Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

W czwartek Iława

[22.07.2021]

Iława składa się z Jezioraka i miasta dookoła. Teoretycznie można na Jezioraku zrobić rejs statkiem, ale w tym celu - jak w Ostródzie - trzeba odstać w tłumie, żeby kupić bilet, więc łatwo się domyślić, wybraliśmy z rodziną leniwe snucie się po okolicy, obiad i lody. Warto dowiadywać się w Informacji Turystycznej o zwiedzanie Ratusza, połączone z rejsem, wtedy się niekoniecznie trzeba tłoczyć. Najlepszy punkt w mieście to dla mnie dworzec Iława Główna, neogotycki ceglany budynek z pięknymi witrażami.

Jeziorak Urząd Miasta / Lokalesi z młodymi Urząd Miasta Wnętrza kościoła / Wnętrza dworca Jeziorak / Śledź po piracku, pyszka

Adresy:

  • Tawerna Kaper - kuchnia lokalna (sporo ryb), Jana III Sobieskiego 10
  • Parafia Rzymskokatolicka pw. Przemienienia Pańskiego - Kościelna 1
  • Urząd Miasta Iławy - Niepodległości 13
  • Iława Główna - Dworcowa 3

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 8, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, ilawa - 0 komentarzy - Skomentuj


W czwartek Iława

[22.07.2021]

Iława składa się z Jezioraka i miasta dookoła. Teoretycznie można na Jezioraku zrobić rejs statkiem, ale w tym celu - jak w Ostródzie - trzeba odstać w tłumie, żeby kupić bilet, więc łatwo się domyślić, wybraliśmy z rodziną leniwe snucie się po okolicy, obiad i lody. Warto dowiadywać się w Informacji Turystycznej o zwiedzanie Ratusza, połączone z rejsem, wtedy się niekoniecznie trzeba tłoczyć. Najlepszy punkt w mieście to dla mnie dworzec Iława Główna, neogotycki ceglany budynek z pięknymi witrażami.

Jeziorak Urząd Miasta / Lokalesi z młodymi Urząd Miasta Wnętrza kościoła / Wnętrza dworca Jeziorak / Śledź po piracku, pyszka

Adresy:

  • Tawerna Kaper - kuchnia lokalna (sporo ryb), Jana III Sobieskiego 10
  • Parafia Rzymskokatolicka pw. Przemienienia Pańskiego - Kościelna 1
  • Urząd Miasta Iławy - Niepodległości 13
  • Iława Główna - Dworcowa 3

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 8, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, ilawa - 0 komentarzy - Skomentuj


Terry Pratchett - Czarodzicielstwo

Kiedy rodzi się ósmy syn ósmego syna, gwarantowanie zostaje magiem (sprawdzić tylko, czy nie urodziła się dziewczynka). Teoretycznie na tym powinna sprawa się zakończyć, bo magowie zainteresowani są raczej rozkoszami stołu, a w łóżku długo i smacznie śpią, inaczej jednak było z Ipslorem Rudym, który - po uzyskaniu tytułu maga - odszedł z Niewidocznego Uniwersytetu i założył rodzinę. Więc, gdy narodził mu się ósmy syn, pojawił się na świecie Czarodziciel, mag nad magami, człowiek obdarzony całą mocą naturalnej magii. A że na dysku w zamierzchłych czasach już takie sytuacje się zdarzały (por. Wojny Magów), wszyscy usiłują uciec z Uniwersytetu i Ankh-Morpork, gdy 10-letni Coin ze swoim ojcem zaklętym w magiczną laskę pojawiają się w bramach. Jedyny opór stawia Kapelusz Nadrektora, który zmusza nieudanego maga Rincewinda do zabrania go w bezpieczne miejsce. W trakcie wyprawy spotykają Conenę - córkę Cohena Barbarzyńcy, która chciałaby być fryzjerką, ale geny nie dają jej spokoju, Nijela Niszczyciela, superbohatera, który nauczył się fachu z książek i nosi wełnianą bieliznę (obiecał mamie) oraz Kreozota, największego bogacza na Dysku, prywatnie poetę i hedonistę, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Bohaterem drugiego planu jest Bibliotekarz, może niezbyt elokwentny (“Uuk!”), ale skuteczny. Pojawia się epizodycznie Patrycjusz Vetinari, ale - na skutek wydarzeń - jego wspomnienia i udział w akcji są mocno ograniczone.

To może nie jest najbardziej udana fabularnie pozycja z cyklu - prosty motyw podróży w celu przegrupowania się i uzyskania stronników oraz finalna walka, zakończona w satysfakcjonujący sposób, ale po drodze jest mnóstwo smaczków - Czterej Jeźdźcy Apokralipsy w tawernie (“Bez niego jakoś nie idzie. Pięknie wchodził basem”), hipsterski dżin czy konflikt między Bogami Dysku a Lodowymi Gigantami.

Inne tego autora.

#84

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 7, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, sf-f, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Terry Pratchett - Czarodzicielstwo

Kiedy rodzi się ósmy syn ósmego syna, gwarantowanie zostaje magiem (sprawdzić tylko, czy nie urodziła się dziewczynka). Teoretycznie na tym powinna sprawa się zakończyć, bo magowie zainteresowani są raczej rozkoszami stołu, a w łóżku długo i smacznie śpią, inaczej jednak było z Ipslorem Rudym, który - po uzyskaniu tytułu maga - odszedł z Niewidocznego Uniwersytetu i założył rodzinę. Więc, gdy narodził mu się ósmy syn, pojawił się na świecie Czarodziciel, mag nad magami, człowiek obdarzony całą mocą naturalnej magii. A że na dysku w zamierzchłych czasach już takie sytuacje się zdarzały (por. Wojny Magów), wszyscy usiłują uciec z Uniwersytetu i Ankh-Morpork, gdy 10-letni Coin ze swoim ojcem zaklętym w magiczną laskę pojawiają się w bramach. Jedyny opór stawia Kapelusz Nadrektora, który zmusza nieudanego maga Rincewinda do zabrania go w bezpieczne miejsce. W trakcie wyprawy spotykają Conenę - córkę Cohena Barbarzyńcy, która chciałaby być fryzjerką, ale geny nie dają jej spokoju, Nijela Niszczyciela, superbohatera, który nauczył się fachu z książek i nosi wełnianą bieliznę (obiecał mamie) oraz Kreozota, największego bogacza na Dysku, prywatnie poetę i hedonistę, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Bohaterem drugiego planu jest Bibliotekarz, może niezbyt elokwentny (“Uuk!”), ale skuteczny. Pojawia się epizodycznie Patrycjusz Vetinari, ale - na skutek wydarzeń - jego wspomnienia i udział w akcji są mocno ograniczone.

To może nie jest najbardziej udana fabularnie pozycja z cyklu - prosty motyw podróży w celu przegrupowania się i uzyskania stronników oraz finalna walka, zakończona w satysfakcjonujący sposób, ale po drodze jest mnóstwo smaczków - Czterej Jeźdźcy Apokralipsy w tawernie (“Bez niego jakoś nie idzie. Pięknie wchodził basem”), hipsterski dżin czy konflikt między Bogami Dysku a Lodowymi Gigantami.

Inne tego autora.

#84

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota sierpień 7, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, sf-f, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


W środę również Olsztynek

[21.07.2021]

Zamek Krzyżacki w Olsztynku jest wymieniany wszędzie jako najbardziej prestiżowy zabytek, problem w tym, że dopiero drobnym druczkiem jest wspomniane, że nie da się go zwiedzić, bo jest w nim szkoła publiczna. Można wejść na podwórko, wskazać młodzieży, że okratowana studnia służyła do przetrzymywania niegrzecznych dzieci, młodzież z kolei zachwyci się zabytkowym traktorem, kontakt z historią zaliczony. Wejść można za to do muzeum opodal, gdzie bardzo przyjemna wystawa obrazów Janusza Knorowskiego “Furmanka, stodoła i… bociany”, gdzie można zobaczyć urocze i ciekawe technicznie krajobrazy polskiej wsi. Oczywiście ulubiony obraz - studnia z kotem, gdzie kot jest sprytnie wkomponowany w cień, ilustrując anegdotkę o poszukiwaniu czarnego kota w ciemnym pokoju (zdjęcia poglądowe poniżej). W ramach niedrogiego biletu (w czwartki darmo) można obejrzeć też wnętrza Domu Mrongowiusza, gdzie - dzięki sprytnemu zabiegowi z replikami z płyty wiórowej - wolno usiąść, a nawet się położyć, czy porysować piórem albo za pomocą rajzbretu.

Wieża widokowa za sprawą dobrej Unii Europejskiej została entuzjastycznie zaakceptowana, ponieważ została wyposażona w windę i rodzina nie sarkała na mnie za bardzo, skoro nie musieli wchodzić schodami na 6 piętro. Widoki na miasto urokliwe, aczkolwiek przez szybkę, do tego bez opłat. U podnóża warzywniak, kupiłam sobie pierwszy słonecznik w tym sezonie.

Trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno, że do Skansenu Budownictwa Ludowego wybrałam się akurat w ten dzień, kiedy był wstęp wolny, a płaciło się tylko za parking (a i to na zaufanie, bo parking bez bramek). Trochę słabo, bo na taki pomysł wpadły tłumy, na szczęście teren skansenu jest ogromny i nie trzeba się tłoczyć. Klimatyczne domy, kościół z golizną (patrz galeria), jeżówki, rudbekie i zioła generowały stada pszczół i motyli, małe kaczuszki i całkiem duże kaczki z fryzurami prosto z lat 60., konie i garnki na płotach. Sympatyczne miejsce na spacer, nawet jak się nie przepada za wsią.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 6, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, olsztynek, sztuka - 0 komentarzy - Skomentuj


W środę również Olsztynek

[21.07.2021]

Zamek Krzyżacki w Olsztynku jest wymieniany wszędzie jako najbardziej prestiżowy zabytek, problem w tym, że dopiero drobnym druczkiem jest wspomniane, że nie da się go zwiedzić, bo jest w nim szkoła publiczna. Można wejść na podwórko, wskazać młodzieży, że okratowana studnia służyła do przetrzymywania niegrzecznych dzieci, młodzież z kolei zachwyci się zabytkowym traktorem, kontakt z historią zaliczony. Wejść można za to do muzeum opodal, gdzie bardzo przyjemna wystawa obrazów Janusza Knorowskiego “Furmanka, stodoła i… bociany”, gdzie można zobaczyć urocze i ciekawe technicznie krajobrazy polskiej wsi. Oczywiście ulubiony obraz - studnia z kotem, gdzie kot jest sprytnie wkomponowany w cień, ilustrując anegdotkę o poszukiwaniu czarnego kota w ciemnym pokoju (zdjęcia poglądowe poniżej). W ramach niedrogiego biletu (w czwartki darmo) można obejrzeć też wnętrza Domu Mrongowiusza, gdzie - dzięki sprytnemu zabiegowi z replikami z płyty wiórowej - wolno usiąść, a nawet się położyć, czy porysować piórem albo za pomocą rajzbretu.

Wieża widokowa za sprawą dobrej Unii Europejskiej została entuzjastycznie zaakceptowana, ponieważ została wyposażona w windę i rodzina nie sarkała na mnie za bardzo, skoro nie musieli wchodzić schodami na 6 piętro. Widoki na miasto urokliwe, aczkolwiek przez szybkę, do tego bez opłat. U podnóża warzywniak, kupiłam sobie pierwszy słonecznik w tym sezonie.

Trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno, że do Skansenu Budownictwa Ludowego wybrałam się akurat w ten dzień, kiedy był wstęp wolny, a płaciło się tylko za parking (a i to na zaufanie, bo parking bez bramek). Trochę słabo, bo na taki pomysł wpadły tłumy, na szczęście teren skansenu jest ogromny i nie trzeba się tłoczyć. Klimatyczne domy, kościół z golizną (patrz galeria), jeżówki, rudbekie i zioła generowały stada pszczół i motyli, małe kaczuszki i całkiem duże kaczki z fryzurami prosto z lat 60., konie i garnki na płotach. Sympatyczne miejsce na spacer, nawet jak się nie przepada za wsią.

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu piątek sierpień 6, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, olsztynek, sztuka - 0 komentarzy - Skomentuj


Tomasz Helner - Komisarz Bonetti szuka Magdaleny

Tomasz Helner to jeden z pseudonimów Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, łatwo się domyślić po zamiłowaniu ZZZ do Włoch (i pięknych pań).

Magdalena, młoda i niespecjalnie rozważna[1], jedzie do Rzymu na spotkanie z mężem, który ma wyjść po nią na stację i dowieźć do Neapolu, w którym pracuje. Niestety męża nie ma, bo - czego oczywiście Magda nie wie - jego gospodyni zapomniała oddać mu telegram, więc niezasobna finansowo chwyta się okazji i jedzie samochodem z przygodnie poznaną parą Szwajcarów - Edwinem i Karoliną Walderami, którzy cudownym zbiegiem okoliczności planują wycieczkę w dół półwyspu. Najpierw jednak jadą do willi pod Rzym, gdzie zmęczona kilkudziesięcioma godzinami w pociągu Magdalena zasypia, a gdy się budzi, znajduje zwłoki Edwina. Porywają ją gangsterzy, wiozą nie wiadomo gdzie, po czym okazuje się, że wzięto ją za niejaką Ingryd, Szwedkę zajmującą się przemytem narkotyków. Magda zostaje uprowadzona przez szefa gangu, niejakiego Nordona, który szantażuje ją sfingowanymi dowodami jej udziału w morderstwie Edwina, ale też twierdzi, że się w niej zakochał[2], tyle że jest dżentelmenem, nie pcha się do jej sypialni, tylko czeka, aż i ona zachwyci się jego opalonym i umięśnionym ciałem. Plan bezbłędny, Magdalena oczywiście ma syndrom sztokholmski[3] (aczkolwiek znudzona trywialnym pięknem wyspy tęskni za Polską[4]), tyle że Stefan, bezsensownie kręcący się po Rzymie w poszukiwaniu zaginionej żony, trafia przypadkiem - przez wuja swojego kolegi - na piękną signorę Manganello[5], która okazuje się należeć do tego samego gangu. Przed konsumpcją znajomości ustrzega Stefana tylko fakt, że ktoś signorę znienacka morduje.

Widzę dużo podobieństw do "Całego zdania nieboszczyka" Chmielewskiej; Magdalena jest łudząco podobna do jednej z przestępczyń, przez co Walderowie wyłuskują ją na dworcu i wplątują w intrygę, pojawia się też motyw samotnej ucieczki chybotliwą łódką z wyspy. Reszta akcji jest raczej przypadkowa - kolega Stefana nieświadomie prowadzi go do wuja-gangstera, a Bonetti - fan malarstwa - prywatnie trafia na doroczną wystawę obrazów na via Margutta, gdzie znajduje portret Yngrid. Oczywiście włoska policja w ogóle nie podejrzewa Stefana ani Magdaleny o bycie w szajce, ponieważ to biedni Polacy.

Się je: suchą kiełbasę i jajka na twardo (w pociągu), świeże bułeczki z szynką i serem (we włoskiej restauracji), zimne karczochy i sandwicze z szynką oraz ciasto biszkoptowe (w willi Szwajcarów), kawę, grzanki, masło i marmeladę (w kawiarni), makaron i twarde, wysmażone na oliwie mięso (na odludnej wyspie), doskonałe ravioli, wyśmienite risotto i smażone karczochy oraz budyń czekoladowy z biszkoptami (Eleonora, żona komisarza Bonnettiego), skromna zupa z soczewicy i omlecik z groszkiem, zupę ryżową i rybę smażoną, pływającą niesmacznie w oliwie i w pomidorowym sosie, pomarańcze, drożdżowe bułki (na śniadanie), zimne mięsa, pieczone kurczęta sery i owoce, różne gatunki win, ciasta, słodycze (u barona). Cała rzecz kończy się ucztą u Bonettiego, gdzie Eleonora upiekła trzy kury, do tego smażone kartofle, sałata, a na deser zrobiła tort orzechowy.
Się pije: czaj serwowany przez rosyjskiego konduktora w pociągu Warszawa-Wiedeń-Rzym, wermuth, koniak, whisky, martini dry.
Patriotycznie: Na zakończenie rozmowy uprzejmy pocztowiec powiedział, że bardzo lubi Polaków i ceni ich za męstwo, odwagę i miłość ojczyzny. — My, Włosi, mamy wiele wspólnego z wami, Polakami.
Się pali: cygara (Bonetti), Nazionale (Franco).
Szowinizm powszechny: Bonetti zwrócił uwagę na fakt, że nic z tych wszystkich przedmiotów nie wskazywało na obecność kobiety. Wiedział przecież z własnego doświadczenia, ile przedstawicielki płci pięknej potrafią gromadzić niepotrzebnych gratów.

Wolski w tej chwili poczuł, że jest bardzo głodny. — Z przyjemnością, ale pod warunkiem, że to ja panią zapraszam. Jestem Polakiem, a u nas w Polsce jest taki zwyczaj, że mężczyzna zaprasza kobietę.

Etyka gangstera: Największe fortuny na świecie zaczynały się przeważnie od niezbyt czystych machinacji, od oszustw, kradzieży, nawet od zbrodni. Jakbyśmy się zaczęli doszukiwać rodowodu majątków miliarderów amerykańskich to zapewniam panią, że doszukalibyśmy się gangsterskich metod ich samych albo ich przodków. Widzi pani, ja jestem o tyle uczciwszy, w swym działaniu, że nie udaję człowieka uczciwego, nie każę ludziom otaczać się czcią i szacunkiem.

[1]

(...) może kokietować spokojnie innych mężczyzn, pewna, iż masywna sylwetka Stefana zapewni jej należyty szacunek otoczenia Wiedziała, że zawsze ją ochroni, że wydobędzie ją z każdej trudnej sytuacji, w jakiej może się znaleźć dzięki swej wrodzonej lekkomyślności Tak bardzo lubiła być lekkomyślną. Taką ogromną przyjemność sprawiało jej nieliczenie się z konsekwencjami niezbyt przemyślanych i niezbyt rozsądnych czynów. (...) Mimo, że groziło jej nieznane niebezpieczeństwo, cała ta historia zaczynała ją ekscytować. Przypominała sobie podobne sceny, oglądane wielokrotnie na ekranie i wyobrażała sobie jak jej przyjaciółki zzielenieją z zazdrości, kiedy będzie opowiadała swoją sensacyjną przygodę. Widziała już niedowierzający uśmieszek Leny i zawiedzione spojrzenie Baśki, która z zapartym tchem będzie czekała na scenę gwałtu. — E, nawet cię nie zgwałcili — powie z pogardą. —Też mi gangsterzy.

[2] Nie był człowiekiem sentymentalnym i potrafił zabijać z zimnym wyrachowaniem, strzelać jednak do bezbronnej dziewczyny, a potem ciało topić w jeziorze... Nie. To mu się wydawało niesmaczne, jakieś po prostu nietaktowne. Pochodził z dobrej rodziny i nawet w swej zbrodniczej działalności lubił utrzymywać, jak mówił, wytworny styl. Ojciec jego był austriackim baronem, a matka angielską lady. Musiał przecież szanować swe arystokratyczne tradycje.

[3] (...) I nagle złapała się na tym, że dla tego człowieka zaczyna odczuwać coś w rodzaju sympatii. (...) Nie widziała już w nim bezwzględnego, idącego po trupach gangstera, ale ofiarę przeciwności życiowych, fatalnych zbiegów okoliczności, przypadkowych powikłań. (...) Człowiek to dziwne stworzenie, często ulega złudzeniom, a jeszcze częściej jest nieświadomym niewolnikiem utartych obyczajów. Utarło się, iż uczciwa, szanująca się kobieta powinna kochać męża, no i kobieta wmawia w siebie, że tak jest istotnie, chociażby jej rzeczywiste uczucia wcale się nie pokrywały z tym założeniem.

[4] Prawie z nienawiścią patrzyła na niebieskie morze, na porcelanowy błękit nieba i na sypiące złotym blaskiem słońce. Dosyć już miała tego słodkiego, pocztówkowego krajobrazu, dosyć upałów, dosyć makaronu z pomidorowym sosem. Marzyła o tym, żeby jak najprędzej wrócić do kraju, zobaczyć prawdziwy las, prawdziwą wieś, prawdziwe, ogromne łany zbóż, ożywione czerwienią maków. Tęskniła też za krwistym befsztykiem wielkim jak dłoń, za młodymi kartoflami i, za razowym chlebem i za talerzem barszczu. Żona rybaka niezmiennie smażyła ryby na oliwie i gotowała makaron.

[5] Była tak piękna, że Wolski aż się zmieszał, a Alberto wpatrzył się w nią oszołomiony i z trudem wykrztusił grzecznościowe słowa powitania. Wysoka, postawna, świetnie zbudowana. Jasno blond, gęste, nietlenione włosy upięte w wysoki kok kontrastowały w niepokojący sposób z ogromnymi zupełnie czarnymi oczami o miękkim, aksamitnym połysku. (...) Profil greckiej bogini. Usta mocno zarysowane, zmysłowe.

Inne tego autora, inne z tej serii.

#83

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 5, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, prl, kryminal, 2021, klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


Tomasz Helner - Komisarz Bonetti szuka Magdaleny

Tomasz Helner to jeden z pseudonimów Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, łatwo się domyślić po zamiłowaniu ZZZ do Włoch (i pięknych pań).

Magdalena, młoda i niespecjalnie rozważna[1], jedzie do Rzymu na spotkanie z mężem, który ma wyjść po nią na stację i dowieźć do Neapolu, w którym pracuje. Niestety męża nie ma, bo - czego oczywiście Magda nie wie - jego gospodyni zapomniała oddać mu telegram, więc niezasobna finansowo chwyta się okazji i jedzie samochodem z przygodnie poznaną parą Szwajcarów - Edwinem i Karoliną Walderami, którzy cudownym zbiegiem okoliczności planują wycieczkę w dół półwyspu. Najpierw jednak jadą do willi pod Rzym, gdzie zmęczona kilkudziesięcioma godzinami w pociągu Magdalena zasypia, a gdy się budzi, znajduje zwłoki Edwina. Porywają ją gangsterzy, wiozą nie wiadomo gdzie, po czym okazuje się, że wzięto ją za niejaką Ingryd, Szwedkę zajmującą się przemytem narkotyków. Magda zostaje uprowadzona przez szefa gangu, niejakiego Nordona, który szantażuje ją sfingowanymi dowodami jej udziału w morderstwie Edwina, ale też twierdzi, że się w niej zakochał[2], tyle że jest dżentelmenem, nie pcha się do jej sypialni, tylko czeka, aż i ona zachwyci się jego opalonym i umięśnionym ciałem. Plan bezbłędny, Magdalena oczywiście ma syndrom sztokholmski[3] (aczkolwiek znudzona trywialnym pięknem wyspy tęskni za Polską[4]), tyle że Stefan, bezsensownie kręcący się po Rzymie w poszukiwaniu zaginionej żony, trafia przypadkiem - przez wuja swojego kolegi - na piękną signorę Manganello[5], która okazuje się należeć do tego samego gangu. Przed konsumpcją znajomości ustrzega Stefana tylko fakt, że ktoś signorę znienacka morduje.

Widzę dużo podobieństw do "Całego zdania nieboszczyka" Chmielewskiej; Magdalena jest łudząco podobna do jednej z przestępczyń, przez co Walderowie wyłuskują ją na dworcu i wplątują w intrygę, pojawia się też motyw samotnej ucieczki chybotliwą łódką z wyspy. Reszta akcji jest raczej przypadkowa - kolega Stefana nieświadomie prowadzi go do wuja-gangstera, a Bonetti - fan malarstwa - prywatnie trafia na doroczną wystawę obrazów na via Margutta, gdzie znajduje portret Yngrid. Oczywiście włoska policja w ogóle nie podejrzewa Stefana ani Magdaleny o bycie w szajce, ponieważ to biedni Polacy.

Się je: suchą kiełbasę i jajka na twardo (w pociągu), świeże bułeczki z szynką i serem (we włoskiej restauracji), zimne karczochy i sandwicze z szynką oraz ciasto biszkoptowe (w willi Szwajcarów), kawę, grzanki, masło i marmeladę (w kawiarni), makaron i twarde, wysmażone na oliwie mięso (na odludnej wyspie), doskonałe ravioli, wyśmienite risotto i smażone karczochy oraz budyń czekoladowy z biszkoptami (Eleonora, żona komisarza Bonnettiego), skromna zupa z soczewicy i omlecik z groszkiem, zupę ryżową i rybę smażoną, pływającą niesmacznie w oliwie i w pomidorowym sosie, pomarańcze, drożdżowe bułki (na śniadanie), zimne mięsa, pieczone kurczęta sery i owoce, różne gatunki win, ciasta, słodycze (u barona). Cała rzecz kończy się ucztą u Bonettiego, gdzie Eleonora upiekła trzy kury, do tego smażone kartofle, sałata, a na deser zrobiła tort orzechowy.
Się pije: czaj serwowany przez rosyjskiego konduktora w pociągu Warszawa-Wiedeń-Rzym, wermuth, koniak, whisky, martini dry.
Patriotycznie: Na zakończenie rozmowy uprzejmy pocztowiec powiedział, że bardzo lubi Polaków i ceni ich za męstwo, odwagę i miłość ojczyzny. — My, Włosi, mamy wiele wspólnego z wami, Polakami.
Się pali: cygara (Bonetti), Nazionale (Franco).
Szowinizm powszechny: Bonetti zwrócił uwagę na fakt, że nic z tych wszystkich przedmiotów nie wskazywało na obecność kobiety. Wiedział przecież z własnego doświadczenia, ile przedstawicielki płci pięknej potrafią gromadzić niepotrzebnych gratów.

Wolski w tej chwili poczuł, że jest bardzo głodny. — Z przyjemnością, ale pod warunkiem, że to ja panią zapraszam. Jestem Polakiem, a u nas w Polsce jest taki zwyczaj, że mężczyzna zaprasza kobietę.

Etyka gangstera: Największe fortuny na świecie zaczynały się przeważnie od niezbyt czystych machinacji, od oszustw, kradzieży, nawet od zbrodni. Jakbyśmy się zaczęli doszukiwać rodowodu majątków miliarderów amerykańskich to zapewniam panią, że doszukalibyśmy się gangsterskich metod ich samych albo ich przodków. Widzi pani, ja jestem o tyle uczciwszy, w swym działaniu, że nie udaję człowieka uczciwego, nie każę ludziom otaczać się czcią i szacunkiem.

[1]

(...) może kokietować spokojnie innych mężczyzn, pewna, iż masywna sylwetka Stefana zapewni jej należyty szacunek otoczenia Wiedziała, że zawsze ją ochroni, że wydobędzie ją z każdej trudnej sytuacji, w jakiej może się znaleźć dzięki swej wrodzonej lekkomyślności Tak bardzo lubiła być lekkomyślną. Taką ogromną przyjemność sprawiało jej nieliczenie się z konsekwencjami niezbyt przemyślanych i niezbyt rozsądnych czynów. (...) Mimo, że groziło jej nieznane niebezpieczeństwo, cała ta historia zaczynała ją ekscytować. Przypominała sobie podobne sceny, oglądane wielokrotnie na ekranie i wyobrażała sobie jak jej przyjaciółki zzielenieją z zazdrości, kiedy będzie opowiadała swoją sensacyjną przygodę. Widziała już niedowierzający uśmieszek Leny i zawiedzione spojrzenie Baśki, która z zapartym tchem będzie czekała na scenę gwałtu. — E, nawet cię nie zgwałcili — powie z pogardą. —Też mi gangsterzy.

[2] Nie był człowiekiem sentymentalnym i potrafił zabijać z zimnym wyrachowaniem, strzelać jednak do bezbronnej dziewczyny, a potem ciało topić w jeziorze... Nie. To mu się wydawało niesmaczne, jakieś po prostu nietaktowne. Pochodził z dobrej rodziny i nawet w swej zbrodniczej działalności lubił utrzymywać, jak mówił, wytworny styl. Ojciec jego był austriackim baronem, a matka angielską lady. Musiał przecież szanować swe arystokratyczne tradycje.

[3] (...) I nagle złapała się na tym, że dla tego człowieka zaczyna odczuwać coś w rodzaju sympatii. (...) Nie widziała już w nim bezwzględnego, idącego po trupach gangstera, ale ofiarę przeciwności życiowych, fatalnych zbiegów okoliczności, przypadkowych powikłań. (...) Człowiek to dziwne stworzenie, często ulega złudzeniom, a jeszcze częściej jest nieświadomym niewolnikiem utartych obyczajów. Utarło się, iż uczciwa, szanująca się kobieta powinna kochać męża, no i kobieta wmawia w siebie, że tak jest istotnie, chociażby jej rzeczywiste uczucia wcale się nie pokrywały z tym założeniem.

[4] Prawie z nienawiścią patrzyła na niebieskie morze, na porcelanowy błękit nieba i na sypiące złotym blaskiem słońce. Dosyć już miała tego słodkiego, pocztówkowego krajobrazu, dosyć upałów, dosyć makaronu z pomidorowym sosem. Marzyła o tym, żeby jak najprędzej wrócić do kraju, zobaczyć prawdziwy las, prawdziwą wieś, prawdziwe, ogromne łany zbóż, ożywione czerwienią maków. Tęskniła też za krwistym befsztykiem wielkim jak dłoń, za młodymi kartoflami i, za razowym chlebem i za talerzem barszczu. Żona rybaka niezmiennie smażyła ryby na oliwie i gotowała makaron.

[5] Była tak piękna, że Wolski aż się zmieszał, a Alberto wpatrzył się w nią oszołomiony i z trudem wykrztusił grzecznościowe słowa powitania. Wysoka, postawna, świetnie zbudowana. Jasno blond, gęste, nietlenione włosy upięte w wysoki kok kontrastowały w niepokojący sposób z ogromnymi zupełnie czarnymi oczami o miękkim, aksamitnym połysku. (...) Profil greckiej bogini. Usta mocno zarysowane, zmysłowe.

Inne tego autora, inne z tej serii.

#83

Napisane przez Zuzanka w dniu czwartek sierpień 5, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panowie, prl, kryminal, 2021, klub-srebrnego-klucza - 0 komentarzy - Skomentuj


Danuta Frey - Dom, w którym straszy

Ewa wzywa 07, zeszyt 146

Ostatni z cyklu! Czas na małe podsumowanie i prosecco.

Uzupełnienie braków, przeczytanie i spisanie całości zajęło mi prawie trzy lata - zaczęłam w lipcu 2019, skończyłam w czerwcu 2021.
25% tomików (36) napisały kobiety, 75% mężczyźni.
Rekordziści wśród autorów:
  • Zygmunt Zeydler-Zborowski - 11
  • Danuta Frey (raz jako Frey-Majewska) - 8
  • Helena Sekuła (raz jako Turbacz) - 7
  • Jerzy Edigey - 6

Spis osób:

  • Piotr Walczak - z wykształcenia historyk sztuki, z zawodu marszand, Polonus z Wiednia
  • Kazimierz Zych (ps. Introligator) - wysokie czoło z czarnym znamieniem na prawej stronie, zaostrzony nos i policzki jak suchotnik
  • proboszcz z Górska - siwy i nieco przygarbiony
  • Czyżewski - organista, niepozorny mężczyzna o rzadkich włosach przyklejonych do czaszki, grube okulary w staromodnej drucianej oprawie
  • Baśka - bufetowa, apetyczna brunetka w różowej obcisłej bluzce, klamerki w kształcie stokrotek w długich, ciemnych włosach
  • Janek Brylak (pan Janek) - właściciel strzelnicy i kawiarni, brat panny Basi, pospolita twarz, obcisła koszula w kratkę, czarna chusta na szyi i dżinsy z metalowymi napami
  • Wacław N. (ps. Jubiler) - nieoficjalnie zajmuje się importem i eksportem
  • Szczęsny/Feliks Koterba - niegdyś popularny aktor, starszy, o długiej kostycznej twarzy, z profilu przypomina sępa
  • Adam Bolesta - kiepski aktor, zachodzi do Basi, ciemne, gładko zaczesane włosy, przystojna twarz o regularnych rysach, podobny do Alaina Delona
  • W. Smolarski - ajent kiosku ze słodyczami na Zamkowej Górze, zięć Koterby, krępy, łysiejący blondyn o pucołowatej twarzy
  • wikary z Górska - młody, blada piegowata twarz, kręcone rudawe włosy
  • kapitan Maciek - współpracownik Walczaka

Walczak, emigrant z Austrii, przyjeżdża do małego miasteczka, Górska, i rozpytuje dyskretnie o srebrne wyroby. Dyskretnie, bo kilka lat wcześniej miała miejsce zuchwała kradzież w lokalnym kościele; przestępstwo przypisano organiście, który zniknął w dniu kradzieży. Budzi to niepokój mieszkańców, niektórzy się zasobnym Polonusem interesują dość intensywnie, w tym panna Basia, barmanka, która nie waha się nawet wskoczyć do łóżka Walczaka, żeby przegrzebać jego rzeczy. Kiedy przypadkiem zostają znalezione zwłoki organisty, wiadomo już, że za kradzież odpowiada ktoś z miasteczka, a wszystkie wątki prowadzą do opuszczonego domu w Pustelniku pod Warszawą. Jak się łatwo domyślić, Walczak jest tajniakiem, a dodatkowo lowelasem[1], twardzielem, którego zapalenie wyrostka nie zwalnia z pracy.

Się pije: kawę i colę, likier pomarańczowy pod czekoladowe herbatniki, koniak (ale tylko 25g, bo autem).
Się klei: włosy na cukier.
Się słucha: Madonny.
Się łyka: gardan na ból głowy i ropne zapalenie wyrostka.
Się jeździ: porschem, nyską, daihatsu, polonezem.

[1]

- Złotko, zawsze powtarzam, żę takie pięknie jak pani kobiety w żadnych wypadku nie powinny się wtrącać ani do polityki, ani do interesów. Bozia stworzyła je do zupełnie czego innego. A ja, przysięgam, należę do facetów, którzy potrafią to docenić. Sama się pani może o tym przekonać.
[Po czym rzucił obietnicami przejażdżki do Krakowa, obiadu u Wierzynka i kawy u Hawełki].
Sytuacja zaczęła się klarować i nie byłbym mężczyzną, gdybym tego nie zrozumiał...
Pielęgniarka była nieprzyzwoicie młoda. Miała zgrabne nogi (...)

Inne tej autorki, inne z tego cyklu.

#82

Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 4, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, prl, kryminal, 2021 - 2 komentarze - Skomentuj


Danuta Frey - Dom, w którym straszy

Ewa wzywa 07, zeszyt 146

Ostatni z cyklu! Czas na małe podsumowanie i prosecco.

Uzupełnienie braków, przeczytanie i spisanie całości zajęło mi prawie trzy lata - zaczęłam w lipcu 2019, skończyłam w czerwcu 2021.
25% tomików (36) napisały kobiety, 75% mężczyźni.
Rekordziści wśród autorów:
  • Zygmunt Zeydler-Zborowski - 11
  • Danuta Frey (raz jako Frey-Majewska) - 8
  • Helena Sekuła (raz jako Turbacz) - 7
  • Jerzy Edigey - 6

Spis osób:

  • Piotr Walczak - z wykształcenia historyk sztuki, z zawodu marszand, Polonus z Wiednia
  • Kazimierz Zych (ps. Introligator) - wysokie czoło z czarnym znamieniem na prawej stronie, zaostrzony nos i policzki jak suchotnik
  • proboszcz z Górska - siwy i nieco przygarbiony
  • Czyżewski - organista, niepozorny mężczyzna o rzadkich włosach przyklejonych do czaszki, grube okulary w staromodnej drucianej oprawie
  • Baśka - bufetowa, apetyczna brunetka w różowej obcisłej bluzce, klamerki w kształcie stokrotek w długich, ciemnych włosach
  • Janek Brylak (pan Janek) - właściciel strzelnicy i kawiarni, brat panny Basi, pospolita twarz, obcisła koszula w kratkę, czarna chusta na szyi i dżinsy z metalowymi napami
  • Wacław N. (ps. Jubiler) - nieoficjalnie zajmuje się importem i eksportem
  • Szczęsny/Feliks Koterba - niegdyś popularny aktor, starszy, o długiej kostycznej twarzy, z profilu przypomina sępa
  • Adam Bolesta - kiepski aktor, zachodzi do Basi, ciemne, gładko zaczesane włosy, przystojna twarz o regularnych rysach, podobny do Alaina Delona
  • W. Smolarski - ajent kiosku ze słodyczami na Zamkowej Górze, zięć Koterby, krępy, łysiejący blondyn o pucołowatej twarzy
  • wikary z Górska - młody, blada piegowata twarz, kręcone rudawe włosy
  • kapitan Maciek - współpracownik Walczaka

Walczak, emigrant z Austrii, przyjeżdża do małego miasteczka, Górska, i rozpytuje dyskretnie o srebrne wyroby. Dyskretnie, bo kilka lat wcześniej miała miejsce zuchwała kradzież w lokalnym kościele; przestępstwo przypisano organiście, który zniknął w dniu kradzieży. Budzi to niepokój mieszkańców, niektórzy się zasobnym Polonusem interesują dość intensywnie, w tym panna Basia, barmanka, która nie waha się nawet wskoczyć do łóżka Walczaka, żeby przegrzebać jego rzeczy. Kiedy przypadkiem zostają znalezione zwłoki organisty, wiadomo już, że za kradzież odpowiada ktoś z miasteczka, a wszystkie wątki prowadzą do opuszczonego domu w Pustelniku pod Warszawą. Jak się łatwo domyślić, Walczak jest tajniakiem, a dodatkowo lowelasem[1], twardzielem, którego zapalenie wyrostka nie zwalnia z pracy.

Się pije: kawę i colę, likier pomarańczowy pod czekoladowe herbatniki, koniak (ale tylko 25g, bo autem).
Się klei: włosy na cukier.
Się słucha: Madonny.
Się łyka: gardan na ból głowy i ropne zapalenie wyrostka.
Się jeździ: porschem, nyską, daihatsu, polonezem.

[1]

- Złotko, zawsze powtarzam, żę takie pięknie jak pani kobiety w żadnych wypadku nie powinny się wtrącać ani do polityki, ani do interesów. Bozia stworzyła je do zupełnie czego innego. A ja, przysięgam, należę do facetów, którzy potrafią to docenić. Sama się pani może o tym przekonać.
[Po czym rzucił obietnicami przejażdżki do Krakowa, obiadu u Wierzynka i kawy u Hawełki].
Sytuacja zaczęła się klarować i nie byłbym mężczyzną, gdybym tego nie zrozumiał...
Pielęgniarka była nieprzyzwoicie młoda. Miała zgrabne nogi (...)

Inne tej autorki, inne z tego cyklu.

#82

Napisane przez Zuzanka w dniu środa sierpień 4, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, prl, kryminal, 2021 - 2 komentarze - Skomentuj