W 2020 powieść o tym, co stało się ze światem po tym, jak pandemia gruzińskiej grypy zmiotła z powierzchni Ziemi 90% ludzkości, była dla mnie bolesnym zbiegiem okoliczności. I skupiłam się wtedy na samej idei pandemii, nie na akcji jako takiej. Serial na podstawie powieści wchodzi bardziej w związki międzyludzkie i fabułę niż skupia się na dzielącej życie bohaterów na Przed i Po chorobie, idąc nawet dalej niż książka. Przypadkowi ludzie skupieni wokół Arthura Leandera, nieco przebrzmiałego aktora - 9-letnia aktorka Kirsten, ciągle szukający miejsca w życiu Jeevan, Elizabeth, rozwiedziona druga żona Arthura i ich wycofany syn Tyler czy wreszcie Clark, przyjaciel i adwokat aktora, spotykają się na skutek przedziwnego splotu wydarzeń (i tytułowego komiksu, napisanego przez pierwszą żonę Arthura) 20 lat później na prowincjonalnym lotnisku. Książka miała więcej niedopowiedzeń, była mniej drastyczna w wymowie, serial z kolei jest bardzo plastyczny i choć czasem rozwleka niepotrzebnie niektóre epizody, ładnie eksponuje te elementy fabuły, który mi nieco umknęły przy czytaniu. Musiałam przeczytać drugi raz, bo niewiele pamiętałam.
#44
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 5, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Czytam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
W 2020 powieść o tym, co stało się ze światem po tym, jak pandemia gruzińskiej grypy zmiotła z powierzchni Ziemi 90% ludzkości, była dla mnie bolesnym zbiegiem okoliczności. I skupiłam się wtedy na samej idei pandemii, nie na akcji jako takiej. Serial na podstawie powieści wchodzi bardziej w związki międzyludzkie i fabułę niż skupia się na dzielącej życie bohaterów na Przed i Po chorobie, idąc nawet dalej niż książka. Przypadkowi ludzie skupieni wokół Arthura Leandera, nieco przebrzmiałego aktora - 9-letnia aktorka Kirsten, ciągle szukający miejsca w życiu Jeevan, Elizabeth, rozwiedziona druga żona Arthura i ich wycofany syn Tyler czy wreszcie Clark, przyjaciel i adwokat aktora, spotykają się na skutek przedziwnego splotu wydarzeń (i tytułowego komiksu, napisanego przez pierwszą żonę Arthura) 20 lat później na prowincjonalnym lotnisku. Książka miała więcej niedopowiedzeń, była mniej drastyczna w wymowie, serial z kolei jest bardzo plastyczny i choć czasem rozwleka niepotrzebnie niektóre epizody, ładnie eksponuje te elementy fabuły, który mi nieco umknęły przy czytaniu. Musiałam przeczytać drugi raz, bo niewiele pamiętałam.
#44
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek kwiecień 5, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Czytam, Seriale -
- 0 komentarzy
- Skomentuj
“Studium w szkarłacie”, co? Czemu nie mielibyśmy sobie pozwolić na artystyczny żargon. W bezbarwnym kłębku życia przewija się szkarłatna nić morderstwa.
Doktor Watson, ranny w 2. wojnie brytyjsko-afgańskiej, wycofuje się ze służby. Podnajmuje mieszkanie z niejakim Sherlockiem Holmesem, ekscentrycznym - można chyba tak go nazwać - entuzjastą nauki, który okazuje się również świadczyć usługi detektywistyczne strapionej policji. Pół książki to zarysowanie sprawy - mężczyzna otruty w opuszczonym domu, drugi zasztyletowany w pensjonacie; Sherlock w przeciwieństwie do policji bada ślady i na ich podstawie typuje możliwego sprawcę. W celu ustalenia, co zawierają tajemnicze pigułki znalezione na miejscu zbrodni, częstuje nimi starego psa (ze skutkiem śmiertelnym). W celu złapania przestępcy zastawia sprytną zasadzkę. Druga część książki to rys historyczny, wyjaśniający, czemu zabójca dokonał dwóch morderstw, które - jak się okazało - były wymierzeniem sprawiedliwości prawdziwym zbrodniarzom, którzy byli poza zasięgiem prawa.
Naczytana wnikliwych, przewrotnych i psychologicznie wyrafinowanych kryminałów, dziś jestem Doylem nieco rozczarowana. Sherlock rozwiązuje swoje śledztwo, ukrywając tropy przed czytelnikiem, nie da się zgadnąć rozwiązania. Watson jest typowym bezwolnym pomocnikiem, nie wie, w czym uczestniczy, ale stanowi dobre tło dla detektywa (“Moje słowa i poważny ton wywołały rumieniec na twarzy Holmesa. Zdążyłem już zauważyć, że jeśli chodzi o jego sztukę,
był tak czuły na pochlebstwa jak dziewczyna na punkcie swej urody.”).
Znak czasów - w przypisie pojawia się wyjaśnienie, że “St. Petersburg – dziś Leningrad”.
Inne z tego cyklu, inne tego autora.
#43
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 3, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, klub-srebrnego-klucza, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
“Studium w szkarłacie”, co? Czemu nie mielibyśmy sobie pozwolić na artystyczny żargon. W bezbarwnym kłębku życia przewija się szkarłatna nić morderstwa.
Doktor Watson, ranny w 2. wojnie brytyjsko-afgańskiej, wycofuje się ze służby. Podnajmuje mieszkanie z niejakim Sherlockiem Holmesem, ekscentrycznym - można chyba tak go nazwać - entuzjastą nauki, który okazuje się również świadczyć usługi detektywistyczne strapionej policji. Pół książki to zarysowanie sprawy - mężczyzna otruty w opuszczonym domu, drugi zasztyletowany w pensjonacie; Sherlock w przeciwieństwie do policji bada ślady i na ich podstawie typuje możliwego sprawcę. W celu ustalenia, co zawierają tajemnicze pigułki znalezione na miejscu zbrodni, częstuje nimi starego psa (ze skutkiem śmiertelnym). W celu złapania przestępcy zastawia sprytną zasadzkę. Druga część książki to rys historyczny, wyjaśniający, czemu zabójca dokonał dwóch morderstw, które - jak się okazało - były wymierzeniem sprawiedliwości prawdziwym zbrodniarzom, którzy byli poza zasięgiem prawa.
Naczytana wnikliwych, przewrotnych i psychologicznie wyrafinowanych kryminałów, dziś jestem Doylem nieco rozczarowana. Sherlock rozwiązuje swoje śledztwo, ukrywając tropy przed czytelnikiem, nie da się zgadnąć rozwiązania. Watson jest typowym bezwolnym pomocnikiem, nie wie, w czym uczestniczy, ale stanowi dobre tło dla detektywa (“Moje słowa i poważny ton wywołały rumieniec na twarzy Holmesa. Zdążyłem już zauważyć, że jeśli chodzi o jego sztukę,
był tak czuły na pochlebstwa jak dziewczyna na punkcie swej urody.”).
Znak czasów - w przypisie pojawia się wyjaśnienie, że “St. Petersburg – dziś Leningrad”.
Inne z tego cyklu, inne tego autora.
#43
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela kwiecień 3, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, kryminal, klub-srebrnego-klucza, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[30.12.2021]
No może nie do końca, bo słonko za oknem wiosenne, kwiecie kwitnie, ale temperatury grudniowe, z przymrozkami w nocy i śniegiem tu i ówdzie, na szczęście jeszcze nie w Poznaniu. Ale do brzegu. Po covidowej izolacji w grudniu skorzystałam z wolnego dnia i w ramach dnia dobroci dla siebie, który zdecydowanie muszę wprowadzić jako co najmniej cokwartalną tradycję, wyprowadziłam na spacer nowy aparat. Padło na Ostrów Tumski i Śródkę, gdzie i owszem dość często, ale rzadko zimą. Zima taka sobie była, mało świetlistości, raczej w klimatach szaroburych, ale i tak b. Zadowolona i ze spaceru, i z efektów. Planuję więcej, również poza Poznaniem. A Wy, macie już plany na tegoroczne dni dobroci dla siebie?
GALERIA ZDJĘĆ, poprzedni Dzień Dobroci i Śródka i Ostrów Tumski wiosną.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 2, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
ostrow-tumski, srodka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[30.12.2021]
No może nie do końca, bo słonko za oknem wiosenne, kwiecie kwitnie, ale temperatury grudniowe, z przymrozkami w nocy i śniegiem tu i ówdzie, na szczęście jeszcze nie w Poznaniu. Ale do brzegu. Po covidowej izolacji w grudniu skorzystałam z wolnego dnia i w ramach dnia dobroci dla siebie, który zdecydowanie muszę wprowadzić jako co najmniej cokwartalną tradycję, wyprowadziłam na spacer nowy aparat. Padło na Ostrów Tumski i Śródkę, gdzie i owszem dość często, ale rzadko zimą. Zima taka sobie była, mało świetlistości, raczej w klimatach szaroburych, ale i tak b. Zadowolona i ze spaceru, i z efektów. Planuję więcej, również poza Poznaniem. A Wy, macie już plany na tegoroczne dni dobroci dla siebie?
GALERIA ZDJĘĆ, poprzedni Dzień Dobroci i Śródka i Ostrów Tumski wiosną.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota kwiecień 2, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
ostrow-tumski, srodka
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Niejaki Kolanek, stary włamywacz, niespodziewanie donosi kapitanowi Naciejewskiemu, że został zatrudniony do dziwnego włamania w pewnym instytucie badawczym, a donosi, bo oszukano go w kwestii zarobku za skok. Organa szybko się orientują, że w grę wchodzi szpiegostwo, pomaga im w tym znalezienie zwłok włamywacza (“Pamiętajmy i o nim. Chociaż pijak i złodziej, spełnił jednak swój obowiązek wobec ojczyzny”). Sprawnie typują, że obcy wywiad[1] interesuje się nowatorską technologią pozyskiwania paliw stałych w okradzionym instytucie Politechniki Warszawskiej. Milicja dokonuje dyskretnej lustracji, porozumiewa się z pracującym tamże kolegą jednego z funkcjonariuszy ze szkoły, inżynierem Obuchowiczem, i zleca mu dyskretną obserwację otoczenia, podejrzewając, że zbrodniarz uderzy ponownie, żeby zabrać całość dokumentacji. Kiedy podczas zebrania ginie otruty profesor-wynalazca, Obuchowicz z własnej inicjatywy zaczaja się na potencjalnego szpiega. Jak się łatwo domyślić, ma więcej zapału niż rozumu i z opresji ratuje go piękna współpracowniczka[2], która nie waha się uderzyć po pomoc do milicji.
Szpiedzy to ponure typy, cyniczni i - jak się okazuje - zbunkrowani hitlerowcy, dla których nic poza zyskami nie jest ważne. Za to funkcjonariusze to urocza gromada zaprzyjaźnionych ze sobą kolegów, robiących sobie czasem wesołe żarty (na przykład “znany z wesołego usposobienia porucznik Boruński”). Pułkownik martwi się, że przez zorganizowanie akcji jego podwładni nie wrócą po pracy do domów; nie żeby była mowa o jakimkolwiek dodatkowych wynagrodzeniu, martwi się, ale skoro trzeba, to trzeba.
Się pali: “dyrektorskie”.
Się pije: pięciogwiazdkowy koniak.
[1] Choć na wstępie pada sugestia, że może to CIA, która cynicznie w haśle ma cytat z Ewangelii świętego Jana “Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli”, bądź izraelski Szin-Bet czy francuski SPECE lub nawet brytyjski SIS! Ba, milicja podejrzewa nawet, że w swoich szeregach może mieć kreta.
[2]
Ostatnio widziałem go z bardzo ładną babką. Przedstawił mi ją jako koleżankę z pracy. He, he, he - roześmiał się dziennikarz. - też bym z taką chętnie popracował.
Inne tego autora.
#42
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 31, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, prl, kryminal, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Niejaki Kolanek, stary włamywacz, niespodziewanie donosi kapitanowi Naciejewskiemu, że został zatrudniony do dziwnego włamania w pewnym instytucie badawczym, a donosi, bo oszukano go w kwestii zarobku za skok. Organa szybko się orientują, że w grę wchodzi szpiegostwo, pomaga im w tym znalezienie zwłok włamywacza (“Pamiętajmy i o nim. Chociaż pijak i złodziej, spełnił jednak swój obowiązek wobec ojczyzny”). Sprawnie typują, że obcy wywiad[1] interesuje się nowatorską technologią pozyskiwania paliw stałych w okradzionym instytucie Politechniki Warszawskiej. Milicja dokonuje dyskretnej lustracji, porozumiewa się z pracującym tamże kolegą jednego z funkcjonariuszy ze szkoły, inżynierem Obuchowiczem, i zleca mu dyskretną obserwację otoczenia, podejrzewając, że zbrodniarz uderzy ponownie, żeby zabrać całość dokumentacji. Kiedy podczas zebrania ginie otruty profesor-wynalazca, Obuchowicz z własnej inicjatywy zaczaja się na potencjalnego szpiega. Jak się łatwo domyślić, ma więcej zapału niż rozumu i z opresji ratuje go piękna współpracowniczka[2], która nie waha się uderzyć po pomoc do milicji.
Szpiedzy to ponure typy, cyniczni i - jak się okazuje - zbunkrowani hitlerowcy, dla których nic poza zyskami nie jest ważne. Za to funkcjonariusze to urocza gromada zaprzyjaźnionych ze sobą kolegów, robiących sobie czasem wesołe żarty (na przykład “znany z wesołego usposobienia porucznik Boruński”). Pułkownik martwi się, że przez zorganizowanie akcji jego podwładni nie wrócą po pracy do domów; nie żeby była mowa o jakimkolwiek dodatkowych wynagrodzeniu, martwi się, ale skoro trzeba, to trzeba.
Się pali: “dyrektorskie”.
Się pije: pięciogwiazdkowy koniak.
[1] Choć na wstępie pada sugestia, że może to CIA, która cynicznie w haśle ma cytat z Ewangelii świętego Jana “Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli”, bądź izraelski Szin-Bet czy francuski SPECE lub nawet brytyjski SIS! Ba, milicja podejrzewa nawet, że w swoich szeregach może mieć kreta.
[2]
Ostatnio widziałem go z bardzo ładną babką. Przedstawił mi ją jako koleżankę z pracy. He, he, he - roześmiał się dziennikarz. - też bym z taką chętnie popracował.
Inne tego autora.
#42
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek marzec 31, 2022
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, prl, kryminal, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Przepięknie narysowany komiks o tym, co w życiu autora ważne - śmierci ukochanej dziewczyny i surfowaniu. Opowieść o Kristen, której złośliwy nowotwór przekreślił wszystkie plany, w tym radość z surfingu, malowana jest w tonacjach turkusu i niebieskiego. Historia hawajsko-kalifornijskiego surfingu z kolei to brąz i sepia. Mało tekstu, ale są momenty, że w gardle zatyka, mnóstwo pięknych rysunków, w zasadzie co drugi kadr, zwłaszcza te architektoniczne, mogłabym z przyjemnością powiesić na ścianie.
#41
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 28, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Czytam -
Tagi:
panowie, komiks, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Przepięknie narysowany komiks o tym, co w życiu autora ważne - śmierci ukochanej dziewczyny i surfowaniu. Opowieść o Kristen, której złośliwy nowotwór przekreślił wszystkie plany, w tym radość z surfingu, malowana jest w tonacjach turkusu i niebieskiego. Historia hawajsko-kalifornijskiego surfingu z kolei to brąz i sepia. Mało tekstu, ale są momenty, że w gardle zatyka, mnóstwo pięknych rysunków, w zasadzie co drugi kadr, zwłaszcza te architektoniczne, mogłabym z przyjemnością powiesić na ścianie.
#41
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek marzec 28, 2022
Link bezpośredni -
Kategorie:
Oglądam, Czytam -
Tagi:
panowie, komiks, 2022
- 0 komentarzy
- Skomentuj