Menu

Zuzanka.blogitko

Ta ruda metalówa, co ma bloga o gotowaniu

Niech żyją fyrtle

[18.07.2021]

Do wakacji jeszcze wrócę, ale spieszę donieść, że jeszcze do niedzieli 1.08, w Starym Browarze można obejrzeć świetne plakaty reklamowe poznańskich fyrtli - od mojego Zielonego Dębca, przez Fabianowo do Winograd. Są wszechobecne dziki, na Wildzie mieszka obowiązkowo szatan, na Żegrzu mozaika blokowych okien, na Naramowicach żartobliwie widać latami obiecywany tramwaj. Jak się wstrzelicie, to można zabrać ze sobą darmowe pocztówki, niestety szybko znikają. Więcej o wystawie na stronie Starego Browaru.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 27, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tagi: sztuka, stary-browar - 0 komentarzy - Skomentuj


Niech żyją fyrtle

[18.07.2021]

Do wakacji jeszcze wrócę, ale spieszę donieść, że jeszcze do niedzieli 1.08, w Starym Browarze można obejrzeć świetne plakaty reklamowe poznańskich fyrtli - od mojego Zielonego Dębca, przez Fabianowo do Winograd. Są wszechobecne dziki, na Wildzie mieszka obowiązkowo szatan, na Żegrzu mozaika blokowych okien, na Naramowicach żartobliwie widać latami obiecywany tramwaj. Jak się wstrzelicie, to można zabrać ze sobą darmowe pocztówki, niestety szybko znikają. Więcej o wystawie na stronie Starego Browaru.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 27, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Fotografia+, Moje miasto - Tagi: sztuka, stary-browar - 0 komentarzy - Skomentuj


Sue Grafton - M is for Malice

Kinsey zgadza się na przeprowadzenie śledztwa dla swojej kuzynki Tashy, chociaż niespecjalnie chce zwiększać częstotliwość kontaktów ze świeżo poznaną gałęzią rodziny. Ma znaleźć Guya Maleka, jednego z czterech synów zmarłego niedawno przedsiębiorcy. Guy zniknął kilkanaście lat wcześniej, co nikogo w rodzinie nie obeszło, bo był bardzo kłopotliwy jako nastolatek - narkotyki, przemoc, kradzieże. Kinsey znajduje rodzinną czarną owcę zaskakująco łatwo - Guy mieszka w miasteczku oddalonym o godzinę od Santa Teresa, żyje skromnie jako nawrócony w chrześcijańskiej wspólnocie. Okazuje się całkiem sympatyczny i bezpretensjonalny, w przeciwieństwie do jego braci, którzy wcale nie cieszą się ze znalezienia zaginionego, bo w międzyczasie wyszło, że wbrew zapowiedziom ojca o wydziedziczeniu Guya, obowiązuje w dalszym ciągu testament z podziałem majątku na wszystkich czterech synów. Atmosfera robi się napięta, Kinsey - mimo że teoretycznie skończyła zlecenie - kręci się koło Guya, bo współczuje mu powrotu do toksycznej rodziny, a dodatkowo błyskawicznie pojawia się między nimi chemia, aż nagle wpada dramatyczna wiadomość - ktoś wszedł do sypialni Guya i brutalnie go zamordował. To oczywiście sprawia, że sprawa robi się bardzo osobista.

Prywatnie Kinsey wraca do związku z Robertem Dietzem, który w jednym z poprzednich tomów - wprawdzie zainteresowany, ale niechętny bliskim związkom - wyjechał na zlecenie do Niemiec (tych w Europie). Dieta się jej nie poprawia - owszem, zjada pyszne lukrowane bułeczki u swojego gospodarza czy u kapuśniak z kiełbasą i papryką (Korhelyleves) u Rosie, idzie z Dietzem na kolację do dobrej restauracji, gdzie są ostrygi, krewetki czy domowy chleb, ale najbardziej lubi kanapkę z chleba tostowego z masłem orzechowym i korniszonami. Przejmuje się też dziurą ozonową i ginącą puszczą w Amazonii.

Inne tej autorki tutaj.

#78-79 (przeczytałam też chronologicznie poprzednią “B jak bezwzględność”.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 26, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Sue Grafton - M is for Malice

Kinsey zgadza się na przeprowadzenie śledztwa dla swojej kuzynki Tashy, chociaż niespecjalnie chce zwiększać częstotliwość kontaktów ze świeżo poznaną gałęzią rodziny. Ma znaleźć Guya Maleka, jednego z czterech synów zmarłego niedawno przedsiębiorcy. Guy zniknął kilkanaście lat wcześniej, co nikogo w rodzinie nie obeszło, bo był bardzo kłopotliwy jako nastolatek - narkotyki, przemoc, kradzieże. Kinsey znajduje rodzinną czarną owcę zaskakująco łatwo - Guy mieszka w miasteczku oddalonym o godzinę od Santa Teresa, żyje skromnie jako nawrócony w chrześcijańskiej wspólnocie. Okazuje się całkiem sympatyczny i bezpretensjonalny, w przeciwieństwie do jego braci, którzy wcale nie cieszą się ze znalezienia zaginionego, bo w międzyczasie wyszło, że wbrew zapowiedziom ojca o wydziedziczeniu Guya, obowiązuje w dalszym ciągu testament z podziałem majątku na wszystkich czterech synów. Atmosfera robi się napięta, Kinsey - mimo że teoretycznie skończyła zlecenie - kręci się koło Guya, bo współczuje mu powrotu do toksycznej rodziny, a dodatkowo błyskawicznie pojawia się między nimi chemia, aż nagle wpada dramatyczna wiadomość - ktoś wszedł do sypialni Guya i brutalnie go zamordował. To oczywiście sprawia, że sprawa robi się bardzo osobista.

Prywatnie Kinsey wraca do związku z Robertem Dietzem, który w jednym z poprzednich tomów - wprawdzie zainteresowany, ale niechętny bliskim związkom - wyjechał na zlecenie do Niemiec (tych w Europie). Dieta się jej nie poprawia - owszem, zjada pyszne lukrowane bułeczki u swojego gospodarza czy u kapuśniak z kiełbasą i papryką (Korhelyleves) u Rosie, idzie z Dietzem na kolację do dobrej restauracji, gdzie są ostrygi, krewetki czy domowy chleb, ale najbardziej lubi kanapkę z chleba tostowego z masłem orzechowym i korniszonami. Przejmuje się też dziurą ozonową i ginącą puszczą w Amazonii.

Inne tej autorki tutaj.

#78-79 (przeczytałam też chronologicznie poprzednią “B jak bezwzględność”.

Napisane przez Zuzanka w dniu poniedziałek lipiec 26, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2021 - 0 komentarzy - Skomentuj


Którędy na Grunwald

[23.07.2021]

Nie że jestem jakąś specjalną fanką celebrowania polskich sukcesów militarnych, ale skoro już przejeżdżałam opodal Grunwaldu, to stwierdziliśmy z TŻ, że czemu nie. Młodzież radośnie dopisała sobie historię do listy wakacyjnych achievementów (po ZPT z wyplataniem makram czy WF-ie zaliczonym na codziennym basenie i w jeziorze, o czym niebawem), interesując się nawet kwestią, że musiało tym rycerzom ciężko być w nocnikach na głowie i w pełnym uzbrojeniu w lipcowym upale w szczerym polu. Pomniki - jeden granitowy, z twarzami rycerzy (TŻ ich nazwał Olmekami, ja Gagarinami), drugi z metalu z flagami 11 hufców stronnictwa polskiego i litewsko-ruskiego - są wystarczająco minimalistyczne i ciekawie wyglądają wśród mazurskich łąk, zwłaszcza jak niebo dopisze, a dopisało należycie. Wstrzeliliśmy się z oglądaniem między wycieczkami, więc pusto. Inscenizacja bitwy może robić wrażenie, sądząc po zdjęciach sprzed pandemii; teraz tylko pomniki zaśmiecają zwiędnięte wieńce.

Niestety, nie mogę pozytywnie ocenić całości obiektu, ponieważ jest zwyczajnie ohydny, szczęśliwie odizolowany od samej esencji miejsca. Parking z blaszanym barakiem z użytecznościami, obok w budowie podobnie obrzydliwy blaszany barak, w którym ma mieścić się muzeum, drewniane budy z pamiątkowym badziewiem, gdzie rodzice kupują cherubiętom topory, miecze, szyszaki, którymi to cherubięta płci męskiej konfesjonalnie łupią jeden drugiego (dla dziewczynek są tylko słodkie wianuszki z welonami). Całość do obejścia w kilkanaście minut, jak się nie ma życzenia iść na odległy 2 km Kopiec Jagiełły. Parking płatny.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 25, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, grunwald - 2 komentarze - Skomentuj


Którędy na Grunwald

[23.07.2021]

Nie że jestem jakąś specjalną fanką celebrowania polskich sukcesów militarnych, ale skoro już przejeżdżałam opodal Grunwaldu, to stwierdziliśmy z TŻ, że czemu nie. Młodzież radośnie dopisała sobie historię do listy wakacyjnych achievementów (po ZPT z wyplataniem makram czy WF-ie zaliczonym na codziennym basenie i w jeziorze, o czym niebawem), interesując się nawet kwestią, że musiało tym rycerzom ciężko być w nocnikach na głowie i w pełnym uzbrojeniu w lipcowym upale w szczerym polu. Pomniki - jeden granitowy, z twarzami rycerzy (TŻ ich nazwał Olmekami, ja Gagarinami), drugi z metalu z flagami 11 hufców stronnictwa polskiego i litewsko-ruskiego - są wystarczająco minimalistyczne i ciekawie wyglądają wśród mazurskich łąk, zwłaszcza jak niebo dopisze, a dopisało należycie. Wstrzeliliśmy się z oglądaniem między wycieczkami, więc pusto. Inscenizacja bitwy może robić wrażenie, sądząc po zdjęciach sprzed pandemii; teraz tylko pomniki zaśmiecają zwiędnięte wieńce.

Niestety, nie mogę pozytywnie ocenić całości obiektu, ponieważ jest zwyczajnie ohydny, szczęśliwie odizolowany od samej esencji miejsca. Parking z blaszanym barakiem z użytecznościami, obok w budowie podobnie obrzydliwy blaszany barak, w którym ma mieścić się muzeum, drewniane budy z pamiątkowym badziewiem, gdzie rodzice kupują cherubiętom topory, miecze, szyszaki, którymi to cherubięta płci męskiej konfesjonalnie łupią jeden drugiego (dla dziewczynek są tylko słodkie wianuszki z welonami). Całość do obejścia w kilkanaście minut, jak się nie ma życzenia iść na odległy 2 km Kopiec Jagiełły. Parking płatny.

GALERIA ZDJĘĆ.

Napisane przez Zuzanka w dniu niedziela lipiec 25, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Listy spod róży, Fotografia+ - Tagi: polska, grunwald - 2 komentarze - Skomentuj


Hinterland

Walia, nieco surowe okolice z przepięknymi krajobrazami i przeraźliwie skomplikowanym językiem z namiarem długich wyrazów[1]. Komisarz Mathias, samotny mężczyzna po dramatycznych przejściach, które wyjaśnią się w trakcie kolejnych sezonów, rozpoczyna pracę na prowincji, rozwiązując skomplikowane sprawy morderstw[2]. W pierwszym odcinku to sprawa bestialskiego morderstwa dawnej dyrektorki domu dziecka przy Diabelskim Moście, która - jako wątek poboczny - ciągnie się aż do ostatniego odcinka, plącząc w skomplikowane zależności coraz więcej bohaterów. Mathias jest trudnym współpracownikiem, nie konsultuje się z resztą zespołu - inspektorką Rhys, samotną matką, inspektorem Elisem, analitykiem i sierżant Owens, nie słucha też swojego szefa, komendanta Prossera. Do pewnego momentu to nie przeszkadza, ale w jednej ze spraw Mathias angażuje się erotycznie z matką ofiary, co prowadzi do katastrofalnych skutków. I to mnie totalnie wytrąciło z rytmu, bo - chociaż było to ładnie pokazane jako przypadkowe i niewinne spotkanie dwóch osób w żałobie - było ewidentnym nadużyciem stanowiska władzy w sytuacji zależności. Tak, wiem, było to potrzebne do przeprowadzenia drugoplanowego wątku, ale i tak niesmak pozostał.

[1] Ciekawostka - serial jest dystrybuowany na świat w wersji angielskiej, ale był nagrany alternatywnie w języku walijskim na rynek lokalny. Każdą scenę nagrywano dwukrotnie, w różnych wersjach językowych, przez co są to dwa różne seriale.

[2] Tak, walijska prowincja jest straszliwie mrocznym i niebezpiecznym miejscem, prawie jak Szetlandy u Cleeves czy Oslo u Nesbo.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 24, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 1 komentarz - Skomentuj


Hinterland

Walia, nieco surowe okolice z przepięknymi krajobrazami i przeraźliwie skomplikowanym językiem z namiarem długich wyrazów[1]. Komisarz Mathias, samotny mężczyzna po dramatycznych przejściach, które wyjaśnią się w trakcie kolejnych sezonów, rozpoczyna pracę na prowincji, rozwiązując skomplikowane sprawy morderstw[2]. W pierwszym odcinku to sprawa bestialskiego morderstwa dawnej dyrektorki domu dziecka przy Diabelskim Moście, która - jako wątek poboczny - ciągnie się aż do ostatniego odcinka, plącząc w skomplikowane zależności coraz więcej bohaterów. Mathias jest trudnym współpracownikiem, nie konsultuje się z resztą zespołu - inspektorką Rhys, samotną matką, inspektorem Elisem, analitykiem i sierżant Owens, nie słucha też swojego szefa, komendanta Prossera. Do pewnego momentu to nie przeszkadza, ale w jednej ze spraw Mathias angażuje się erotycznie z matką ofiary, co prowadzi do katastrofalnych skutków. I to mnie totalnie wytrąciło z rytmu, bo - chociaż było to ładnie pokazane jako przypadkowe i niewinne spotkanie dwóch osób w żałobie - było ewidentnym nadużyciem stanowiska władzy w sytuacji zależności. Tak, wiem, było to potrzebne do przeprowadzenia drugoplanowego wątku, ale i tak niesmak pozostał.

[1] Ciekawostka - serial jest dystrybuowany na świat w wersji angielskiej, ale był nagrany alternatywnie w języku walijskim na rynek lokalny. Każdą scenę nagrywano dwukrotnie, w różnych wersjach językowych, przez co są to dwa różne seriale.

[2] Tak, walijska prowincja jest straszliwie mrocznym i niebezpiecznym miejscem, prawie jak Szetlandy u Cleeves czy Oslo u Nesbo.

Napisane przez Zuzanka w dniu sobota lipiec 24, 2021

Link bezpośredni - Kategorie: Oglądam, Seriale - - 1 komentarz - Skomentuj


Ann Cleeves - Dziki ogień

Rodzina Fieldingów - obcych, którzy osiedlili się na Szetlandach - nie jest mile widziana. Daniel, architekt, przerobił kupiony od zbankrutowanego rolnika dom i któregoś dnia znalazł poprzedniego właściciela powieszonego w stodole. Helen, projektanka mody, czerpiąca z lokalnego folkloru, jest solą w oku rękodzielniczek, zaczyna dostawać anonimowo rysunki wisielca. Niektórym przeszkadza też Christopher Fielding, nastolatek z autyzmem, zafascynowany ogniem. Sprawa się zagęszcza, kiedy w stodole Fieldingów zostaje znaleziony kolejny wisielec - Emma, młoda opiekunka dzieci z gospodarstwa opodal. Perez prowadzi śledztwo oficjalnie, dodatkowo też - zanim zostają znalezione zwłoki Emmy - o pomoc prosi go Helen, zmęczona i przestraszona anonimami. Szybko pojawia się też Willow, która - oprócz zarządzania śledztwem - wyjawia Perezowi zmieniającą wszystko niespodziankę: wrfg j pvążl, jvęp fgnwą bobwr cemrq clgnavrz, pml pupą olć enmrz zvzb pnłrtb ontnżh, wnxv qźjvtn Wvzzl. Wnxb żr gb bfgngav gbz, łngjb fvę qbzlśyvć, żr bpmljvśpvr gnx.

Inne tej autorki tutaj.

#78

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 20, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2021 - 3 komentarze - Skomentuj


Ann Cleeves - Dziki ogień

Rodzina Fieldingów - obcych, którzy osiedlili się na Szetlandach - nie jest mile widziana. Daniel, architekt, przerobił kupiony od zbankrutowanego rolnika dom i któregoś dnia znalazł poprzedniego właściciela powieszonego w stodole. Helen, projektanka mody, czerpiąca z lokalnego folkloru, jest solą w oku rękodzielniczek, zaczyna dostawać anonimowo rysunki wisielca. Niektórym przeszkadza też Christopher Fielding, nastolatek z autyzmem, zafascynowany ogniem. Sprawa się zagęszcza, kiedy w stodole Fieldingów zostaje znaleziony kolejny wisielec - Emma, młoda opiekunka dzieci z gospodarstwa opodal. Perez prowadzi śledztwo oficjalnie, dodatkowo też - zanim zostają znalezione zwłoki Emmy - o pomoc prosi go Helen, zmęczona i przestraszona anonimami. Szybko pojawia się też Willow, która - oprócz zarządzania śledztwem - wyjawia Perezowi zmieniającą wszystko niespodziankę: wrfg j pvążl, jvęp fgnwą bobwr cemrq clgnavrz, pml pupą olć enmrz zvzb pnłrtb ontnżh, wnxv qźjvtn Wvzzl. Wnxb żr gb bfgngav gbz, łngjb fvę qbzlśyvć, żr bpmljvśpvr gnx.

Inne tej autorki tutaj.

#78

Napisane przez Zuzanka w dniu wtorek lipiec 20, 2021

Link bezpośredni - Kategoria: Czytam - Tagi: panie, kryminal, 2021 - 3 komentarze - Skomentuj