Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Marianna Szymusiak - Zemsta

Ewa wzywa 07, zeszyt 145

Spis osób:

  • Martyna Szamiłło - drobna 30-latka o szarych oczach i dość dziecinnie wyglądającej twarzy, wściekła wygląda jak harpia
  • Rysiek - szwagier Martyny, internowany w Białołęce
  • Magda - siostra Martyny, żona Ryśka
  • Szamiłło senior - ojciec Martyny i Magdy, z przeszłością w partyzantce
  • Stach Sliwiński - leśniczy, przyjaciel ojca Martyny z czasów partyzantki
  • Śliwińska - leśniczyna, zaciąga po kresowemu
  • Grzegorz Markowski - serdeczny przyjaciel Martyny
  • Witold Otecki - mąż Martyny, z zawodu wicedyrektor, jak z żurnala dla podstarzałych playboyów
  • Patrycja Barańska - nowa flama Oteckiego, wygląda na kobitkę, co do dziesięciu nie umie zliczyć
  • Cezary Kraczek - dyrektor szpitala w Wydarzynie, z wyglądu raczej rzeźnik, a nie lekarz, z wydatnym, mięsistym czerwonym nosem
  • Szul - osobisty parobek Oteckiego
  • Basia Haczkowska - organizuje w Paryżu dary dla Polaków
  • Bolesław Nowak - komendant posterunku MO w Wydarzynie, śniady i przysadzisty, z charakteru porywczy i ostry
  • Andrzej Zieliński - przyrodni brat Bolesława, oceanograf, z wyglądu typowy Szwed, nieśmiały flegmatyk
  • Zośka Nowakowa - żona komendanta, zna bieżące plotki
  • Napoleon (Poldek, zwany Waterloo) - prokurator z Pruszkowa, młody, Nowak uważał go za stażystę
  • kapitan Niziołek

Stan wojenny. Do domu Martyny wpada jej siostra, każe się pakować, bo trzeba uciekać - ZOMO zabrało Ryśka, męża siostry, a w liście ojciec ostrzega ją przed aresztowaniem i każe ukryć się u znajomych. Po trzech miesiącach okazuje się, że Martyna wcale nie była w niebezpieczeństwie, a plotkę rozpuścił jej mąż w separacji, który skrzętnie wykorzystał nieobecność żony na wymeldowanie jej z odziedziczonej willi i zameldowanie swoich znajomych (durnymi artykułami przeszkadza mężowi w karierze zawodowej). Wściekła Martyna chce odzyskać dom po babci, mimo że jej przyjaciel i rodzina zniechęcają ją do tego[1], bo dziewczynki nie powinny być zawzięte i mściwe. Rozpoczyna się wojna podjazdowa - Martyna wchodzi oknem, zakładają kraty, Martyna podlewa resztki swojego ogrodu, odcinają wodę, wreszcie - zrywają złośliwie nawet niedojrzałe truskawki. Kiedy więc któregoś dnia Martyna widzi czerwone owoce na krzaczkach, budzi to jej podejrzliwość. Słusznie, bo niedługo potem giną Barańska i Szul, poplecznicy męża. Milicja usiłuje ustalić, kto zaprawił truskawki silną trucizną i kto tak naprawdę miał zginąć.

W tle, poza ewidentnym zluzowaniem cenzury (internowanie i ZOMO), rozgrywa się dramat Bolka Nowaka, którego matka zapisała swój dom drugiemu synowi, przez co nastąpił rozłam między i tak dalekimi od siebie przyrodnimi braćmi.

Się pije: ziółka na chorą duszę (po których człowiek idzie spać, a rano budzi się radosny).
Się je: jajecznicę.
Się żartuje: Znasz przysłowie gruzińskie? Rozum dziesięciu kobiet zmieści się w jednej skorupie orzecha i jeszcze wolne miejsce pozostanie. Poczekajcie, pójdę przyszyć oderwane ze śmiechu boki.
Się cytuje: “Działalność tajnych związków zawsze kończyła się ścinaniem członków” (Przekrój).
Się pali: dużo, chociaż papierosy są na kartki.
Się łyka: tabletki z krzyżykiem na ból głowy.
Się pije: czystą, wódkę z pieprzem (na przeziębienie), lipę z miętą (jw.)
Się ma związek partnerski: ha ha ha, nie. Nowak, poproszony o umycie wanny po swojej kąpieli, twardo rzuca, że to robota żony, która to tylko “ploty i latanie po kumach”.

[1] Oczywiście w tonie patronizujacym:

- Ale głupiejesz i to z dnia na dzień! - krzyknął. - Martyna, co z tobą się dzieje? Zawsze wiedziałaś, co jest naprawdę ważne, a co nie, nie przejmowałaś się drobiazgami, tak fajnie umiałaś cieszyć się życiem, a teraz… Nerwowa kobitka rozpaczająca z powodu utraty jakiejś tam cholernej willi, Kiedy ty ostatnio byłaś u fryzjera?
Przygładziła włosy ze smętną resztką trwałej, zerknęła na cajgową spódnicę w stylu “szmata” i na rozciągnięty sweter (...)
Na młodym prokuratorze nie zrobiła korzystnego wrażenia. Niewysoka, drobna, ale o ostrych, prawie męskich ruchach. Spodnie, nazbyt obszerna bluzka, parciana torba nijakiego koloru dalekie były od elegancji. I ani śladu makijażu tuszującego wiek. Nie zależało jej chyba na dobrym wyglądzie.
Za to, kiedy tylko się postarała…
Martyna wyglądała doskonale. Zwiewna sukienka, fantazyjnie upięte włosy, staranny makijaż sprawiały, że wydawała się dużo młodsza.

Inne tej autorki, inne z tego cyklu.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 3, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, prl, kryminal, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Marianna Szymusiak - Zemsta

Ewa wzywa 07, zeszyt 145

Spis osób:

  • Martyna Szamiłło - drobna 30-latka o szarych oczach i dość dziecinnie wyglądającej twarzy, wściekła wygląda jak harpia
  • Rysiek - szwagier Martyny, internowany w Białołęce
  • Magda - siostra Martyny, żona Ryśka
  • Szamiłło senior - ojciec Martyny i Magdy, z przeszłością w partyzantce
  • Stach Sliwiński - leśniczy, przyjaciel ojca Martyny z czasów partyzantki
  • Śliwińska - leśniczyna, zaciąga po kresowemu
  • Grzegorz Markowski - serdeczny przyjaciel Martyny
  • Witold Otecki - mąż Martyny, z zawodu wicedyrektor, jak z żurnala dla podstarzałych playboyów
  • Patrycja Barańska - nowa flama Oteckiego, wygląda na kobitkę, co do dziesięciu nie umie zliczyć
  • Cezary Kraczek - dyrektor szpitala w Wydarzynie, z wyglądu raczej rzeźnik, a nie lekarz, z wydatnym, mięsistym czerwonym nosem
  • Szul - osobisty parobek Oteckiego
  • Basia Haczkowska - organizuje w Paryżu dary dla Polaków
  • Bolesław Nowak - komendant posterunku MO w Wydarzynie, śniady i przysadzisty, z charakteru porywczy i ostry
  • Andrzej Zieliński - przyrodni brat Bolesława, oceanograf, z wyglądu typowy Szwed, nieśmiały flegmatyk
  • Zośka Nowakowa - żona komendanta, zna bieżące plotki
  • Napoleon (Poldek, zwany Waterloo) - prokurator z Pruszkowa, młody, Nowak uważał go za stażystę
  • kapitan Niziołek

Stan wojenny. Do domu Martyny wpada jej siostra, każe się pakować, bo trzeba uciekać - ZOMO zabrało Ryśka, męża siostry, a w liście ojciec ostrzega ją przed aresztowaniem i każe ukryć się u znajomych. Po trzech miesiącach okazuje się, że Martyna wcale nie była w niebezpieczeństwie, a plotkę rozpuścił jej mąż w separacji, który skrzętnie wykorzystał nieobecność żony na wymeldowanie jej z odziedziczonej willi i zameldowanie swoich znajomych (durnymi artykułami przeszkadza mężowi w karierze zawodowej). Wściekła Martyna chce odzyskać dom po babci, mimo że jej przyjaciel i rodzina zniechęcają ją do tego[1], bo dziewczynki nie powinny być zawzięte i mściwe. Rozpoczyna się wojna podjazdowa - Martyna wchodzi oknem, zakładają kraty, Martyna podlewa resztki swojego ogrodu, odcinają wodę, wreszcie - zrywają złośliwie nawet niedojrzałe truskawki. Kiedy więc któregoś dnia Martyna widzi czerwone owoce na krzaczkach, budzi to jej podejrzliwość. Słusznie, bo niedługo potem giną Barańska i Szul, poplecznicy męża. Milicja usiłuje ustalić, kto zaprawił truskawki silną trucizną i kto tak naprawdę miał zginąć.

W tle, poza ewidentnym zluzowaniem cenzury (internowanie i ZOMO), rozgrywa się dramat Bolka Nowaka, którego matka zapisała swój dom drugiemu synowi, przez co nastąpił rozłam między i tak dalekimi od siebie przyrodnimi braćmi.

Się pije: ziółka na chorą duszę (po których człowiek idzie spać, a rano budzi się radosny).
Się je: jajecznicę.
Się żartuje: Znasz przysłowie gruzińskie? Rozum dziesięciu kobiet zmieści się w jednej skorupie orzecha i jeszcze wolne miejsce pozostanie. Poczekajcie, pójdę przyszyć oderwane ze śmiechu boki.
Się cytuje: “Działalność tajnych związków zawsze kończyła się ścinaniem członków” (Przekrój).
Się pali: dużo, chociaż papierosy są na kartki.
Się łyka: tabletki z krzyżykiem na ból głowy.
Się pije: czystą, wódkę z pieprzem (na przeziębienie), lipę z miętą (jw.)
Się ma związek partnerski: ha ha ha, nie. Nowak, poproszony o umycie wanny po swojej kąpieli, twardo rzuca, że to robota żony, która to tylko “ploty i latanie po kumach”.

[1] Oczywiście w tonie patronizujacym:

- Ale głupiejesz i to z dnia na dzień! - krzyknął. - Martyna, co z tobą się dzieje? Zawsze wiedziałaś, co jest naprawdę ważne, a co nie, nie przejmowałaś się drobiazgami, tak fajnie umiałaś cieszyć się życiem, a teraz… Nerwowa kobitka rozpaczająca z powodu utraty jakiejś tam cholernej willi, Kiedy ty ostatnio byłaś u fryzjera?
Przygładziła włosy ze smętną resztką trwałej, zerknęła na cajgową spódnicę w stylu “szmata” i na rozciągnięty sweter (...)
Na młodym prokuratorze nie zrobiła korzystnego wrażenia. Niewysoka, drobna, ale o ostrych, prawie męskich ruchach. Spodnie, nazbyt obszerna bluzka, parciana torba nijakiego koloru dalekie były od elegancji. I ani śladu makijażu tuszującego wiek. Nie zależało jej chyba na dobrym wyglądzie.
Za to, kiedy tylko się postarała…
Martyna wyglądała doskonale. Zwiewna sukienka, fantazyjnie upięte włosy, staranny makijaż sprawiały, że wydawała się dużo młodsza.

Inne tej autorki, inne z tego cyklu.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek sierpień 3, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, prl, kryminal, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


W środę Warlity

[21.07.2021]

Tuż nad jeziorem Platyna jest uroczy pałac, w którym z doskoku można kawę i ciasto (a pewnie i więcej), a mniej z doskoku przenocować w pałacu albo zgrabnych drewnianych domkach (strona pałacu). Ja byłam w opcji kawa i spacer po ogrodzie, gdzie lawenda i budleja z motylami i trzmielami w pakiecie.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 2, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, warlity - 0 komentarzy - Skomentuj


W środę Warlity

[21.07.2021]

Tuż nad jeziorem Platyna jest uroczy pałac, w którym z doskoku można kawę i ciasto (a pewnie i więcej), a mniej z doskoku przenocować w pałacu albo zgrabnych drewnianych domkach (strona pałacu). Ja byłam w opcji kawa i spacer po ogrodzie, gdzie lawenda i budleja z motylami i trzmielami w pakiecie.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek sierpień 2, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, warlity - 0 komentarzy - Skomentuj


Lucy Maud Montgomery - Anne’s House of Dreams

Ania Shirley wreszcie wyszła za mąż i została panią doktorową Blythe. Przeniosła się z mężem do nadmorskiej miejscowo Glen St. Mary, gdzie Gilbert przejął praktykę po emerytowanym wuju. Ponieważ małżeństwo to ukoronowanie życia, Ania zajmuje się szykowaniem do macierzyństwa, co jest aluzyjnie wspomniane kilkanaście razy (“słodkie oczekiwanie”, “myśl zbyt słodka”, “marzenie marzeń”), niejako przy okazji poznając sąsiadów. Zaprzyjaźnia się ze “starszą panią” (zapewne 40+) Kornelią Bryant, zaprzysięgłą prezbitarianką, lokalną organizacją charytatywną i plotkarską gazetą, przemiłym gawędziarzem kapitanem Jimem Boydem oraz Ewą Moore, prześliczną dziewczyną, opiekującą się mężem, którego mózg uległ uszkodzeniu na zamorskich wojażach. Nie dzieje się wiele - nowi znajomi przychodzą z wizytą, Ania z Gilbertem chodzą do nich, Ewa jest dość oziębła, bo zazdrości Ani życiowych radości, ale lody się przełamują, kiedy umiera tuż po trudnym porodzie pierworodna córka Ani (nieszczęście jednoczy, te sprawy). Ania szybko zachodzi w kolejną ciążę, Ewa zakochuje się w swoim letniku, dziennikarzu, który spisuje historię życia kapitana Boyda, a śmiały pomysł Gilberta - o który to pomysł Ania się z nim kłóci - zmienia życie nieszczęśliwej dziewczyny. W finale Blythe’owie wyprowadzają się do większego domu, co jest okraszone mnóstwem słów i łez Ani.

Taki trochę miałko-gorzki ten tom. Tragedie w życiu Ewy Moore, utrata świeżo narodzonego dziecka przez Anię i Gilberta, wiele nieszczęść opisywanych przez panią Kornelię mimochodem - wymuszona wielodzietność z braku antykoncepcji, przemęczanie pracą, bieda, starzenie się i śmierć jednego z bohaterów - są słabo zbilansowane słodkimi opisami przyrody i sielanki w Wymarzonym Domu. Coraz mniej w nim Ani jako osoby - zajęta szyciem ubranek dla dziecka i krzątająca się w gospodarstwie, już nie pisze i rzadziej czyta, nawet podczas samotnego oczekiwania, aż Gilbert wróci od pacjentów.

Tłumaczenie nie aż takie złe, jest kilka kwiatków (pomylenie dwa razy do roku z raz na dwa lata, pokutujące z poprzednich tomów chińskie pieski), ale nieustająco mnie dziwi usilne spolszczanie imion. W tłumaczeniu Stefana Fedyńskiego z 1959 roku Leslie to Ewa, Persis Selwyn stała się Anielą, First Mate kapitana Boyda stał się kotem Maciusiem, wuj Gilberta, doktor Dave, stał się Tomaszem (chociaż wcześniej Dave z duetu z Dorą już był przetłumaczony jako Tadzio!), Kenneth jest Karolem, a Luther Marcinem (sic!).

Inne tej autorki tutaj.

#81

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 1, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Lucy Maud Montgomery - Anne’s House of Dreams

Ania Shirley wreszcie wyszła za mąż i została panią doktorową Blythe. Przeniosła się z mężem do nadmorskiej miejscowo Glen St. Mary, gdzie Gilbert przejął praktykę po emerytowanym wuju. Ponieważ małżeństwo to ukoronowanie życia, Ania zajmuje się szykowaniem do macierzyństwa, co jest aluzyjnie wspomniane kilkanaście razy (“słodkie oczekiwanie”, “myśl zbyt słodka”, “marzenie marzeń”), niejako przy okazji poznając sąsiadów. Zaprzyjaźnia się ze “starszą panią” (zapewne 40+) Kornelią Bryant, zaprzysięgłą prezbitarianką, lokalną organizacją charytatywną i plotkarską gazetą, przemiłym gawędziarzem kapitanem Jimem Boydem oraz Ewą Moore, prześliczną dziewczyną, opiekującą się mężem, którego mózg uległ uszkodzeniu na zamorskich wojażach. Nie dzieje się wiele - nowi znajomi przychodzą z wizytą, Ania z Gilbertem chodzą do nich, Ewa jest dość oziębła, bo zazdrości Ani życiowych radości, ale lody się przełamują, kiedy umiera tuż po trudnym porodzie pierworodna córka Ani (nieszczęście jednoczy, te sprawy). Ania szybko zachodzi w kolejną ciążę, Ewa zakochuje się w swoim letniku, dziennikarzu, który spisuje historię życia kapitana Boyda, a śmiały pomysł Gilberta - o który to pomysł Ania się z nim kłóci - zmienia życie nieszczęśliwej dziewczyny. W finale Blythe’owie wyprowadzają się do większego domu, co jest okraszone mnóstwem słów i łez Ani.

Taki trochę miałko-gorzki ten tom. Tragedie w życiu Ewy Moore, utrata świeżo narodzonego dziecka przez Anię i Gilberta, wiele nieszczęść opisywanych przez panią Kornelię mimochodem - wymuszona wielodzietność z braku antykoncepcji, przemęczanie pracą, bieda, starzenie się i śmierć jednego z bohaterów - są słabo zbilansowane słodkimi opisami przyrody i sielanki w Wymarzonym Domu. Coraz mniej w nim Ani jako osoby - zajęta szyciem ubranek dla dziecka i krzątająca się w gospodarstwie, już nie pisze i rzadziej czyta, nawet podczas samotnego oczekiwania, aż Gilbert wróci od pacjentów.

Tłumaczenie nie aż takie złe, jest kilka kwiatków (pomylenie dwa razy do roku z raz na dwa lata, pokutujące z poprzednich tomów chińskie pieski), ale nieustająco mnie dziwi usilne spolszczanie imion. W tłumaczeniu Stefana Fedyńskiego z 1959 roku Leslie to Ewa, Persis Selwyn stała się Anielą, First Mate kapitana Boyda stał się kotem Maciusiem, wuj Gilberta, doktor Dave, stał się Tomaszem (chociaż wcześniej Dave z duetu z Dorą już był przetłumaczony jako Tadzio!), Kenneth jest Karolem, a Luther Marcinem (sic!).

Inne tej autorki tutaj.

#81

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela sierpień 1, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


We wtorek Ostróda

[20.07.2021]

Nie zapomniałam, że pandemia - mimo szczepień i popularnego podejścia, że to już półtora roku, kto miał zachorować, to zachorował - więc, jak rok temu, poszłam w opcję wyjazdu bezweekendowego, żeby uniknąć tłumów. Udało się idealnie. Restauracje nieoblężone, nawet takie tuż przy molo i deptaku, miejsca zainteresowań podobnie. Owszem, rozwiązanie miało wady - bo taka wieża widokowa w kościele ewangelicko-metodystycznym jest czynna tylko w soboty. Zrezygnowaliśmy też z atrakcji typu przejażdżka statkiem, bo rzecz odbywa się w formule “bilety u kapitana”, wchodzi pierwsze 20+ osób z gęstej kolejki czy ze zwiedzania muzeum w Zamku Krzyżackim, na Zamek można wejść bez biletów. Szkoda, bo podobno oba przyjemne, ale jakoś nie chciałam się tłoczyć.

Sama Ostróda jest urocza - kompaktowa, a odległości spacerowe, molo przepiękne i klimatyczne, deptak takie bardziej Mielno, marina miała w pakiecie chmurki, a przy Wieży Bismarcka było - na szczęście o wczesnej porze mało aktywne - wesołe miasteczko, które zignorowaliśmy. Mnie oczywiście najbardziej się podobał dworzec PKS.

Molo Zamek Krzyżacki / Lilie nie tylko wiosną Zamek Krzyżacki Molo / Lilie Tak, nieco nadużyłam szklanej kuli, niczego nie żałuję Zamek Krzyżacki Ratusz Wieża Bismarcka Marina Kanał przy Zamku / Marina Marina

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 31, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, ostroda - 3 komentarze - Skomentuj


We wtorek Ostróda

[20.07.2021]

Nie zapomniałam, że pandemia - mimo szczepień i popularnego podejścia, że to już półtora roku, kto miał zachorować, to zachorował - więc, jak rok temu, poszłam w opcję wyjazdu bezweekendowego, żeby uniknąć tłumów. Udało się idealnie. Restauracje nieoblężone, nawet takie tuż przy molo i deptaku, miejsca zainteresowań podobnie. Owszem, rozwiązanie miało wady - bo taka wieża widokowa w kościele ewangelicko-metodystycznym jest czynna tylko w soboty. Zrezygnowaliśmy też z atrakcji typu przejażdżka statkiem, bo rzecz odbywa się w formule “bilety u kapitana”, wchodzi pierwsze 20+ osób z gęstej kolejki czy ze zwiedzania muzeum w Zamku Krzyżackim, na Zamek można wejść bez biletów. Szkoda, bo podobno oba przyjemne, ale jakoś nie chciałam się tłoczyć.

Sama Ostróda jest urocza - kompaktowa, a odległości spacerowe, molo przepiękne i klimatyczne, deptak takie bardziej Mielno, marina miała w pakiecie chmurki, a przy Wieży Bismarcka było - na szczęście o wczesnej porze mało aktywne - wesołe miasteczko, które zignorowaliśmy. Mnie oczywiście najbardziej się podobał dworzec PKS.

Molo Zamek Krzyżacki / Lilie nie tylko wiosną Zamek Krzyżacki Molo / Lilie Tak, nieco nadużyłam szklanej kuli, niczego nie żałuję Zamek Krzyżacki Ratusz Wieża Bismarcka Marina Kanał przy Zamku / Marina Marina

Adresy:

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 31, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, ostroda - 3 komentarze - Skomentuj


Lucyna Legut - Życie artystki Kingi Kidney

Trochę rozczarowanie, bo to nie powieść, a opowiadania. Owszem, bardzo zgrabne, melancholijne, taki artystyczny PRL w sepii, ale zanim zdążę się przywiązać do bohaterek, historia się kończy.

O tytułowym “Życiu artystki Kingi Kidney” opowiada jeden pan drugiemu panu w zamkniętym już barze, a rozmowie przysłuchuje się barman, podając kolejne kieliszki. Kinga była artystką trzecioplanową, opisywaną jako “Kobieta 6”, nie brzydką, nie ładną, nie beztalenciem, ale kimś nijakim, kto nie mógł się niczym pochwalić. Dla uniknięcia współczucia biedę tuszowała ekscentrycznością, granie ogonów - pełnym zadowolenia lenistwem, a kiedy przypadkiem wpadła w romans z pierwszym amantem, sama była tym faktem zdziwiona. I nawet śmierć miała taką przypadkową, niepotrzebną. W innych opowiadaniach te wątki się powtarzają - jest o starości i niepotrzebności, maskowanej biedzie, nieodwzajemnionej miłości i nieplanowanym okrucieństwie, prowincji i tworzeniu.

Inne tej autorki tutaj.

#80

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 28, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2021, opowiadania - 0 komentarzy - Skomentuj


Lucyna Legut - Życie artystki Kingi Kidney

Trochę rozczarowanie, bo to nie powieść, a opowiadania. Owszem, bardzo zgrabne, melancholijne, taki artystyczny PRL w sepii, ale zanim zdążę się przywiązać do bohaterek, historia się kończy.

O tytułowym “Życiu artystki Kingi Kidney” opowiada jeden pan drugiemu panu w zamkniętym już barze, a rozmowie przysłuchuje się barman, podając kolejne kieliszki. Kinga była artystką trzecioplanową, opisywaną jako “Kobieta 6”, nie brzydką, nie ładną, nie beztalenciem, ale kimś nijakim, kto nie mógł się niczym pochwalić. Dla uniknięcia współczucia biedę tuszowała ekscentrycznością, granie ogonów - pełnym zadowolenia lenistwem, a kiedy przypadkiem wpadła w romans z pierwszym amantem, sama była tym faktem zdziwiona. I nawet śmierć miała taką przypadkową, niepotrzebną. W innych opowiadaniach te wątki się powtarzają - jest o starości i niepotrzebności, maskowanej biedzie, nieodwzajemnionej miłości i nieplanowanym okrucieństwie, prowincji i tworzeniu.

Inne tej autorki tutaj.

#80

Napisane przez Zuzanka w dniu środa lipiec 28, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, beletrystyka, 2021, opowiadania - 0 komentarzy - Skomentuj