w hotelu.
Się pije: żubrówkę.
Bawiac uczyć:
- Rue d'Assas to chyba gdzieś w okolicach Ogrodu Luksemburskiego?
- Masz rację. Powiem ci jeszcze, że w domu naprzeciwko zatrzymywał się Reymont w czasie swojego pobytu w Paryżu.
Się zażywa kultury: niejaka Małgosia zaprasza Werta na nową sztukę Arrabala, ale ten nie idzie.
[1] (...) za kilka sekund włączył już czwarty bieg. Samochód prawie unosił się nad ziemią.
[2]
To potomek rosyjskiego generała, który na emigracji był portierem w hotelu „Claridge". Matka jego była Polką. Wiktor od dziecka miał szaloną łatwość w uczeniu się języków. Karierę zaczął jako międzynarodowy szczur hotelowy, wodząc za nos policję wszystkich europejskich stolic. Jest też geniuszem charakteryzacji. Potrafił się przebrać nic tylko za Szkota, co nie jest może tak trudne, ale także za żonę Szkota, co chyba przyznasz, jest trudniejsze.
[3]
Teraz dopiero zauważył, że spoza mebli patrzą na niego liczne oczy nieruchomych ptaków, kotów i białych myszy.
- Chyba się ich pan nie boi, młodzieńcze? One nie gryzą ani nie dziobią obcych. Są oswojone. Prawda, moja droga? - spytała papugi.
Rzeczywiście są oswojone - myślał Paweł. - Ten, co je oswoił, zużył na to sporo trocin.
[4]
W obszernym ciemnym hallu stał maleńki kontuar, za którym siedział staruszek ze znudzeniem oglądający pornograficzne pisemko.
Zauważył pan chyba, jak wszyscy speszyli się na pytanie o film Polańskiego. Kina tutaj są drogie. Nasi panowie pójdą najwyżej raz w miesiącu na jakieś porno i to wszystko.
Otworzył walizkę - wszystko było w niej poukładane tak, jak zostawił wychodząc. Były to oczywiście same ubrania, pocztówki i kilka pornograficznych pisemek, które znalazł w szafie pensjonatu i wsadził do walizki dla podkreślenia swoich zainteresowań.
Inne tego autora.
Smolaga Ryszard - Ślad prowadzi do Delty #099
Spis osób:
- Leon Wiewiórski - właściciel pensjonatu Mariola
- Roman Borowicz - gwiazda polskiego filmu i telewizji, rezydent pensjonatu, lubi płatać figle
- Józef Szostak - mniej wzięty aktor
- Zofia Strzałecka - modystka, ma sklep z kapeluszami, ale twierdzi, że jest śpiewaczką
- inżynier Kosmala - w zdenerwowaniu mówi dyszkantem
- Wiktor Żarnecki - literat, ale z blokadą twórczą
- Wanda Sosińska - pokojówka i portierka
- porucznik Zbigniew Kaczorowski - Wydział Zabójstw
- sierżant Edward Sójka - lokalny posterunek
- Erazm Milewski - mieszkaniec sąsiedniego pensjonatu
- Lucjana Pomorska - dama dość ekscentryczna, tak z wyglądu[1], jak i zachowania
- Stefaniak - dyrektor Teatru Popularnego w Warszawie
- Zenon Pomorski - mąż Lucjany, właściciel cukierni w Białobrzegach nad Pilicą
- Tadeusz Stombimierowski - czytuje periodyk “Motor”
- Stanisław Borowicz - ojciec denata
- Antoni Kolański - partner szachowy Borowicza juniora, emerytowany inżynier
- Kudelska - woźna teatralna
- Andrzej Zawidowski (ps. Świder) - pomocnik mechanika sceny, pijus i damski bokser
- Zuzia - podkuchenna, wyjątkowo prawdomówna
- Walczak - właściciel “Rusałki”, barman, kucharz i wykidajło w jednej osobie
- Hanka Kryńska - studentka, dorabia sobie kelnerowaniem
- plutonowy Zajączkowski - Służba Ruchu Drogowego z Zambrowa
- Józef Gmochowski - metaloplastyka, usługi dla ludności, a prywatnie kolega Zajączkowskiego
- porucznik Wiktor Zięba - przestępstwa gospodarcze Zambrów
- Jaroszyński - kierownik wydziału ekonomicznego KM PZPR, inżynier metalurg
- Stefan Rumiński - księgowy w Delcie
- Władysława Szopska - magazynierka w Delcie
- Agata Rumińska - żona Stefana
W nadmorskim pensjonacie ktoś zabija znanego aktora, dowcipnisia i mistrza naśladowania głosów. Niestety mieszkańcy plączą się z zeznaniach, a gospodarz coś ukrywa. Milicja śledzi wszystkich, którzy mogli mieć do Borowicza jakieś pretensje, ale każda kolejna osoba okazuje się mieć alibi. Wiadomo, każdy też coś ukrywa, na przykład właściciel pensjonatu (potem okazuje się, że fcrxhyhwr xenqmvbalzv xbafrejnzv). Niezależnie, w zupełnie innym miejscu ciężarówka rozwala murek, w którym znajduje się zwój srebrnej blachy. Milicja szuka więc potencjalnego źródła srebra, co naprowadza ich na nadużycia gospodarcze (importowane za dewizy srebro wcale nie docierało do fabryki, bo mimo srebrnych elementów w planach, realnie nie były montowane w komponentach, a dewizami się spryciarze dzielili). Zbrodnia okazuje się cemlcnqxbjn - nxgbe anśynqbjnł bsvneę v zbeqrepn mnovł tb cemrm cbzlłxę, żrol hxelć fjów hqmvnł j nsremr mr feroerz.
Się pije: piwo.
Się je: kiełbaski z rożna, jajecznicę na boczku.
Się maskuje: włosy na blond wodą utlenioną i goli brwi.
Się gra: w zespole młodzieżowym “Teksas Bazooka Band”.
[1] Przesłuchujący Pomorską porucznik Kaczorowski nie mógł powstrzymać się od nazwania jej, w myśli oczywiście, farbowanym koczkodanem. Za tym określeniem przemawiały fioletowe włosy i mnóstwo różnorodnych barwników, jakimi napacykowała całą swą twarz.
Inne z tego cyklu tutaj.
#140 (przeczytałam też po raz kolejny EW097).
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 16, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Przeczytałam, że autobiograficzna opowieść Knausgårda to “apoteoza bycia normalnym” i coś w tym do pewnego stopnia jest. Narrator wyrywkowo i dygresyjnie opowiada o różnych wydarzeniach z życia - pierwszej miłości i usiłowaniu przemycenia piwa na Sylwestra na norweskiej wsi, przygotowaniach do pogrzebu ojca (ze sprzątaniem domu, przerażająco zapuszczonego przez alkoholika i niesprawną staruszkę), trudnej do pogodzenia roli ojca i pisarza, a zagłębiając się w dygresje, o dwóch miłościach życia - Tonje i Lindzie oraz o kompromisach między wolnością i byciem w związku. Podobne historie mógłby opisać każdy człowiek, pewnie nie w tak drobiazgowym stopniu szczegółowości, jak autor; jednocześnie zachwycał mnie detal i głębia pamięci, z drugiej - nawet z moimi wyrywkowymi notatkami z życia na blogu i w mediach społecznościowych - nie wierzę w wiarygodność opisów, prędzej w kreację autorską, udaną, owszem, ale ciągle kreację; sam autor jako ilustrację do ulotności wspomnień przywołuje pewność znajomego, że opis uwiedzenia 13-latki przez 30-latka z jednej z książek Knausgårda był autobiograficzny, bo podobno Karl Ove swego czasu mu się z tego zwierzył.
Czytało mi się w większości świetnie mimo achronologiczności - z liniowej opowieści o dziecięcym przyjęciu urodzinowym pączkują historie o związku, mieszkaniu nad psychicznie chorą sąsiadką z Rosji, poznaniu żony, wyjeździe na odczyt czy wizytę u teściów; ze sprzątania domu przed pogrzebem pączkuje zachwyt żołędziem z pobliskiego lasu, gdzie autor wyszedł na papierosa. W większości, bo opowieści z życia przeplatane są opisami lektur autora, erudycyjnymi wstawkami o filozofii, wielkości prozy Dostojewskiego i jej wpływie na życie, rozliczeniami z pisarzami szwedzkimi i norweskimi; te kawałki bez żalu pomijałam - zdecydowanie wolałam opisy przyrody, bo miały jakąkolwiek wartość poznawczą. I mimo to, że czytałam ten quasi-pamiętnik z ciekawością, zdecydowanie nie polubiłam narratora. Jest małostkowy, kompromis między rolą pisarza (zamkniętego w wysokiej wieży, gdzie mozolnie wykuwa w kamieniu Literaturę) a męża i ojca polega według niego na tym, że wykrawa z życia godziny, kiedy jest w stanie spędzić czas z rodziną, a na każdą uwagę, że jest potrzebny w domu, reaguje niechęcią. Zmamiony “miesiącami miodowymi” - czasem zakochania w Lindzie, narodzinami kolejnych dzieci, przeprowadzką do Malmo - nie umie żyć w czasach “nużących”, “mrocznych” i nie dających mu takich podniet jak inne okresy w życiu.
Nie ukrywam, że chciałam przeczytać tę powieść - na razie dwa tomy, nie wykluczam, że i cztery kolejne[1] - zanim wyjdzie u nas powieść (już) byłej żony Knausgårda, Lindy, która niespecjalnie była zachwycona swoim sportretowaniem jako jędzy z chorobą afektywną dwubiegunową, która chciała usidlić wolnego ducha, wcisnąć w kierat domowych obowiązków i wymawiając się swoim życiem, nie dać mu czasu na pisanie. Słyszałam opinię, że to męska literatura, pokazująca ukryte normalnie trudy bycia mężem i ojcem; dobrze ilustruje to epizod, kiedy narrator łamie obojczyk na meczu z kolegami, po czym przez kilka tygodni jest wyłączony z prac domowych, co napawa go ogromnym szczęściem.
[1] No trochę ochłodło mi, jak przeczytałam przypadkiem, że tom 6 zawiera 400-stronicowy esej o Adolfie Hitlerze (jako nawiązanie do tytułu).
Inne tego autora:
#138-139
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela listopad 15, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Na planecie, gdzieś na rubieżach Galaktyki, ląduje statek zwiadowczy. Planeta okazuje się być rajem - powietrze do oddychania, oswojona dżungla, przy minimalnej uwadze niegroźna dla ludzi, plaże, lazurowy ocean, tubylcy - prawdopodobnie potomkowie jakiejś zapomnianej wyprawy - mówią galaktycznym i żyją z połowów morskich stworzeń. Ku zdziwieniu załogi, mieszkańcy planety - zwanej przez nich Langri - są stanowczy w swoich żądaniach: chcą być niezależni i wcale nie chcą przekształcenia ich planety w luksusowy kurort dla bogaczy, mimo obiecanego udziału w zyskach. I nie wychodzą do przybyszów z bronią, a z podstawami prawnymi. Jako że kąsek w postaci cudownego ekosystemu jest zbyt smaczny, nadany przez Radę Galaktyki ambasador zaczyna małymi kroczkami (i drobnym oszustwem) budować, wbrew woli mieszkańców, pola golfowe i hotele, co oznacza śmierć całej populacji, która nie jest w stanie wyżywić się innym pokarmem niż morskie stwory, znikające z łowisk z powodu zanieczyszczenia i hałasu.
Skąd prymitywni, mieszkający w chatach z tykwy, tubylcy są tak biegli w prawie międzynarodowym mimo braku kontaktu z cywilizacją od co najmniej kilkuset lat? Otóż kontakt był - rozbił się na planecie podróżnik, zżył się z tubylcami, a przed śmiercią - w trosce o planetę i jej mieszkańców - zostawił szczegółowy plan, jak mogą uratować się przed ekspansywnym biznesem.
To urocza i zabawna przypowieść z 1974 roku o ekologii kosmicznej i prawie do samostanowienia; oczywiście zabawność przepraw przedstawiciela tubylców z galaktycznym prawem jest zabawna tylko do momentu, kiedy czytelnikowi przemknie przez głowę przemiana szeroko pojętego “południa”, przekształconego w bazę hotelową i etnologiczne safari dla “północy”, gdzie nie było zmyślnego podróżnika Obriena, zabezpieczającego interesy mieszkańców.
#137
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek listopad 9, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Janina Martyn - Rozłączył was na zawsze #094
(Klimat s-f i zakrętkę na technikę wyjaśnia to, że JM to pseudonim Adama Hollanka).
Spis osób:
- profesor Glasuro (50+) - profesor cybernetyki oraz chyba wariat
- Rogoziński - administrator budynku, w którym mieszka Glasuro
- pani Leluchowa - z parteru, zażywna jejmość
- sierżant Pęk - interweniuje z powodu wrzasków
- Dorota Skierska - inżynier elektromechanik[1], była żona Glasuro
- Jan - dawny pupil profesora, drugi mąż Doroty, bardzo młody i elegancki mężczyzna o kwadratowej twarzy sportowca
- docent Grudziński - Instytut Komputerów Przemysłowych, podobno miał romans z Dorotą
- porucznik Jerzy Berda - as służby kryminalnej
- Ignacy Siwecki (61) - kierownik działu handlowego centrali zabawkarskiej, w konflikcie z Glasuro
- podporucznik Róg - przesłuchuje Grudzińskiego
Podczas interwencji u ekscentrycznego profesora Glasuro, milicja obserwuje dziwne, cybernetyczne zwierzątka[2], elektroniczne zabawki na tranzystorach, które profesor wydaje się tresować. Niedługo potem zabawki pojawiają się w sklepach, a atrakcyjna blondynka zaczyna je tropić i maniakalnie niszczyć. Okazuje się, że to była żona Glasuro, która zgłasza się na milicję w panice, twierdząc, że jej eks-mąż stworzył i wytresował te krwiożercze potwory, żeby zabić jej aktualnego męża. Milicja początkowo nie wierzy, ale zleca ekspertyzę docentowi z Instytutu, który twierdzi, że zabawki są niegroźne. Niestety, zostają znalezione najpierw jedne zwłoki z rozszarpanym gardłem, potem kolejne, przy których leży zabawka, ktoś napada na docenta, sytuacja się zagęszcza.
Jaka to przezabawna historia, zwłaszcza w zestawieniu z finałem - mnonjxv bpmljvśpvr avr zbeqbjnłl, glyxb zvnłl mn mnqnavr mnfvnć cnavxę v mavfmpmlć mjvąmrx olłrw żbal (v gb hqnłb fvę cebsrfbebjv qbfxbanyr). Bsvnen m cemrtelmvbalz tneqłrz hznełn m cemlpmla anghenyalpu, n enal mnqnab wrw cbfg zbegrz, żrol qbqnć qenznglmzh.
[1]
Niezwykle piękna młoda kobieta. Sprzedawca poznał ją od razu. Miała puszyste, długie włosy ciemnoblond, których barwy nie starała się tuszować żadną kosmetyką. Równocześnie używała dość jaskrawej szminki do warg i robiła sobie tuszem długie rzęsy. Była wysoka, ale nie za szczupła.
- Figurka wspaniała, to najważniejsze - pomyślał sprzedawca.
Rozejrzała się niedbale po półkach mrużąc oczy. Typowe dla krótkowidzów z pretensjami: wstydzi się nosić okulary? Wiedział, że i tak niczego nie kupi.
[2]
Zwierzątko o rozmiarach kota tylko mordkę miało szczurzą. Reszta przypominała kiszkę i połyskiwała jak szkło. Wtem przez kiszkowa te ciałko przebiegł ogień.
- To zabawka, zabawka, panowie. No, huncwocie, do nogi! - Zwierzątko zawahało się.- Widzicie, cała tajemnica moich krzyków na tym polega, że on nie zawsze chce mnie słuchać. Do nogi, bydlę! Konstruuję takie specjalne zabaweczki. (...)
Glasuro mi mówił, że buduje właśnie komputery, które same się uczą. Wystarczy im wskazać jakiś cel, a one już same dostosowują swoje postępowanie do postawionych im wymagań. Rozumie pan, co to znaczy? Można powiedzieć istocie zaopatrzonej w taki system komputerowy, żeby kogoś zabiła, a ona sama dojdzie do tego, jak to zrobić.
Marian Łohutko - Pętla bieszczadzka #096
Spis osób:
- prezes - nie zgodził się na koedukacyjne pokoje na wycieczce, ale nie to okazało się problemem
- Okoński - główny księgowy, uczestnik wyjazdu integracyjnego
- inżynier Jerzy Kubiak - konfliktowy alkoholik, trudny we współżyciu, ale doskonały fachowiec
- Jakubczyk - kierownik zaopatrzenia, uczestnik wyjazdu integracyjnego
- Szafrańska - kierowniczka kadr, uczestniczka wyjazdu integracyjnego
- (anonimowy) sierżant - przyjmuje zgłoszenie zaginięcia
- kapitan Jastrzębski - ekspert śledczy z Bieszczad, ma 15-letniego syna (bez wpływu na fabułę)
- Krystyna Kubiakowa - żona inżyniera, ma oficjalnego kochanka, ale pozostaje w związku
- Osiński - kochanek Kubiakowej, podobno muzyk jakiś
- Kubiakówna - energiczna kobieta w średnim wieku, siostra denata
- ajent gospody - pamięć mu się z czasem poprawia
- Helena - bufetowa w gospodzie, tamtej nocy poszła wcześniej spać
- Kazimierz Romanowski - partner biznesowy Kubiaka, taki koniakowy typ, mało pijący
- Alina Romanowska - żona Kazimierza, mało wie o finansach męża
- Błażejczyk - wywiadowca
- Ignacy Skoczylas - staruszek z zaawansowaną sklerozą, a mimo to inwestor willi
- Janusz Skoczek - nazywany na wyrost inżynierem, nadzoruje budowę u Skoczylasa
- Anna Buczyńska - wyjechała na saksy do Wielkiej Brytanii i zaginęła
- Jan Kolasiński - uczynny kierowca przedsiębiorstwa transportowego
- Szczepan Kolasiński - może załatwić tanio części do Skody
- Bolesław Wrzesiński - 190 cm wzrostu i prawie 100 kilo wagi, nie chce być samotny
- Zarębina - dozorczyni Wrzesińskiego, tęga i energiczna kobieta
Impreza integracyjna w Bieszczadach, panowie polewają wódkę, panie robią kanapki. Inżynier Kubiak proponuje grę w “prawdę lub wyzwanie”, ale z braku chętnych oddala się od współpracowników do lokalnej gospody, gdzie nadużywa alkoholu. Rano, jak się łatwo domyślić, nie wraca z resztą zaniepokojonej wycieczki, a kilka dni później zostają znalezione jego zwłoki. Milicja nie wierzy w samobójstwo, bo denat nie był sprawny fizycznie i miał przepuklinę, za to uważnie słucha, kto denata nie lubił i ile miał pieniędzy. Okazuje się, że w ostatnią noc Kubiak zabrał na pijatykę Romanowskiego, ale kiedy milicja chce go przesłuchać (sugerując się potencjalnym tropem kłótni o pieniądze między wspólnikami), Romanowski ginie w sprokurowanym przez kogoś wypadku. Absurdalnie, dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego; Kubiak zginął, bo był spostrzegawczy oraz miał pecha być dwukrotnie w złym czasie i złym miejscu, zaś jego wspólnika zgubiła skłonność do nieuczciwych interesów (chciał ukryć zarobki przed fiskusem).
Smaczki z epoki: milicja szuka “sakramentalnego niedopałka papierosa”, a na biurku denata stoi “fotografia młodej Japonki, która - jeżeli patrzyło się na nią z góry, była ubrana w kimono, natomiast kiedy spojrzało się z boku - okrywały ją szaty więcej niż skąpe”.
Inne tego autora tu.
Inne z tego cyklu tutaj.
#132 (przeczytałam też po raz kolejny EW095)
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota październik 24, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 3 komentarze
- Skomentuj
Mort, młodzieniec z Ramtopów, zostaje przez ojca przeznaczony do terminu. Niestety nikt nie chce niezgrabnego, dociekliwego chłopca jako ucznia; moment przed północą pojawia się tajemniczy przedsiębiorca na eleganckim, białym koniu (później okazuje się, że zwierzę ma na imię Pimpuś) i bierze Morta jako czeladnika do zakładu grabarskiego (a przynajmniej tak to rozumie ojciec). Morta w ogóle nie dziwi, że to sam Śmierć, ostateczna dyskowa sprawiedliwość. W posiadłości Śmierci mieszka Isabel, adoptowana przez Śmierć 16-latka, i Albert, totumfacki i kucharz. Jako że Antropomorficzna Personifikacja chce sprawdzić, jak to jest czuć szczęście, po krótkim przeszkoleniu wysyła czeladnika na pierwszą samodzielną akcję, co udaje się w dwóch trzecich, albowiem młodzieniec, powodowany oczywistym impulsem, ratuje od śmierci 15-letnią księżniczkę Keli, przez co historia rozchodzi się na dwie odnogi. Mort, wspomagany przez Isabel, mocno niechętnego Alberta i młodego, niedoświadczonego maga Cutwella, usiłuje naprawić osnowę rzeczywistości, żeby inercja nie naprawiła anomalii, oczywiście przez uśmiercenie księżniczki.
To pierwsza historia z pełnoetatową rolą Śmierci - estetą, sympatykiem kotów, posługującym się bezlitosną logiką tam gdzie ludzie mają emocje. Lubię Alberta, eksperta od smażonego, który - po odsłonięciu tajemnicy swojego pochodzenia - ma ugruntowane poglądy na temat szacunku dla wizerunku. Nieco mniej sprawną kreską są narysowani pozostali bohaterowie - Mort wprawdzie przechodzi ewolucję, ale to postać chaotyczna; Isabel, wieczna nastolatka, niestety nie dorasta mimo upływu lat. I tak warto przeczytać, nawet ze świadomością, że to nie jest najlepsza książka cyklu, bo jest zalążkiem dla bardziej udanego Wiedźmikołaja i przyjemnego “Złodzieja czasu”.
Inne tego autora.
#131
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek październik 20, 2020
Link bezpośredni -
Tag:
panowie
- 0 komentarzy
- Skomentuj