Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Kazimierz Kwaśniewski - Gdzie jest trzeci król?

Pan Gomez, pośrednik południowoamerykańskiego milionera, przybywa do Stuttgartu do masterminda zbrodni[1], pana Grubera, żeby zamówić kradzież trzeciego obrazu z tryptyku Ribery (tytułowy “trzeci król”. Kradzież, bo obrazu nie da się kupić za żadne pieniądze, ponieważ znajduje się za żelazną kurtyną, w polskim muzeum. Przedstawiciel pana Grubera dostaje idealnie podrobioną kopię, żeby ją podmienić bez wzbudzania podejrzeń. Na szczęście Interpol czuwa i sprawnie wyciąga wnioski, więc jest w stanie skomunikować się z polskimi władzami. Do Borów, gdzie w dawnej rezydencji magnackiej znajduje się muzeum państwowe, Komenda Główna w osobie kapitana Półtoraka, zwanego z nieznanych bliżej przyczyn “Telewizorem” (bez wpływu na akcję) deleguje dwójkę funkcjonariuszy undercover[2] - kapitana Wieczorka i porucznik Rogalską, udających małżeństwo - poetę i jego muzę. Wprawdzie kustosz w Borach ma wiedzieć o ich prawdziwej roli, ale już bez wiedzy zarządzającego muzeum mają zabezpieczyć oryginalny obraz, podmieniając go - tak - na idealnie zrobioną kopię. Na miejscu wszystko idzie świetnie, nikt nie przeczuwa niczego, przy kolacji opowiadane są historie o śmierci i zwiastujących ją dźwiękach dzwoneczków z obrazu Ribery, po czym - niedługo po podmianie przez milicję obrazu - ktoś zabija kustosza strzałem z kuszy, a tajemnicza osoba wynosi pakunek za bramę. Jako że do pałacu nikt nie wszedł, morderca i złodziej jest wśród obecnych. Zaimprowizowane przez kapitana Wieczorka śledztwo ujawnia kolejne kopie obrazu - w sumie z oryginałem zmienia miejsce pobytu pięć obrazów, a do przyjazdu milicji o poranku sprawa jest wyjaśniona.

Się je: bułeczki, dżem, masło (w samolocie).

Się pije: kawę i koniak (również w samolocie), czerwone wino (w gabinecie kapitana MO).

Się przesiada: z Brazylii do Stuttgartu w Paryżu, wystarczy 15 minut, bo tranzytem.

Się usprawiedliwia: kradzież obrazów jest moralnie neutralna, bo… “Czy prawie wszystkie wielkie kolekcje na kuli ziemskiej nie powstały częściowo z rozboju? Czy Anglicy mają jakiekolwiek prawo do swoich greckich zbiorów w British Museum? A Francuzi — czy kupili chociaz polowe tego, co zdobi ściany Luwru? Nie, moi drodzy panowie!”.

Się nosi: pyjamę!

Się pali: wawele.

[1] Ponownie, zbrodni, ale etycznej:

Nigdy nie przelewać krwi ludzkiej i nie splamić się zbrodnia, gdyż jak wiadomo kodeksy karne całego świata mają zupełnie inny stosunek do przestępstw popełnianych przez osoby bezbronne, nie dokonujące gwałtu, a działające wyłącznie przy pomocy intelektu. Poza tym uważamy zabójstwo za rzecz absolutnie niedopuszczalną. Nie wolno jest jednemu człowiekowi odbierać życia innemu człowiekowi. Jest to niezgodne z etyką chrześcijańską. Wyjątek stanowią oczywiście zdrajcy. Ale nie będziemy ich wspominali w naszym gronie. (…) I właśnie dlatego chciałbym zapytać: czemu, jeśli nikt, kto nie posiada obu tych obrazów równocześnie, nie mógłby stwierdzić fałszerstwa, nie pośle pan naszej kopii temu kolekcjonerowi z Ameryki Południowej, który — jak wszyscy prywatni kolekcjonerzy — nie ma zapewne wielkiego pojęcia o sztuce i nigdy nie miałby nawet cienia wątpliwości, że to, co otrzymał, jest autentycznym Trzecim Królem? Zamiast wykonać to zadanie, wystarczyłoby po prostu dać do zrozumienia, że zostało ono wykonane. Ryzyko zmniejszyłoby się wówczas oczywiście do zera, a zysk byłby ten sam, prawda?
— Jak to, doktorze?! — Pan Gruber potrząsnął głową z wyraźnym niezadowoleniem. — Odpowiedz na pytanie pana jest bardzo prosta: To byłoby nieuczciwe. (…) Zapamiętajcie sobie panowie jedno: nikt nie musi być tak uczciwy jak człowiek żyjący poza prawem. Ale dość już o tym. Powróćmy do naszego zadania.

[2] Dacie im dwie złote obrączki… na miarę.. Co?… A czy nie ma czegoś na przechowaniu… Co?… A cóż to za różnica? Niech będzie z topielicy… Co?… Nieznany samobójca przejechany przez pociąg?… A obrączka cala?… No, to i dobrze! Tak… za rewersem… Sami zwrócą…

Inne tego autora, inne z tej serii.

#104

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 13, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, prl, kryminal, 2021, klub-srebrnego-klucza - 2 komentarze - Skomentuj


Kazimierz Kwaśniewski - Gdzie jest trzeci król?

Pan Gomez, pośrednik południowoamerykańskiego milionera, przybywa do Stuttgartu do masterminda zbrodni[1], pana Grubera, żeby zamówić kradzież trzeciego obrazu z tryptyku Ribery (tytułowy “trzeci król”. Kradzież, bo obrazu nie da się kupić za żadne pieniądze, ponieważ znajduje się za żelazną kurtyną, w polskim muzeum. Przedstawiciel pana Grubera dostaje idealnie podrobioną kopię, żeby ją podmienić bez wzbudzania podejrzeń. Na szczęście Interpol czuwa i sprawnie wyciąga wnioski, więc jest w stanie skomunikować się z polskimi władzami. Do Borów, gdzie w dawnej rezydencji magnackiej znajduje się muzeum państwowe, Komenda Główna w osobie kapitana Półtoraka, zwanego z nieznanych bliżej przyczyn “Telewizorem” (bez wpływu na akcję) deleguje dwójkę funkcjonariuszy undercover[2] - kapitana Wieczorka i porucznik Rogalską, udających małżeństwo - poetę i jego muzę. Wprawdzie kustosz w Borach ma wiedzieć o ich prawdziwej roli, ale już bez wiedzy zarządzającego muzeum mają zabezpieczyć oryginalny obraz, podmieniając go - tak - na idealnie zrobioną kopię. Na miejscu wszystko idzie świetnie, nikt nie przeczuwa niczego, przy kolacji opowiadane są historie o śmierci i zwiastujących ją dźwiękach dzwoneczków z obrazu Ribery, po czym - niedługo po podmianie przez milicję obrazu - ktoś zabija kustosza strzałem z kuszy, a tajemnicza osoba wynosi pakunek za bramę. Jako że do pałacu nikt nie wszedł, morderca i złodziej jest wśród obecnych. Zaimprowizowane przez kapitana Wieczorka śledztwo ujawnia kolejne kopie obrazu - w sumie z oryginałem zmienia miejsce pobytu pięć obrazów, a do przyjazdu milicji o poranku sprawa jest wyjaśniona.

Się je: bułeczki, dżem, masło (w samolocie).

Się pije: kawę i koniak (również w samolocie), czerwone wino (w gabinecie kapitana MO).

Się przesiada: z Brazylii do Stuttgartu w Paryżu, wystarczy 15 minut, bo tranzytem.

Się usprawiedliwia: kradzież obrazów jest moralnie neutralna, bo… “Czy prawie wszystkie wielkie kolekcje na kuli ziemskiej nie powstały częściowo z rozboju? Czy Anglicy mają jakiekolwiek prawo do swoich greckich zbiorów w British Museum? A Francuzi — czy kupili chociaz polowe tego, co zdobi ściany Luwru? Nie, moi drodzy panowie!”.

Się nosi: pyjamę!

Się pali: wawele.

[1] Ponownie, zbrodni, ale etycznej:

Nigdy nie przelewać krwi ludzkiej i nie splamić się zbrodnia, gdyż jak wiadomo kodeksy karne całego świata mają zupełnie inny stosunek do przestępstw popełnianych przez osoby bezbronne, nie dokonujące gwałtu, a działające wyłącznie przy pomocy intelektu. Poza tym uważamy zabójstwo za rzecz absolutnie niedopuszczalną. Nie wolno jest jednemu człowiekowi odbierać życia innemu człowiekowi. Jest to niezgodne z etyką chrześcijańską. Wyjątek stanowią oczywiście zdrajcy. Ale nie będziemy ich wspominali w naszym gronie. (…) I właśnie dlatego chciałbym zapytać: czemu, jeśli nikt, kto nie posiada obu tych obrazów równocześnie, nie mógłby stwierdzić fałszerstwa, nie pośle pan naszej kopii temu kolekcjonerowi z Ameryki Południowej, który — jak wszyscy prywatni kolekcjonerzy — nie ma zapewne wielkiego pojęcia o sztuce i nigdy nie miałby nawet cienia wątpliwości, że to, co otrzymał, jest autentycznym Trzecim Królem? Zamiast wykonać to zadanie, wystarczyłoby po prostu dać do zrozumienia, że zostało ono wykonane. Ryzyko zmniejszyłoby się wówczas oczywiście do zera, a zysk byłby ten sam, prawda?
— Jak to, doktorze?! — Pan Gruber potrząsnął głową z wyraźnym niezadowoleniem. — Odpowiedz na pytanie pana jest bardzo prosta: To byłoby nieuczciwe. (…) Zapamiętajcie sobie panowie jedno: nikt nie musi być tak uczciwy jak człowiek żyjący poza prawem. Ale dość już o tym. Powróćmy do naszego zadania.

[2] Dacie im dwie złote obrączki… na miarę.. Co?… A czy nie ma czegoś na przechowaniu… Co?… A cóż to za różnica? Niech będzie z topielicy… Co?… Nieznany samobójca przejechany przez pociąg?… A obrączka cala?… No, to i dobrze! Tak… za rewersem… Sami zwrócą…

Inne tego autora, inne z tej serii.

#104

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek wrzesień 13, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, prl, kryminal, 2021, klub-srebrnego-klucza - 2 komentarze - Skomentuj


O spacerach po Libercu - Masarykova

[11.08.2021]

Tomáš Garrigue Masaryk był w 20-leciu międzywojennym podobnie silną historycznie postacią w Czechach co w Polsce Piłsudski - prezydent-oswobodziciel, zwany Tatíčkiem (tatusiem). Ważny znaczy. Więc jeśli ulica nosi nazwę Masarykovej, to nie jest to byle jaka ulica. W Libercu to idąca w górę malownicza aleja z tramwajem (którym można w jedną stronę do Zoo - o czym niebawem, w drugą wprost na Ještěd), z przepięknymi XIX i XX-wiecznymi willami i reprezentacyjnymi budynkami. Wiele z nich jest zadbanych i otoczonych pięknie utrzymanymi ogrodami, niektóre nie, ale to bynajmniej nie odbiera im uroku. Można odbić w jedną i drugą stronę w mniejsze uliczki, gdzie równie urokliwie, są kawiarnie i najstarszy w Czechach Ogród Botaniczny - o czym również niebawem. Trafiłam na Masarykovą, żeby do Zoo, ale okazało się, że parking tamże jest zastawiony po wręby, więc poszukując miejsca parkingowego nieco dalej (co okazało się potem całkiem trywialne, bo w całej okolicy można parkować za niedużą sumę w koronach, tylko trzeba się przespacerować przez ładny park), wróciliśmy do części reprezentacyjnej i obejrzeliśmy sobie wystawy w Muzeum Regionalnym (Oblastní galerie Liberec), które mieści się w budynku dawnej łaźni miejskiej nazwanej imieniem cesarza Franciszka Józefa I. Nie że wybór był łatwy, bo po przekątnej skrzyżowania znajduje się drugie, znacznie większe Muzeum Północnoczeskie (Severoceské Muzeum), ale stara łaźnia wygrała. Na zewnątrz siedzi diabełek Jaroslava Róny, nazywany bratem Dziecka z Marsa z Ještědu, w środku wystawy czasowe malarstwa Františka Kavána i Davida Hanvalda - bardzo ciekawe nowoczesne grafiki w serii “Rukopis převzít nejde!” (Nie ma możliwości przejęcia rękopisu!) oraz wystawa stała. Na godzinkę zwiedzania, bardzo przyjemne, jest przewodnik papierowy po polsku. W czwartki wstęp wolny.

Adresy:

  • Muzeum Regionalne - Masarykova 723/14[1]
  • Muzeum Północnoczeskie - Masarykova 11

GALERIA ZDJĘĆ.

[1] Nie pamiętam, czy o tym już pisałam przy okazji Pragi, ale Czesi numerują budynki nietypowo - są dwa numery, czasem rozdzielone ukośnikiem, ale obydwa dotyczą budynku, a nie mieszkania. Pierwszy numer to číslo popisné (č.p.) i jest unikalnym numerem budynku w mieście lub dzielnicy, drugi numer to orientační číslo (č. o., č. or., čo.) i nieobowiązkowy, służy do „orientowania się” w przestrzeni - gdzie znajduje się dany budynek w stosunku do innych budynków na danej ulicy lub placu. Numerów mieszkań nie ma, konkretny lokal znajduje się po nazwisku lokatora lub nazwie firmy.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela wrzesień 12, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: czechy, liberec, sztuka - 0 komentarzy - Skomentuj


O spacerach po Libercu - Masarykova

[11.08.2021]

Tomáš Garrigue Masaryk był w 20-leciu międzywojennym podobnie silną historycznie postacią w Czechach co w Polsce Piłsudski - prezydent-oswobodziciel, zwany Tatíčkiem (tatusiem). Ważny znaczy. Więc jeśli ulica nosi nazwę Masarykovej, to nie jest to byle jaka ulica. W Libercu to idąca w górę malownicza aleja z tramwajem (którym można w jedną stronę do Zoo - o czym niebawem, w drugą wprost na Ještěd), z przepięknymi XIX i XX-wiecznymi willami i reprezentacyjnymi budynkami. Wiele z nich jest zadbanych i otoczonych pięknie utrzymanymi ogrodami, niektóre nie, ale to bynajmniej nie odbiera im uroku. Można odbić w jedną i drugą stronę w mniejsze uliczki, gdzie równie urokliwie, są kawiarnie i najstarszy w Czechach Ogród Botaniczny - o czym również niebawem. Trafiłam na Masarykovą, żeby do Zoo, ale okazało się, że parking tamże jest zastawiony po wręby, więc poszukując miejsca parkingowego nieco dalej (co okazało się potem całkiem trywialne, bo w całej okolicy można parkować za niedużą sumę w koronach, tylko trzeba się przespacerować przez ładny park), wróciliśmy do części reprezentacyjnej i obejrzeliśmy sobie wystawy w Muzeum Regionalnym (Oblastní galerie Liberec), które mieści się w budynku dawnej łaźni miejskiej nazwanej imieniem cesarza Franciszka Józefa I. Nie że wybór był łatwy, bo po przekątnej skrzyżowania znajduje się drugie, znacznie większe Muzeum Północnoczeskie (Severoceské Muzeum), ale stara łaźnia wygrała. Na zewnątrz siedzi diabełek Jaroslava Róny, nazywany bratem Dziecka z Marsa z Ještědu, w środku wystawy czasowe malarstwa Františka Kavána i Davida Hanvalda - bardzo ciekawe nowoczesne grafiki w serii “Rukopis převzít nejde!” (Nie ma możliwości przejęcia rękopisu!) oraz wystawa stała. Na godzinkę zwiedzania, bardzo przyjemne, jest przewodnik papierowy po polsku. W czwartki wstęp wolny.

Adresy:

  • Muzeum Regionalne - Masarykova 723/14[1]
  • Muzeum Północnoczeskie - Masarykova 11

GALERIA ZDJĘĆ.

[1] Nie pamiętam, czy o tym już pisałam przy okazji Pragi, ale Czesi numerują budynki nietypowo - są dwa numery, czasem rozdzielone ukośnikiem, ale obydwa dotyczą budynku, a nie mieszkania. Pierwszy numer to číslo popisné (č.p.) i jest unikalnym numerem budynku w mieście lub dzielnicy, drugi numer to orientační číslo (č. o., č. or., čo.) i nieobowiązkowy, służy do „orientowania się” w przestrzeni - gdzie znajduje się dany budynek w stosunku do innych budynków na danej ulicy lub placu. Numerów mieszkań nie ma, konkretny lokal znajduje się po nazwisku lokatora lub nazwie firmy.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela wrzesień 12, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: czechy, liberec, sztuka - 0 komentarzy - Skomentuj


Agatha Christie - Kieszeń pełna żyta

Bogaty przedsiębiorca, Rex Fortescue, zostaje z biura odwieziony do szpitala, bo skarży się, że ktoś go otruł. Ma rację, niestety mimo podjętej akcji ratowniczej, umiera, zatruty wywarem z cisu. Wzburza to spokój w jego posiadłości, podmiejskim Domu Pod Cisami, gdzie zbiera się rodzina, żeby przedyskutować konsekwencje. Nikt specjalnie za seniorem rodu nie płacze poza córką, dla której jednak to smutne wydarzenie to życiowa szansa - może wyjść za mąż za odrzuconego przez ojca niezamożnego nauczyciela. Kolejne nieszczęścia następują szybko po sobie - dzień po śmierci Rexa zostaje otruta Adela, jego młoda i - jak się okazuje - wiarołomna żona, a na podwórku za domem policja znajduje zwłoki Gladys, młodej służącej, uduszonej i z klamerką do bielizny na nosie. Nietypowe śledztwo - bo nikt nie umie wytłumaczyć dziwnych śladów typu tytułowe żyto w kieszeni zamordowanego czy martwych kosów podrzuconych w salonie - idzie jak po grudzie do momentu, kiedy na komisariacie pojawia się panna Marple, u której swego czasu Gladys pracowała. Od razu widzi nawiązanie do dziecinnego wierszyka, w którym pojawia się król, żyto, kosy, kanapka z miodem, oddziobany nos służącej oraz ponieważ wygląda niepozornie, ale słucha i kojarzy fakty, podaje inspektorowi Neele’owi rozwiązanie zagadki oraz wystarczająco dowodów, żeby potrójnego mordercę aresztować.

Inne tej autorki tutaj, inne z tej serii.

#103

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota wrzesień 11, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2021, z-jamnikiem - 0 komentarzy - Skomentuj


Agatha Christie - Kieszeń pełna żyta

Bogaty przedsiębiorca, Rex Fortescue, zostaje z biura odwieziony do szpitala, bo skarży się, że ktoś go otruł. Ma rację, niestety mimo podjętej akcji ratowniczej, umiera, zatruty wywarem z cisu. Wzburza to spokój w jego posiadłości, podmiejskim Domu Pod Cisami, gdzie zbiera się rodzina, żeby przedyskutować konsekwencje. Nikt specjalnie za seniorem rodu nie płacze poza córką, dla której jednak to smutne wydarzenie to życiowa szansa - może wyjść za mąż za odrzuconego przez ojca niezamożnego nauczyciela. Kolejne nieszczęścia następują szybko po sobie - dzień po śmierci Rexa zostaje otruta Adela, jego młoda i - jak się okazuje - wiarołomna żona, a na podwórku za domem policja znajduje zwłoki Gladys, młodej służącej, uduszonej i z klamerką do bielizny na nosie. Nietypowe śledztwo - bo nikt nie umie wytłumaczyć dziwnych śladów typu tytułowe żyto w kieszeni zamordowanego czy martwych kosów podrzuconych w salonie - idzie jak po grudzie do momentu, kiedy na komisariacie pojawia się panna Marple, u której swego czasu Gladys pracowała. Od razu widzi nawiązanie do dziecinnego wierszyka, w którym pojawia się król, żyto, kosy, kanapka z miodem, oddziobany nos służącej oraz ponieważ wygląda niepozornie, ale słucha i kojarzy fakty, podaje inspektorowi Neele’owi rozwiązanie zagadki oraz wystarczająco dowodów, żeby potrójnego mordercę aresztować.

Inne tej autorki tutaj, inne z tej serii.

#103

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota wrzesień 11, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2021, z-jamnikiem - 0 komentarzy - Skomentuj


Jaroslav Rudiš - Czeski raj

”Czeski Raj – region turystyczny w północnych Czechach, położony na północny wschód od Pragi. Region ten słynie z niezwykłych formacji przyrodniczych oraz pamiątek historycznych”. Dla grupy mężczyzn - w różnym wieku, z różnym doświadczeniem i statusem życiowym, różnymi zawodami - rajem jest stara sauna, w której spotykają się w mniejszym lub większym gronie, żeby się wypocić, ale też porozmawiać o rzeczach, o których mogą mówić tylko tu. Może dlatego, że w saunie nie mają imion, jest “ten, który jest na emeryturze”, “ten, który jest strażakiem”, “ten, który jest najmłodszy”, “ten, któremu umarła żona”; może dlatego, że są tylko mężczyźni, a zza ściany, z sauny dla kobiety, dobiera tylko daleki śmiech. Panowie rozmawiają o wypadkach, traumach, obawach i o kobietach; dialogi są czasem urywane, czasem powtarzają się pewne motywy, z czasem buduje się z nich pewna historia. Wspólnym mianownikiem jest to, że jak mężczyzna chce być zdrowy, to powinien wypijać trzy pilznery dziennie, zwłaszcza po wizycie w saunie.

Książka podzielona jest na epizody, które dzieją się co mniej więcej kwartał, odzwierciedla to zmiany w życiu bohaterów. Całość jest bardzo teatralna, z jednym miejscem styku dla wszystkich, świat zewnętrzny dociera tylko w opowieściach i w osobie łaziebnej, której wejście stanowi kodę każdego epizodu. Gdzieś tam pobrzmiewa plotka o zburzeniu starej sauny, wszak powstają nowe kompleksy wypoczynkowe, nikt - poza korzystającymi - nie potrzebuje socjalistycznego reliktu. Finał jest nieco mistyczny, ale też dość oczywisty, jak to we wszystkich książkach o końcu świata.

Inne tego autora.

#102

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek wrzesień 10, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Jaroslav Rudiš - Czeski raj

”Czeski Raj – region turystyczny w północnych Czechach, położony na północny wschód od Pragi. Region ten słynie z niezwykłych formacji przyrodniczych oraz pamiątek historycznych”. Dla grupy mężczyzn - w różnym wieku, z różnym doświadczeniem i statusem życiowym, różnymi zawodami - rajem jest stara sauna, w której spotykają się w mniejszym lub większym gronie, żeby się wypocić, ale też porozmawiać o rzeczach, o których mogą mówić tylko tu. Może dlatego, że w saunie nie mają imion, jest “ten, który jest na emeryturze”, “ten, który jest strażakiem”, “ten, który jest najmłodszy”, “ten, któremu umarła żona”; może dlatego, że są tylko mężczyźni, a zza ściany, z sauny dla kobiety, dobiera tylko daleki śmiech. Panowie rozmawiają o wypadkach, traumach, obawach i o kobietach; dialogi są czasem urywane, czasem powtarzają się pewne motywy, z czasem buduje się z nich pewna historia. Wspólnym mianownikiem jest to, że jak mężczyzna chce być zdrowy, to powinien wypijać trzy pilznery dziennie, zwłaszcza po wizycie w saunie.

Książka podzielona jest na epizody, które dzieją się co mniej więcej kwartał, odzwierciedla to zmiany w życiu bohaterów. Całość jest bardzo teatralna, z jednym miejscem styku dla wszystkich, świat zewnętrzny dociera tylko w opowieściach i w osobie łaziebnej, której wejście stanowi kodę każdego epizodu. Gdzieś tam pobrzmiewa plotka o zburzeniu starej sauny, wszak powstają nowe kompleksy wypoczynkowe, nikt - poza korzystającymi - nie potrzebuje socjalistycznego reliktu. Finał jest nieco mistyczny, ale też dość oczywisty, jak to we wszystkich książkach o końcu świata.

Inne tego autora.

#102

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek wrzesień 10, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, beletrystyka, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Sejf jest za obrazem

[5.09.2021]

Przerywam na chwilę czeską fotorelację (bo to jeszcze nie koniec, a dodatkowo czeka i Berlin) na korzyść wystawy, która mnie niesamowicie ucieszyła. W Starym Browarze w Galerii na Dziecińcu od 1 września można oglądać obrazy artysty zwanego Noriakim. Tym od czarno-białych Panów Peryskopów, które można znaleźć na wielu poznańskich murach (patrz na koniec notki). Na wystawie są obrazy czasem bardzo różne od sztuki ulicznej, sporo jest monochromatycznych kolorystycznie, ale są i kolorowe, w tym moja ulubiona seria miejska. Z połowę mogłabym z przyjemnością powiesić w domu i nie, nie pytajcie, czy już powiesiłam ten obraz, co to go kupiłam zimą. Wystawa jest niedroga, w gratisie można dostać na rękę (albo na bilet) stempelek z Peryskopem. Idźcie koniecznie.

GALERIA ZDJĘĆ; miejskie scenki z Panem Peryskopem: 2020 i 2021.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 9, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tagi: sztuka, stary-browar, muzeum - 0 komentarzy - Skomentuj


Sejf jest za obrazem

[5.09.2021]

Przerywam na chwilę czeską fotorelację (bo to jeszcze nie koniec, a dodatkowo czeka i Berlin) na korzyść wystawy, która mnie niesamowicie ucieszyła. W Starym Browarze w Galerii na Dziecińcu od 1 września można oglądać obrazy artysty zwanego Noriakim. Tym od czarno-białych Panów Peryskopów, które można znaleźć na wielu poznańskich murach (patrz na koniec notki). Na wystawie są obrazy czasem bardzo różne od sztuki ulicznej, sporo jest monochromatycznych kolorystycznie, ale są i kolorowe, w tym moja ulubiona seria miejska. Z połowę mogłabym z przyjemnością powiesić w domu i nie, nie pytajcie, czy już powiesiłam ten obraz, co to go kupiłam zimą. Wystawa jest niedroga, w gratisie można dostać na rękę (albo na bilet) stempelek z Peryskopem. Idźcie koniecznie.

GALERIA ZDJĘĆ; miejskie scenki z Panem Peryskopem: 2020 i 2021.

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek wrzesień 9, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tagi: sztuka, stary-browar, muzeum - 0 komentarzy - Skomentuj