Maniek, prawie 40-letni weteran po kilku misjach w Afganistanie, wegetuje w sublokatorskiej klitce, bo nie jest w stanie wrócić psychicznie do życia wśród ludzi. Odwiedza dawnym kompanów, którzy albo na cmentarzu, albo - podobnie jak on - nie radzą sobie w cywilu. Unika rodziny, boi się z jakiegoś powodu widoku swojego chrześniaka. Próbuje spisać wspomnienia z misji, nie idzie mu, chociaż wziął solidną zaliczkę od wydawnictwa. Zuza, 24-letnia współlokatorka, przychodzi się do Mańka upijać. Pracuje w firmie produkującej gry, ale to, co ją zajmuje, to tajemnica jej rodziny. Matka zginęła lata temu w wypadku samochodowym, ojciec z wujem mieszkają wraz z babcią, osuwającą się coraz bardziej w demencję. Zuza nagle staje się dla babci swoją zmarłą matką i trafia na ślad tajemnicy sprzed lat. To opowieść o dwóch śledztwach - u Mariana to świat wspomnień z Afganistanu, u Zuzy - rozwikłanie tajemnicy śmierci matki.
To opowieść o tym, czy nieświadomość jest dobrodziejstwem czy przekleństwem. Maniek musi pogodzić się z przeszłością, by zacząć żyć, a nie wegetować, słuchając bułgarskiego rapu przy tanim alkoholu. Zuza z kolei czuje się niepełna bez wiedzy o swojej matce i o tym, co zdarzyło się kilkanaście lat wcześniej. Wciągające, a zakończenie - mimo że niedramatyczne - nie rozczarowuje.
Inne tego autora.
#87
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 15, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Maniek, prawie 40-letni weteran po kilku misjach w Afganistanie, wegetuje w sublokatorskiej klitce, bo nie jest w stanie wrócić psychicznie do życia wśród ludzi. Odwiedza dawnym kompanów, którzy albo na cmentarzu, albo - podobnie jak on - nie radzą sobie w cywilu. Unika rodziny, boi się z jakiegoś powodu widoku swojego chrześniaka. Próbuje spisać wspomnienia z misji, nie idzie mu, chociaż wziął solidną zaliczkę od wydawnictwa. Zuza, 24-letnia współlokatorka, przychodzi się do Mańka upijać. Pracuje w firmie produkującej gry, ale to, co ją zajmuje, to tajemnica jej rodziny. Matka zginęła lata temu w wypadku samochodowym, ojciec z wujem mieszkają wraz z babcią, osuwającą się coraz bardziej w demencję. Zuza nagle staje się dla babci swoją zmarłą matką i trafia na ślad tajemnicy sprzed lat. To opowieść o dwóch śledztwach - u Mariana to świat wspomnień z Afganistanu, u Zuzy - rozwikłanie tajemnicy śmierci matki.
To opowieść o tym, czy nieświadomość jest dobrodziejstwem czy przekleństwem. Maniek musi pogodzić się z przeszłością, by zacząć żyć, a nie wegetować, słuchając bułgarskiego rapu przy tanim alkoholu. Zuza z kolei czuje się niepełna bez wiedzy o swojej matce i o tym, co zdarzyło się kilkanaście lat wcześniej. Wciągające, a zakończenie - mimo że niedramatyczne - nie rozczarowuje.
Inne tego autora.
#87
Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 15, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[17.07.2021]
Te, co obserwują mnie na Instagramie (no ale jak to, nie wiedziałyście, że mam Insta?), zapewne oczekiwały, że pojawią się zdjęcia z Czech, albowiem byłam w Czechach. Dojdziemy do tego, ale zanim, wrócę jeszcze do połowy lipca, kiedy to udało się po prawie dwóch latach spotkać z inspirującą ekipą z @igerspoznan_, która ma wtyki w całym mieście i można wejść w miejsca, gdzie zwykle nie można. Do punktów obserwacyjnych z widokiem na miasto mogę dołączyć biurowiec Giant Office na Głogowskiej, z którego tarasów widać Dębiec, Grunwald i Centrum. Sam biurowiec jest też inspirującym miejscem do zabawy z fotografią - cegła, szkło, dużo geometrii i zabaw z perspektywą.
Korzystając z #instameet_giantoffice możecie zobaczyć zdjęcia innych fotografów, nie tylko z Poznania. Bardzo lubię obserwować, jak różnie ludzie patrzą na tę samą przestrzeń. Nie ma dwóch takich samych zdjęć, nawet jeśli każdy staje w tym samym miejscu.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 14, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
korona-poznania, photowalk
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[17.07.2021]
Te, co obserwują mnie na Instagramie (no ale jak to, nie wiedziałyście, że mam Insta?), zapewne oczekiwały, że pojawią się zdjęcia z Czech, albowiem byłam w Czechach. Dojdziemy do tego, ale zanim, wrócę jeszcze do połowy lipca, kiedy to udało się po prawie dwóch latach spotkać z inspirującą ekipą z @igerspoznan_, która ma wtyki w całym mieście i można wejść w miejsca, gdzie zwykle nie można. Do punktów obserwacyjnych z widokiem na miasto mogę dołączyć biurowiec Giant Office na Głogowskiej, z którego tarasów widać Dębiec, Grunwald i Centrum. Sam biurowiec jest też inspirującym miejscem do zabawy z fotografią - cegła, szkło, dużo geometrii i zabaw z perspektywą.
Korzystając z #instameet_giantoffice możecie zobaczyć zdjęcia innych fotografów, nie tylko z Poznania. Bardzo lubię obserwować, jak różnie ludzie patrzą na tę samą przestrzeń. Nie ma dwóch takich samych zdjęć, nawet jeśli każdy staje w tym samym miejscu.
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 14, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Fotografia+, Moje miasto -
Tagi:
korona-poznania, photowalk
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Guy Haines, obiecujący młody architekt, chce się ożenić z ukochaną Anną, jedzie więc do rodzinnego miasteczka Mercalf, żeby uzyskać zgodę na rozwód ze swoją pierwszą żoną, Miriam. Nie spodziewa się problemów, zwłaszcza że nie widziana od dawna Miriam oznajmiła, że jest z kimś innym w ciąży. W pociągu trafia na Charlesa Bruno, zdegenerowanego złotego młodzieńca, który niespodziewanie wpada na pomysł, żeby obaj panowie pozbyli się swoich problemów - Bruno zabije niewierną Miriam, a Haines skróci żywot ojca Bruno. Guy oczywiście otrząsa się na samą myśl, ucieka z pociągu, pozostawiając jednak czytaną właśnie książkę. Kiedy dowiaduje się, że ktoś zamordował Miriam, doskonale wie, kto dokonał tej zbrodni, ale ukrywa fakt znajomości z Charlesem przed całym światem, bo boi się oskarżenia o współudział. Jak się łatwo domyślić, Bruno ma go w garści i stopniowo wkręca się w krąg najbliższych znajomych architekta, wbija na bezczelnego na jego ślub z Anną, cały czas manipulując i szantażując coraz bardziej pogrążającego się w szaleństwie Hainesa, jednocześnie zapewniając go o swoim rosnącym braterskim (czy aby?) uczuciu do niego.
Jaka to jest męcząca opowieść! Bruno jest psychopatą, nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia (a jeśli, skutecznie je tłumi alkoholem), natomiast w Hainesie kotłują się emocje jak u Raskolnikowa. Niestety, podobnie jak u Raskolnikowa, zanika logika wraz z narastającą paranoją i poczuciem osaczenia, wkrada się chaos i przypadek. Morał z tej opowieści jest taki, że trzeba trzymać się z daleka od psychopatów, nie podawać żadnych informacji o sobie przypadkowym ludziom, a jeśli ktoś Wam zaproponuje udział w morderstwie, zwróćcie się do policji, a nie dawajcie się szantażować.
Inne tej autorki, inne z tej serii.
#86
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 12, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, cwa, kryminal, 2021, klub-srebrnego-klucza
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Guy Haines, obiecujący młody architekt, chce się ożenić z ukochaną Anną, jedzie więc do rodzinnego miasteczka Mercalf, żeby uzyskać zgodę na rozwód ze swoją pierwszą żoną, Miriam. Nie spodziewa się problemów, zwłaszcza że nie widziana od dawna Miriam oznajmiła, że jest z kimś innym w ciąży. W pociągu trafia na Charlesa Bruno, zdegenerowanego złotego młodzieńca, który niespodziewanie wpada na pomysł, żeby obaj panowie pozbyli się swoich problemów - Bruno zabije niewierną Miriam, a Haines skróci żywot ojca Bruno. Guy oczywiście otrząsa się na samą myśl, ucieka z pociągu, pozostawiając jednak czytaną właśnie książkę. Kiedy dowiaduje się, że ktoś zamordował Miriam, doskonale wie, kto dokonał tej zbrodni, ale ukrywa fakt znajomości z Charlesem przed całym światem, bo boi się oskarżenia o współudział. Jak się łatwo domyślić, Bruno ma go w garści i stopniowo wkręca się w krąg najbliższych znajomych architekta, wbija na bezczelnego na jego ślub z Anną, cały czas manipulując i szantażując coraz bardziej pogrążającego się w szaleństwie Hainesa, jednocześnie zapewniając go o swoim rosnącym braterskim (czy aby?) uczuciu do niego.
Jaka to jest męcząca opowieść! Bruno jest psychopatą, nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia (a jeśli, skutecznie je tłumi alkoholem), natomiast w Hainesie kotłują się emocje jak u Raskolnikowa. Niestety, podobnie jak u Raskolnikowa, zanika logika wraz z narastającą paranoją i poczuciem osaczenia, wkrada się chaos i przypadek. Morał z tej opowieści jest taki, że trzeba trzymać się z daleka od psychopatów, nie podawać żadnych informacji o sobie przypadkowym ludziom, a jeśli ktoś Wam zaproponuje udział w morderstwie, zwróćcie się do policji, a nie dawajcie się szantażować.
Inne tej autorki, inne z tej serii.
#86
Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 12, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panie, cwa, kryminal, 2021, klub-srebrnego-klucza
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[22.07.2021]
Pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie ruin zamku w Szymbarku na karcie telefonicznej, które swego czasu kolekcjonowałam (nie wstydzę się, chyba wszyscy zbierali w latach 90., natomiast nie mam pojęcia, gdzie jest moja kolekcja kart!). Myślałam, że od tego czasu udało się XIV-wieczny zamek nareperować, ale niestety nie. Z młodzieżą przeszliśmy pokrótce przez lekcję historii - o napadaniu na zamki i o Krzyżakach, niestety kwestia współczesnego imperatywu, zmuszającego ludzi do malowania wizerunku męskich genitaliów na murach, również zabytkowych, pozostała niewyjaśniona. Zamek można obejść powiedzmy, że dookoła, powiedzmy, bo jeden narożnik jest obrośnięty pokrzywą, nie ryzykowałam. Całość robi niesamowite wrażenie wielkością i rozmachem inwestycji. Nie ma tłumów.
Przypadkowi turyści dla pokazania skali
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 10, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
polska, szymbark
- 0 komentarzy
- Skomentuj
[22.07.2021]
Pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie ruin zamku w Szymbarku na karcie telefonicznej, które swego czasu kolekcjonowałam (nie wstydzę się, chyba wszyscy zbierali w latach 90., natomiast nie mam pojęcia, gdzie jest moja kolekcja kart!). Myślałam, że od tego czasu udało się XIV-wieczny zamek nareperować, ale niestety nie. Z młodzieżą przeszliśmy pokrótce przez lekcję historii - o napadaniu na zamki i o Krzyżakach, niestety kwestia współczesnego imperatywu, zmuszającego ludzi do malowania wizerunku męskich genitaliów na murach, również zabytkowych, pozostała niewyjaśniona. Zamek można obejść powiedzmy, że dookoła, powiedzmy, bo jeden narożnik jest obrośnięty pokrzywą, nie ryzykowałam. Całość robi niesamowite wrażenie wielkością i rozmachem inwestycji. Nie ma tłumów.
Przypadkowi turyści dla pokazania skali
GALERIA ZDJĘĆ.
Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 10, 2021
Link bezpośredni -
Kategorie:
Listy spod róży, Fotografia+ -
Tagi:
polska, szymbark
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Kolejny epizod z życia Marii Kostki, Amerykanki, która niespodziewanie stała się dziedziczką majątku rodzinnego w Czechach; trochę mi przeszkadza to, że mimo upływu dwóch lat od wydania poprzedniego tomiku, dalej jesteśmy w roku 1997, niedługo po śmierci księżniczki Diany. Odnaleziony w wyniku nieudanej kradzieży obraz, zwany w zamku “Pożarem w burdelu”, został zwrócony prawowitym właścicielom - holenderskiej rodzinie królewskiej, a rodzina Kostków zostaje zaproszona na uroczystość odsłonięcia dzieła. Ojciec, doczytawszy, ile stracił, nie jedzie, jego miejsce zajmuje więc - po kłótni - pani Cicha, która "konserwowała" obraz za pomocą mopa i orzechówki. Do Holandii jadą więc sfrustrowana milczeniem narzeczonego Maria, wiecznie pijana kucharka i nadużywająca psychotropów hrabina Vivien, zirytowana, bo córka nie chce się podzielić z nią diamentową biżuterią od starej ciotki. Sytuacja niespodziewanie się nie komplikuje, wizyta jest sukcesem, Maria wpada w oko przystojnemu Holendrowi, gdy wtem odzywa się milczący przez cały tom Max Laun i wszystko się komplikuje. Czy zdziwicie się, że więcej w następnym odcinku za kolejne dwa lata?
Inne tego autora tutaj.
#85
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 9, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj
Kolejny epizod z życia Marii Kostki, Amerykanki, która niespodziewanie stała się dziedziczką majątku rodzinnego w Czechach; trochę mi przeszkadza to, że mimo upływu dwóch lat od wydania poprzedniego tomiku, dalej jesteśmy w roku 1997, niedługo po śmierci księżniczki Diany. Odnaleziony w wyniku nieudanej kradzieży obraz, zwany w zamku “Pożarem w burdelu”, został zwrócony prawowitym właścicielom - holenderskiej rodzinie królewskiej, a rodzina Kostków zostaje zaproszona na uroczystość odsłonięcia dzieła. Ojciec, doczytawszy, ile stracił, nie jedzie, jego miejsce zajmuje więc - po kłótni - pani Cicha, która "konserwowała" obraz za pomocą mopa i orzechówki. Do Holandii jadą więc sfrustrowana milczeniem narzeczonego Maria, wiecznie pijana kucharka i nadużywająca psychotropów hrabina Vivien, zirytowana, bo córka nie chce się podzielić z nią diamentową biżuterią od starej ciotki. Sytuacja niespodziewanie się nie komplikuje, wizyta jest sukcesem, Maria wpada w oko przystojnemu Holendrowi, gdy wtem odzywa się milczący przez cały tom Max Laun i wszystko się komplikuje. Czy zdziwicie się, że więcej w następnym odcinku za kolejne dwa lata?
Inne tego autora tutaj.
#85
Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 9, 2021
Link bezpośredni -
Kategoria:
Czytam -
Tagi:
panowie, beletrystyka, 2021
- 0 komentarzy
- Skomentuj